Szlachetni myśliciele sprawni fizycznie
"Jest oczywiste, że telegraf, kolej, telefon, namiętne badania naukowe, kongresy , wystawy więcej uczyniły dla pokoju aniżeli wszystkie traktaty i konwencje dyplomatyczne. Mam nadzieję, że lekkoatletyka uczyni jeszcze więcej ".
W 1896 roku, na otwarciu pierwszej nowożytnej Olimpiady, Pierre de Cubertain wypowiedział przytoczone wyżej słowa. Oto w wieku pary i elektryczności powstawała na nowo idea szlachetnych zmagań sportowych, zrodzona z ducha rywalizacji starożytnych Greków. Dzisiaj, kiedy na ekranach telewizorów możemy niemal przez kilkanaście godzin dziennie śledzić zmagania współczesnych sportowców, warto przypomnieć owe tak ważne dla starożytnych idee sportowe, w imię których rzucali wszystko, aby móc w Olimpii świętować sukcesy swych olimpioników.
Wszystko zaczęło się w 776 roku przed Chrystusem. Od tej pory, co cztery lata, ze świętego okręgu Zeusa w Olimpii kapłani wysyłali posłańców – spondoforów, w cztery strony świata, aby obwieścili Grekom, że w trzecią pełnię po przesileniu letnim rozpoczyna się święty czas zawodów sportowych. Każdy wolno urodzony Grek, który ma czyste sumienie – nie ciąży na nim ani zbrodnia ani klątwa bogów, może uczestniczyć w zawodach. Cały zaś grecki świat w czasie przeznaczonym na igrzyska zawiesza wszelkie spory, aby zapanował pokój boży – ekehejrija.
Oto Grecy i ci z Peloponezu, i ci z Attyki, Beoci z północy i osadnicy greccy z kolonii na śródziemnomorskich wybrzeżach przerywali swoje zajęcia, aby udać się w podróż do gaju Zeusa w Olimpii. Piechotą, na wozach, konno i statkami pielgrzymowali obywatele na wielkie sportowe widowisko. Niekiedy taka podróż trwała kilka dni, czasami kilka tygodni. Dlatego pokój boży ogłaszano prawie na trzy miesiące. Kiedy wreszcie spragnieni wrażeń kibice i zwycięstw zawodnicy przybywali do Olimpii, tereny wokół okręgu świątynnego rozkwitały tysiącem namiotów. A zaraz obok stawiano kramy, na których przybysze mogli kupić wszystko, co było im potrzebne. Coż to za niezwykłe miasto u stóp świątyni – ruchliwe, pełne wrzawy, sporów, śmiechów, rozbrzmiewające śpiewnymi greckim dialektami. Trzeba przyznać, że te dialekty niejednokrotnie tak dalece różniły się od siebie, że oto Grek z Grekiem , kiedy nie mógł zrozumieć poszczególnych słów, porozumiewał się przy pomocy gestów rąk. Wszyscy jednak, mówiący różnymi językami i przybyli z różnych miast, czuli jedno - wspólną miłość do sportu. Uprawiają go bowiem wszyscy, niezależnie od tego, czy występują na igrzyskach, czy nie. Zaniechanie ćwiczeń to objaw nie tylko prawdziwego niedołęstwa („Nie masz większej sławy dla męża, niż sprawność rąk i nóg” jak pisze Homer w Odysei) ale też pogardy dla mądrości i piękna ducha. Istnieją bowiem tylko i wyłącznie w połączeniu z pięknem ciała. Mądrość i sprawność fizyczna to dla Greka jedność nierozerwalna. Dlatego w greckich gimnazjonach są pomieszczenia nie tylko do ćwiczeń fizycznych ale również do uprawiania filozofii, a wielcy filozofowie ateńscy prowadzą dyskusje ze swymi uczniami podczas spacerów i w przerwach między ćwiczeniami fizycznymi.
