W obronie światła i żarówki

Zapowiada się niezła chryja! Mamy pożegnać się z żarówkami, bo trzeba oszczędzać energię elektryczną, a to źródło światła pod względem oszczędzania energii nie jest wzorem do naśladowania. Zgadzam się z tym, że żarówki są tanim luksusem, jaki rozwój cywilizacji i techniki zafundował człowiekowi. Proste, tanie, łatwe w użytku, przypominające oświetlenie naturalne źródło światła. Komu to przeszkadza?

Produkcja żarówki to dziś technologia, na którą można sobie pozwolić w zasadzie w garażu. Czy można zarobić na żarówkach? No trochę można, ale na tych tzw. energooszczędnych można 20 razy więcej. Z tym, że produkcja energooszczędnych źródeł, to już zaawansowana technologia, a żarówki? Chyba zacznę sam je produkować w domku na działce. O co więc u diaska chodzi? Komu żarówki przeszkadzają?

Mam wrażenie, ze lobby producentów źródeł światła, tych potentatów, nie ma dobrego pomysłu na rozwój źródeł i próbowany jest model narzucenia społeczeństwom użytkowania świetlówek i źródeł elektroluminescencyjnych. Podobnie jest z wprowadzoną ustawą o całorocznym używaniu oświetlenia samochodowego. Czy ktoś przeliczył jak gigantyczne pieniądze zarobią producenci samochodowych źródeł światła? Czy powinniśmy pozwolić, aby zasiliły one wyłącznie konta firmowe?

Jestem przekonany, że żarówki się obronią, bo są zbyt genialne, tak jak obroni się klimatyzacja samochodowa, mimo, że fatalnie działa na środowisko. Boję się natomiast zupełnie czegoś innego. Boję się rozpętania histerii oszczędzania energii wyłącznie przez oszczędności w oświetleniu. W zasadzie dziś oświetlenie uliczne jest w całości energooszczędne, oświetlenie w urzędach, biurach i instytucjach również. Czyż więc chodzi o domy, o nasze prywatne pokoje, łazienki, kąciki do czytania, lampki nocne itp.? Boję się, że powróci fatalna w skutkach moda na oszczędzanie oświetlenia ulicznego, realizowana w karykaturalny sposób. Boję się, że gospodyni piekąc ciasto w piekarniku w celu oszczędności wyłączy oświetlenie (żarówka 10 W), podczas, gdy do przygotowania swojego wypieku używa ciepła ze spirali o mocy 2000 W. Będziemy żyli w półmroku oszczędzając pojedyncze waty, ale nasze lodówki będą nam mrozić coca colę zużywając do tego setek. Będziemy po omacku schodzić po schodach, ale po przyjściu do domu włączymy czajnik elektryczny na herbatę, który potrzebuje 2000 W mocy. Kupimy energooszczędne źródła światła, powkręcamy je do naszych żyrandoli, ale jednocześnie zafundujemy sobie pralkę z suszarką, która obciąży naszą sieć mocą 6 kW. Już widzę w wyobraźni zamach na windy, które praktycznie non stop są oświetlone. Takie głupoty już przeżyliśmy w okresie lat siedemdziesiątych i jako prawdziwi Polacy staniemy się znów wszechwiedzącymi elektrykami, bo pozostałe zawody przypisane z założenia do naszej nacji odeszły na razie w niebyt (trenerem piłki nożnej jest obcokrajowiec, a do zawodu lekarza chyba już nie warto się przyznawać).

Jest więc potrzeba, aby środowisko oświetleniowe stanęło murem za „mądrym oświetleniem”, za rozumnym doborem źródeł światła, żeby wypowiadało się głosem rozsądku, a nie doraźnej koniunktury, żebyśmy obronili światło przed ciemnością.

Nastała ciemność

Z dniem 1 września 2009 roku, w momencie w którym rozpoczęło obowiązywać prawo o wycofaniu żarówek 100W nastała ciemność. Ciemność w sferze racjonalności: w ekologii, ekonomii, w zdrowiu, bilansie energetycznym. Jedna mała żarówka 100W została wyłączona a ciemność ogarnęła tak wielką przestrzeń życia człowieka.

Ja myślę, że sformułowanie „nastała ciemność” jest tutaj bardzo delikatnym określeniem charakteryzującym zaistniałą sytuację. Bardziej chyba pasuje tu inne określenie używane w technice świetlnej - ściemnianie.

Nastała ciemność bo mimo ostrzegawczych doniesień z antypodów, że wycofanie żarówek spowodowało oszczędności energii na poziomie ułamka procenta, wycofano u nas żarówki.

Nastała ciemność bo jak niesie wieść z okolic brukselskich, decydenci UE jako konsultanta przy podejmowaniu decyzji o wycofaniu żarówek zaprosili organizacje zrzeszające producentów sprzętu oświetleniowego!

Nastała ciemność w sferze logiki, bo tłumaczy się oficjalnie , że energia cieplna wypromieniowana z żarówek jest marnowana a tymczasem, w okresie grzewczym, wtedy gdy najwięcej używa się światła, żarówki podgrzewają w zauważalnym stopniu nasze mieszkania ( w moim mieszkaniu sumaryczna moc zainstalowanych żarówek wynosi około 1 kW). Po wycofaniu żarówek ten ubytek mocy grzewczej musi być zrekompensowany odkręceniem kaloryferów czyli w skali globalnej spaleniem milionów ton węgla.

zarowka tradycyjnaŚciemnianiem jest wmawianie ludziom, że energooszczędne źródła mogą w pełni i pod każdym względem zastąpić żarówki.

Ściemnianiem jest wycofywanie żarówek tradycyjnych a pozostawienie halogenowych, podczas gdy niektóre żarówki halogenowe mają skuteczność świetlną mniejszą od wycofanej żarówki konwencjonalnej o mocy 100W.

Ściemnianiem jest używanie wielkich liczb: milionów ton zaoszczędzonego węgla i miliardów euro oszczędności finansowych z powodu zmniejszenia zużycia energii. W 10 mln mieszkań w Polsce jest średnio 10 punktów świetlnych a każdy z nich (jeśli energooszczędny) kosztuje 20-30 zł. Oznacza to, że z naszych kieszeni zostanie wyciągnięte 2-3 mld złotych a w całej UE około 50 mld. Ile z tych pieniędzy zostanie w Polsce?

Ściemnianiem jest poszukiwanie oszczędności energii w obszarze oświetlenia wobec faktu, że szczyt energetyczny ma miejsce w okresie miesięcy letnich, wtedy gdy praktycznie w domach nie używa się oświetlenia. To klimatyzatory i inne urządzenia chłodząco-mrożące ze swą gigantyczną mocą wielokrotnie przebijają zużycie energii elektrycznej na oświetlenie

Najwyższym wyrazem braku zaufania do społeczeństwa jest urzędowe decydowanie o racjonalności prywatnych wydatków. Kupić świetlówkę kompaktową czy żarówkę? Sami potrafimy podjąć decyzję i nie chcemy żadnego ściemniania.

Wojciech Andrzej Żagan

prof. dr hab. inż. Wojciech Andrzej Żagan, Prodziekan ds. Nauki, Kierownik Zakładu Techniki Świetlnej Wydziału Elektrycznego Politechniki Warszawskiej