Myśl na dziś
« kwiecień 2010  
MoTuWeThFrSaSu
1
3
4
7
9
12
14
15
22
23
24
25
28
29
30

Dziecko Boże

nie boi się  ani życia,

ani śmierci,

gdyż fundamentem

jego życia duchowego

jest poczucie synostwa Bożego. ...

Lecz czy ty i ja postępujemy

naprawdę jak dzieci Boże?

visit counter for blogspot

„Jedną maluczką duszą tak wiele ubyło…”

Marek Tulliusz Cyceron –  urodzony w I w p n e w Arpinum rzymski mówca, filozof i mąż stanu. Ten najwybitniejszy przedstawiciel rzymskiej prozy i obrońca republiki był natchnieniem nie tylko dla twórców starożytności. Jego dzieła filozoficzne, retoryczne, listy  - a nawet drobna twórczość poetycka - były i są wzorem dla  wielu twórców.

Renesans to właściwie odrodzenie Cycerona. Pisać, przemawiać, prowadzić dysputy filozoficzne tak jak Cyceron – to było marzenie i wzór wykształconego obywatela. Do popularności pisarza w czasach humanizmu przyczynił się wybitnie Petrarka. Poeta uważał mistrza z Arpinum za przyjaciela. Podziwiał go od dawna, darzył wielką czcią i  w samotności powierzał mu swe codzienne  radości i utrapienia. W 1345 roku w bibliotece kapituły w Weronie odnalazł  część zapomnianych listów Cycerona, dotąd nieznanych. Dzisiaj to wydarzenie uznaje się za jedno z największych zwycięstw humanizmu.

Oto z kart zmurszałego kodeksu odczytał Petrarka słowa Marka Tulliusza Cycerona o jego prywatnym życiu i osobistych troskach. Przemówił nie pomnikowy polityk i mówca patetycznym tonem, ale zwykły, uginający się pod ciężarem nieszczęść, człowiek. Okazało się, że  ideał czczony przez Petrarkę jest postacią słabą,  bojaźliwą i niestałą. Poeta gorzko opłakiwał to odkrycie. Ból był tak wielki, że mimo kilkunastu wieków, które minęły od śmierci sławnego Rzymianina Petrarka postanowił odpisać swemu mistrzowi. W pięknej łacinie rozpoczyna list – „ Franciscus Ciceroni suo salutem…” – Franciszek pozdrawia swego przyjaciela Cycerona… W ówczesnym świecie literackim list wywołał szczere oburzenie –  jak można tak poniżać najwspanialszego pisarza antycznego Rzymu ? Bo też poeta snuje swe bolesne, pełne pretensji wyznanie – tak trudno  żyć, kiedy doświadczamy zdrady najbliższej osoby. Szczere wyznanie kończy surowym upomnieniem i pożegnaniem z dawnym ideałem:

Doleo vicem tuam, amice, et errorum pudet et miseret. (…) Quid enim iuvat alios docere, quid ornatissimis verbis semper de virtutibus loqui prodest, si te interim ipse non audias ? (…) Sed haec quidem frustra. Aeternum vale, mi Cicero.” -  Boleję nad Twoim losem, przyjacielu, wstydzę się i żałuję Twoich błędów. Jakże może cieszyć nauczanie innych, na cóż przydaje się mówienie w najpiękniejszych  słowach o cnotach, jeśli sam nie słuchasz tych nauk ? No cóż - nie ma sensu o tym mówić. Żegnaj na wieki mój Cyceronie !

Ta jakże bolesna przygoda włoskiego poety miała swoje głębokie następstwa dla renesansowej literatury -  również polskiej. Jan Kochanowski – student uniwersytetu w Padwie czytał listy Cycerona, często wtedy komentowane.  Ukazywały się właśnie w Paryżu wydawane przez znanego drukarza i wydawcę autorów starożytnych Henri Estienne`a zwanego powszechnie po łacinie Stephanosem.

Treny Jana Kochanowskiego - na lekcjach języka polskiego mówi się wiele o bólu osamotnionego ojca i jego buncie wobec cierpienia, rozliczeniu ze stoikami  i humanistycznej wizji świata. Gdyby jednak spojrzeć na te utwory z punktu widzenia człowieka renesansu, wtedy znajomość łaciny w istotny sposób pomaga w  zrozumieniu, na czym polega niezwykłość  tego cyklu utworów. W Trenie VIII poeta ukazuje wielkość poniesionej straty po śmierci córki. Czytamy słowa:

Pełno nas, a jakoby nikogo nie było:
Jedną maluczką duszą tak wiele ubyło.