Myśl na dziś
« kwiecień 2010  
MoTuWeThFrSaSu
1
3
4
7
9
12
14
15
22
23
24
25
28
29
30

Dziecko Boże

nie boi się  ani życia,

ani śmierci,

gdyż fundamentem

jego życia duchowego

jest poczucie synostwa Bożego. ...

Lecz czy ty i ja postępujemy

naprawdę jak dzieci Boże?

visit counter for blogspot

Salus reipublicae suprema lex esto

Ta fundamentalna zasada – Dobro rzeczypospolitej niech będzie najwyższym prawem - odwołująca się do powinności obywateli wobec  państwa, została  zapisana w starym rzymskim prawie XII tablic. Rzymianie znali ją na pamięć, jako że dokument ten, jeden z pierwszych zabytków pisanych języka łacińskiego, był w państwie potomków Romulusa przedmiotem powszechnej nauki w szkole.

U schyłku rzymskiej republiki w I w p.n.e.   podkreślał jej znaczenie wielki mąż stanu , filozof i mówca Marek Tulliusz Cyceron. W czasach renesansu, dzięki wielu wybitnym pisarzom i znawcom pism Cycerona, a w Polsce dzięki Andrzejowi Fryczowi Modrzewskiemu, zasada ta zadomowiła się w europejskiej tradycji obywatelskiej. Dlatego też dzisiaj w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej możemy przeczytać między innymi: Rozdz.V art. 130: Obejmując z woli Narodu urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, uroczyście przysięgam, że dochowam wierności postanowieniem Konstytucji, będę strzegł niezłomnie godności Narodu, niepodległości i bezpieczeństwa Państwa, a dobro Ojczyzny oraz pomyślność obywateli będą dla mnie najwyższym prawem.

Rzymianie z dumą mówili o swoim państwie RES POPULI -   jako o rzeczy, która należy do każdego. Rzecz publiczna to znaczy taka, która reprezentuje wszystkich i do wszystkich należy. Rozumieli to pojecie w opozycji do RES UNIUS – rzeczy jednego człowieka, państwa, które reprezentuje interes jednego lub zaledwie kilku.

Wspomniany wcześniej Cyceron z wielkim żalem przyjął wieść o ciągłej dyktatorskiej władzy Juliusza Cezara -  swego politycznego przeciwnika. Zaczął wtedy wątpić w sens działalności obywatelskiej. Rozumiał bowiem dobrze, że skoro państwo stało się  rzeczą  prywatną,  to nie może być nazywane rzeczą i sprawą, która należy do każdego. Można zrozumieć, jak wielki był to wstrząs dla człowieka, który w swoich pismach uczył powinności obywatelskich wobec państwa.

W traktacie adresowanym do syna  - De officiis ( O obowiązkach ) -  czytamy: Wszystkim tedy przyświecać winna jedna podstawowa zasada, że pożytek każdej jednostki jest zarazem pożytkiem całego społeczeństwa;  i jeżeli poszczególne osoby będą zabiegały tylko o korzyść własną, rozpadnie się wszelkie współżycie między ludźmi.( M.T.Cic De Off. 1,22)

Taka zasada, która polega na przedkładaniu dobra wspólnego nad własne w rzymskim kodeksie obywatelskim nazywała się virtus i uważana była za podstawową cechę prawdziwego mężczyzny (Vir - mąż, mężczyzna).

Prawie sto lat starszy od Cycerona poeta rzymski Lucyliusz tak tłumaczy znaczenie owej cnoty: Virtus to znać miarę i cel w dążeniu do zaszczytów o tyle, o ile są tego warte. Virtus to być wrogiem i przeciwnikiem złych ludzi i złych obyczajów, a obrońcą ludzi dobrych i dobrych obyczajów; im dobrze życzyć, z nimi żyć w przyjaźni. Oprócz tego za rzecz najwyższą uważać dobro ojczyste, następnie dobro rodziców, wreszcie na trzecim, jako ostatnie – nasze własne.( Luc. Satyry fragm. ks. XX)

Dzieje rzymskie pełne są przykładów ukazujących godną podziwu troskę o losy państwa. Szczególnie dzieje spisane przez historyka ze starożytnego Patavium - Liwiusza, dzisiaj powiedzielibyśmy, obywatela Padwy, zawierają wiele portretów sławnych Rzymian. Najbardziej znanym wzorem cnót obywatelskich jest konsul z 460 roku p.n.e. Caius Quinctius Cincinnatus znany powszechnie jako Cyncynat. 

Około 458 roku a.c.n. Rzym prowadzi wojnę z ludem Ekwów. Wrogowie zamknęli wojsko wraz z dowodzącym konsulem w oblężeniu. Kiedy wieść o  klęsce dotarła do Rzymu zapanowało wielkie przerażenie i w zaistniałej sytuacji senat podjął uchwałę o mianowaniu dyktatora.

W państwie, w którym z całą surowością przestrzegano prawa i przepisów określających sprawowanie urzędów rzadko i w sytuacji najwyższego zagrożenia mianowano  takiego urzędnika. Senat powierzał mu władzę na okres najwyżej sześciu miesięcy, po upływie których był obowiązany złożyć urząd. Wobec zagrożenia ze strony Ekwów senatorowie zdecydowali się powierzyć dyktaturę Cyncynatowi.