Myśl na dziś
« październik 2009 »
MoTuWeThFrSaSu
13
15
16
17
18
19

Dobre wychowanie to przedpokój
do miłości bliźniego.

(Tessa Capponi-Borawska)

visit counter for blogspot

Z biegiem lat...

Dzidka

Obierałam ziemniaki na obiad. Nad zlewem, na durszlaku. Parę sztuk, dla dwóch osób. Ja i wnuk. Nie były ładne, z niektórych musiałam część wykroić i odrzucić. Co roku ziemniaki są jakby coraz gorsze, a przecież jesteśmy niemal ich ojczyzną. Kupiłam je jak zwykle na rogu naszej ulicy, w warzywniaku Pana Henia. I przypomniałam sobie przy tym obieraniu, jak jeszcze niedawno – ba! to już prawie kilkadziesiąt lat temu – bazar przy Polnej sięgał do naszego skrzyżowania, obecnie rondo.

Bank na bank

Jak można sobie dzisiaj wyobrazić tę scenę z diabłem, który wyprowadza Pana Jezusa na pustynię, ukazuje mu różne skarby świata i składa niecną propozycję? Z pewnością taki diabeł dziś nie oferuje już wszystkich miast czy władzy nad ludźmi. Teraz diabeł nosi elegancki, korporacyjny garnitur lub garsonkę, jeśli jest pod postacią niewiasty, pracuje w banku i proponuje na przykład tak: - Powiedz, kochanieńki, że mój bank jest najlepszy, najwspanialszy, najokazalszy. Tylko ten mój! Jeden jedyny! A będziesz miał w zamian to, co zechcesz. Nawet nie będziesz już musiał się trudzić i pracować, tylko sobie powypoczywasz i poużywasz życia.

WAGA

Dzień dobry Państwu!

Nie jest łatwo człowiekowi żyć w prawdzie! Przeczuwam, że ten poważny wstęp może kogoś zniechęcić do dalszego ciągu, ale zapewniam, że ciąg dalszy jest o wiele lżejszy. No, może akurat nie najszczęśliwiej to skojarzyłam, bo chodzi rzeczywiście o ciężar, ale tym razem o ciężar - większy.

Klucz do trumny

Jak to nie warto się do niczego przywiązywać! A konkretnie mówię tu o swojej komórce. O telefonie komórkowym. Czyli komóreczce, komóreńce, komórusi. Nie nie, nie wymienię marki, bo nie chodzi o reklamę wytwórcy, ale o sam aparacik.

Duchowość kuchni

Bardzo się ucieszyłam, gdy przyszła ostatnio do mnie sąsiadka z prośbą, czy nie mam listków laurowych, bo robi na obiad cielęcinę, i zabrakło jej tego ziela. A była niedziela, i choć niektóre sklepy są też otwarte, niedaleko nas jest nawet sklep całodobowy, to trudno jest wszystko rzucić w kuchni i lecieć po jeden zakup.

Bardzo się ucieszyłam, po poczułam się potrzebna i na miejscu. A że niedziele spędzam zwykle sama, bo mój rodzinny domowy akademik wtedy pustoszeje, to nagła wizyta sąsiadki była miłym akcentem tego dnia i prawdziwym kontaktem z żywym człowiekiem, a nie tylko z
telewizyjnym obrazem.

Przedtem i potem

Platon określał czas jako "ruchomy obraz wieczności", zaś Arystoteles - jako miarę ruchu. Scholastycy dodawali, że czas więc został stworzony przez rozum, bo tylko rozum jest w stanie mierzyć "przedtem i potem".

Z ludzkim przeżywaniem czasu chyba najpełniej próbował się zmierzyć Marcel Proust. Dziś już sama nie wierzę, że mogłam kiedyś przeczytać całe "W poszukiwaniu straconego czasu", teraz pewnie niewielu by miało do tego cierpliwość.

Długie uszy

W bajce o Czerwonym Kapturku pewnym elementem budzącym zdziwienie były długie uszy u rzekomej babci, którą tak naprawdę był wilk, który ją pożarł.

„A dlaczego babuniu masz takie długie uszy?” – pytało niewinnie naiwne dziewczątko w czerwonej czapeczce. A wilko-babcia odpowiadała kłamliwym głosem: „Żeby cię dobrze słyszeć, moja ukochana wnuczko”, czy jak tam się do niej zwracała.

Nasza Polibuda

W poniedziałek 15-go listopada 2010r., w kościele Zbawiciela w Warszawie, odprawiona została Masza święta z okazji 95-ciolecia Politechniki Warszawskiej. I chyba nie było to dziełem przypadku, że właśnie tego dnia jeden z dzienników zajął się problemem wykształcenia technicznego. „W czasach kłopotów gospodarczych stanowiska prezesów coraz częściej obejmują absolwenci szkół technicznych” – napisano. Z przeprowadzonego przez tę gazetę sondażu wynika, że połowa sprawdzonych szefów dużych firm to absolwenci studiów politechnicznych, a przoduje w tym właśnie Politechnika Warszawska.

Marzenie Babci Sabci

Najlepiej uczymy się na przykładach z życia, ludzkie losy bywają dla nas takimi drogowskazami. Czasami zaś nie tyle drogowskazami jak żyć, ale – czego nie robić. Bo to wielka mądrość korzystanie z cudzych doświadczeń. Jak to ktoś mawiał – jednych uczy życie, innych uniwersytety. Gdy uczy życie, to czasami bardziej boli.

Pochwała obowiązku

Pewnie nie jestem w tym odosobniona, ale coraz częściej zdarza mi się pozostawiać różne sprawy do załatwienia na ostatnią chwilę. I ten felieton, choć miałam zaplanowany od dawna, też opracowałam niemal w ostatnim momencie, aby zdążyć, nie wywołując jednocześnie niepotrzebnego zdenerwowania wśród najbliższego otoczenia. Bo pośpiech (czytaj: często panika) jakoś dziwnie się udziela innym.