Kobiety, muzyka i pasja!
„Muzyka poważna jest nudna. Tam się nic nie dzieje. A już zupełnie nie rozumiem, jak oni tak operowo śpiewają”. Mam powody by sądzić, że podobnie jak jedna z moich skądinąd sympatycznych koleżanek myśli większość osób. Nawet jeśli ze względu na chęć zachowania wizerunku osoby wszechstronnie wykształconej na głos tej myśli nie wyrażają. Nie zamierzam nikogo za taką postawę oceniać. Chcę jedynie pokazać, że zamyka ona na bogactwo, które ta imponująco rozległa czasowo i stylistycznie dziedzina ze sobą niesie.

Obecnie nie brak bardzo silnych, samo stanowiących o sobie i o kształcie swojego otoczenia kobiet. Jakkolwiek tego zjawiska nie oceniać, nie jest ono nowe. Przez wieki lęk i zarazem podziw budziła chociażby biblijna Judyta – inteligentna, piękna, wierna swojemu narodowi, w tej wierności groźna. Holofernes nie docenił nieugiętej mocy stojącej za kobiecym powabem i wdziękiem. Skończył tragicznie, a historycznie uzasadniona radość Izraela z faktu jego śmierci od ciosu Judyty wciąż budzi sprzeczne odczucia. Po której ze stron w ocenie konfliktu nie stanąć, jedno jest niepodważalne: w tym zdarzeniu jest pasja! Na szczęście w codziennym życiu nie obracamy się wśród tak przerysowanej skali dramatu. Nie brakuje nam jednak, obok radości z faktu istnienia, przeżyć tragicznych i smutnych.

Vivaldi
Kto powiedział, że muzyka jest nudna? Tylko ci, którzy jej nie kochają, zasypiają na koncercie! Bardzo mi się podobał cały artykuł, a w szczególności porównanie trzech śpiewaczek. Mnie najbardziej przypadło do gustu stonowane wykonanie tej pierwszej, Teresy Berganza. Polacy chyba raczej nie lubią pokazywania emocji na wzór innych nacji ( w szczególności tych południowych). Ale zdumiewające, jak w różny sposób można dokonać interpretacji tego samego utworu.
Brawo! Świetny artykuł!