Władza i asystemowość

Analizy -

John Finnis, uznany autorytet w dziedzinie filozofii prawa, wykładowca m.in. Oxford University, w arcyciekawym tekście zatytułowanym „O racji publicznej” (polskie tłumaczenie z 2005 roku, broszura wydana staraniem Fundacji Ius et Lex), zwraca uwagę na różnice między rządami prawa a rządami form prawa. Te pierwsze wyrażają wspólnotę intencjonalną, fundowaną na podobnych przesłankach. Filozof objaśnia to następująco (tłumaczenie Anny Folty):

„Prawo jest najsilniejsze i najbardziej realne, gdy istotnie kształtuje, spina i łączy myśli sprawujących władze z myślami tych, do których jest kierowane, w tym samym sprawujących władzę w kolejnych działaniach. Wtenczas prawo jest racjonalnością publiczną – w największym stopniu publicznym i racjonalnym właśnie dlatego, że kształtuje prywatne rozumowanie każdego decydenta „publicznego” czy prywatnego. (…).

Taka forma sprawowania władzy zakłada instytucjonalne budowanie zaufania. Zaufanie do władzy rośnie w miarę, jak ta szanuje głos obywateli. Państwo, w którym sprawowane są rządy prawa, rozumie swoje zadanie bycie powiernikiem wspólnoty społecznej oraz realizacji formułowanych przez nią racjonalnych oczekiwań. Interes publiczny oznacza tutaj, jak się wydaje, nie tyle „policzalną sumę” jednostkowych głosów oderwanych od aksjologicznego kontekstu i kultury danego kraju, ale działanie zgodnie z utrwalonym obyczajem społecznym.

Istnieje jeszcze druga forma sprawowania władzy: rządy form prawa.

Rządy form prawa sytuują się na przeciwległym biegunie. Sankcjonują – i na tym wyczerpuje się ich rola – sam fakt rządzenia. Tak komentuje ich funkcjonowanie Finnis:

„Prawo jest najsłabsze, gdy istnieje tylko jako potężny fakt społeczny egzekwowanych w przeszłości i obecnie decyzji. Wówczas bowiem zarówno ci, którzy wydają decyzje, jak i ci, którzy je wykonują, są najmniej skłonni sami uznawać i przestrzegać ogłaszanych przepisów, które rzekomo egzekwują. Rządy form prawa niewiele mają wspólnego z rządami prawa”.

Z przywołanych słów płynie wniosek: słaba władza to nieuchronny melanż nie tylko ze słabym prawem, ale z prawem, do którego władza, i wyłącznie ona, uzurpuje sobie prawo. A stąd tylko już krok do anarchicznych tęsknot lub do, coraz zresztą wyraźniej manifestowanych, asystemowych nastrojów społecznych.

Polska jest krajem „w ruchu”. Miejscem różnego rodzaj przemieszczeń – tych dosłownych oraz tych ideowych. Metapolityczna refleksja nad stanem polskiego prawa, nad kontekstami jego stanowienia, nad prawną odpowiedzią bądź jej brakiem na wysuwane przez społeczeństwo postulaty, nie zaszkodzi, szczególnie w perspektywie zbliżających się wyborów parlamentarnych.

Na kondycję państwa składają się głównie dwie rzeczy: sposób zarządzania krajem oraz jakość stanowionego prawa. Po lekturze Finnisa trudno uniknąć wrażenia, że w obu tych przypadkach odniesienie się do realnej, ideowej wspólnoty wartości jest czynnikiem przesądzającym o powodzeniu.

Katarzyna Szymala