„Owoce” pozytywizmu prawnego: utylitaryzm
Przez ponad 60 lat Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych Ameryki stopniowo oddalał się od opartego na prawie naturalnym rozumienia swojej roli w interpretacji konstytucjonalnej.
Wielu Amerykanów gorszy farsa, która wychodzi na jaw zawsze, podczas nominacji do Sądu Najwyższego USA. Wysoko postawieni członkowie każdej z partii politycznych wydają zazwyczaj próżne komentarze na temat sędziowskiego ‘nurtu głównego’ – czymkolwiek on jest – oraz potrzeby zapewnienia ‘równowagi’ w sądzie tak, jakby to był oddział legislacyjny. Jedna lub druga partia zazwyczaj oskarża drugą o nominowanie ‘ekstremisty’ – rozumianego jako kogokolwiek, z kim się nie zgadzają. Wydaje się, że celem jest nominowanie ‘listy kandydatów in blanco’, aby uniknąć długiej i stronniczej walki. Uprzednie sędziowskie opinie prac akademickich oraz przemowy nominowanych są ‘zaminowane’ dowodami niestosowności. Dwoje ostatnich nominowanych (Sędzia Najwyższy John Roberts i Harriet Miers) reprezentuje tę nową filozofię ‘listy kandydatów in blanco’ w praktyce. Mówi się o nich jako o wybranych w ‘potajemnych’ wyborach. wypowiedzi każdy z nich unika wypowiedzi na najgorętsze i drażliwe kwestie społeczne. Brakuje publicznego stanowiska na temat fundamentalnych kwestii moralnych w odniesieniu do prawa cywilnego. Innymi słowy, kandydaci, którzy teraz zostali nominowani do najwyższego sądu w kraju, są osobami, które albo nie mają własnych opinii dotyczących spraw moralnych w odniesieniu do prawa, albo, nawet jeśli je mają, celowo milczą, prawdopodobnie ze względu na rozwój swojej kariery. pierwsze pierwszy przypadek sugeruje moralne lub intelektualne zubożenie, drugi – poziom utylitarnej1 – cel uświęca środek – przebiegłości, która, mówiąc szczerze, jest bardzo niepokojąca.
Utylitarny rachunek w praktyce
Pogląd, że jakoby aby z sukcesem wspiąć się/dostać się do Sądu Najwyższego USA trzeba umyślnie (z premedytacją) pozostać milczącym w czasach, gdy prawo cywilne nigdy wcześniej nie było tak przeciwne prawu naturalnemu i zasadom judeochrześcijańskiej etyki, jest skrajnie makiawelistyczny. Taki kandydat powinien zostać oskarżony o bycie po prostu nie do obronyI. Wraz z demonstrowaniem niesamowitej zaradność jednostka powinna także przejawiać przerażający poziom moralnej niegodziwości. Rzekomo, przez kilka dekad post-Roe2 znakomitych społecznych konserwatystów i liberałów z zainteresowaniem w prawoznawstwie zaznajomiło się z istotą gry, w którą grano. Jak widać, byli wystarczająco płytcy/gładcy, aby rozpoznać że bycie szczerym i prostolinijnym odnośnie swoich tak zwanych głębokich przekonań (kod dla przekonań moralnych i religijnych) było receptą na zamrożenie zawodowego rozwoju. W typowy utylitarny sposób, uczynili jedyną – z ich punktu widzenia – logiczną rzecz, ‘zaczęli brać udział w grze’.
Gdyby zastosowali bardziej odpowiednią – arystotelesowską lub tomistyczną filozofię moralną – zamiast utylitarnej (Milla, Hobbesa, Holmes’a), rozpoznaliby porażkę zastosowania moralnie niedozwolonych środków w celu osiągnięcia potencjalnie dobrego celu. Zamiast zaspokajać/stosować sztandarową przewrotność, która była oczywista i widoczna w praktyce sądowejII Sądu Najwyższego USA w drugiej połowie XX wieku, zbyt wielu z najlepszych i najzdolniejszych zwyczajnie zgodziło się na udział w grze, w której środki uświęcały cele, niezależnie od tego, czy były moralnie dozwolone, czy nie.
Ten nowy utylitarny rachunek nie był niczym innym jak osobistym zastosowaniem filozofii, która już objęła sferę prawa. Tą filozofią jest pozytywizm prawny lub pragmatyzm – rozwinięty przez Olivera Wendella Holmes’a i jego następcówIII. Jest całkowicie oparty na sekularystycznym spojrzeniu na świat, w którym sprawującą kontrolę moralną filozofią jest utylitarnaIV. Zasadniczo oznacza to także, że amerykańska praktyka sądowa jest zakładnikiem obcej filozofii prawnej, opartej nie na prawie naturalnym czy judeochrześcijańskiej etyce, ale raczej na pooświeceniowej filozofii Milla, Hume’a, Rousseau, Locke’a, Hobbesa czy Darwina.
- 1
- 2
- 3
- 4
- następna ›
- ostatnia »
