Zdrowie i choroba

Medycyna -

Relacja zdrowie – choroba jest czymś naturalnym dla człowieka i można powiedzieć, że była zawsze obecna w historii medycyny. Ostatnio zmienił się jednak sposób rozumienia obu jej stron: zdrowie nie jest tylko „brakiem choroby”, lecz traktuje się je jako stan „kompletnego dobrobytu” i w tym znaczeniu wymaga się nawet od instytucji sanitarnych pewnej „jakości życia” dla wszystkich (młodych i starych, zdrowych i chorych), która szacowana jest według określonych parametrów. Nie jest możliwe, aby zawsze ją osiągnąć, ale przedstawia się ją jako wyzwanie dla wszystkich organizacji sanitarnych, chociaż często jest to cel utopijny. To, co nie ulega wątpliwości, to fakt, że przeszliśmy od tak zwanej „medycyny paternalistycznej” do nowej sytuacji – pozytywnej, ale nie wolnej od pewnych niebezpieczeństw – w której żywo broni się praw chorych.

Pojęcie zdrowia zmieniało się wraz z upływem czasu, ale owszem chcielibyśmy przypomnieć niektóre jego definicje:

  1. istnieje definicja „ludowa”, ujmująca zdrowie jako obfitość witalności fizycznej, jako brak wszelkiej nieprawidłowości; i tak mówi się o kimś, że „tryska zdrowiem”;
  2. dla państwowych programów zdrowia, firm ubezpieczeniowych, itd. zdrowie to stan zdolności do pracy właściwej dla członka społeczeństwa: osoba zdrowa to osoba zdolna do pracy, chory natomiast to ten, „kto idzie do lekarza”;
  3. dla lekarzy i pozostałego personelu Służby Zdrowia, zdrowie jest brakiem ograniczeń i bólów zarówno organicznych jak i funkcjonalnych;
  4. wobec panowania obecnie koncepcji biomedycznej, rozpowszechniła się koncepcja biologiczno – psychologiczno - społeczna jako wynik zrozumienia, że zdrowie jest także problemem społecznym i politycznym, którego rozwiązanie leży w obrębie aktywnego i solidarnego udziału całej społeczności; zdrowie nie jest kwestią wyłącznie indywidualną, ale zależy także od struktury społecznej, co wymaga na przykład kompromisów w zmianach sposobów życia.
  5. Międzynarodowa Organizacja Zdrowia wprowadziła definicję, która uważa zdrowie jako „stan doskonałego dobrobytu, fizycznego, psychicznego i społecznego w relacji z otoczeniem i nie tylko brak bólu czy choroby”.


Definicja ta wyznacza znaczący postęp w odniesieniu do poprzednich, gdyż zawiera wymiar psychiczny i bierze pod uwagę charakter społeczny osoby, a z drugiej strony kładzie większy nacisk na promowanie zdrowia niż na leczenie chorób. Ma jednak pewne ograniczenia:

  1. traktuje wciąż zdrowie z perspektywy indywidualistycznej;
  2. mówiąc o „kompletnym dobrobycie”, poza tym, że stawia cel nieosiągalny i pobudza próżne złudzenia, bardzo rozmywa pojęcie choroby, ponieważ każdy niekompletny dobrobyt” jest uważany za chorobę; sformułowana w ten sposób definicja zdrowia – odpowiadająca stylowi życia społeczeństwa dobrobytu – nie przestaje być naiwną utopią życia bez cierpienia, zadowolenia bez bólu, społeczeństwa bez konfliktów, w którym przy nie wiem jak dużym rozwoju medycyny, doskonałe zdrowie będzie celem niemożliwym. Co więcej, wchodząc na listę uznanych praw społecznych, z odpowiadającymi im obowiązkami ze strony państwa, zaprowadza wśród obywateli wyolbrzymione nadzieje i uzurpacje. Są już autorzy, którzy ostrzegają, że obsesja zdrowia i dobrobytu, domagająca się od systemu opieki zdrowotnej rzeczy niemożliwych, jak anulacja bólu i śmierci, może być niebezpieczna.

Pojęcie zdrowia lub osoby zdrowej, spójne z podstawami antropologii, musi brać pod uwagę człowieka jako „wcielonego ducha” lub „uduchowione ciało”, to znaczy wewnętrzną jedność substancjalną aspektu cielesnego i duchowego istoty ludzkiej. Nie można popaść ani w „biologizm” (rodzaj psychobiologii pomijającej duszę) ani w fałszywy spirytualizm, nie uznający wymiaru somatycznego lub pogardzający nim.

Mówiąc o dobrym zdrowiu, mówimy, że „moje ciało” jest w dobrej formie; mówiąc o chorobie, mówimy, że „moje ciało” nie działa jak należy. Byłoby jednak bardziej precyzyjnie powiedzieć, że to „ja jestem zdrowy” lub że to „ja jestem chory”, ponieważ zdrowie i choroba to okoliczności dotyczące całej osoby. W tym znaczeniu obecnie przyjmuje się bez zastrzeżeń postulaty tak zwanej medycyny psychosomatycznej, uznającej wzajemny wpływ i powiązanie pomiędzy sferą somatyczną i psychiczną człowieka. Zresztą wyrażenia z języka potocznego typu: „ściska mi się serce”, „mówił ze ściśniętym gardłem”, „uderzyła mu woda sodowa do głowy”, potwierdzają ów ścisły związek.

Rzeczywiście są choroby organiczne lub fizyczne, które mają swoje źródło w sferze psychicznej. Zdarza się także, że przebieg choroby zależy w dużej mierze od postawy etyczno-moralnej podmiotu. I tak, strach może spowodować zaburzenia sercowe, nerwowe życie powoduje czasem wrzody na żołądku lub dwunastnicy, itd.

Aktualnie egzaltuje się wartość zdrowia (fizycznego, psychicznego lub umysłowego), samego w sobie faktycznie dobrego. Z tego powodu prowadzone są wielkie badania (weźmy pod uwagę jak duży budżet przeznacza się na badania raka, Alzheimera, Parkinsona, itd.), jednak samo życie społeczne nie sprzyja zdrowemu życiu i pojawiają się dla obywateli wielkie zagrożenia. Wystarczy wziąć pod uwagę rozregulowanie ekologiczne, zanieczyszczenie atmosfery, wypadki drogowe, narkomanię, itd. Wiele chorób (kardiopatie, patologie naczyń, marskość wątroby, itd.) wynikają z niezdrowego stylu życia, właściwego dla współczesnego człowieka.

Wśród czynników, które szkodzą zdrowiu, podajemy tytułem przykładu następujące:

  • brak dostatecznego odpoczynku
  • nerwowy tryb życia, związany z ciągłym przemieszczaniem się, szczególnie w dużych miastach
  • przejadanie się, które nasuwa następujące pytanie: żyć aby jeść czy jeść aby żyć?
  • mało sportu
  • brak kontaktu z przyrodą
  • nadużywanie alkoholu, narkomania, itd.


Na podstawie:
Salud, dolor y enfermedad

Miguel Angel Monge