Salus reipublicae suprema lex esto

Latinitas -

Ta fundamentalna zasada –Dobro rzeczypospolitej niech będzie najwyższym prawem - odwołująca się do powinności obywateli wobec państwa, została zapisana w starym rzymskim prawie XII tablic. Rzymianie znali ją na pamięć, jako że dokument ten, jeden z pierwszych zabytków pisanych języka łacińskiego, był w państwie potomków Romulusa przedmiotem powszechnej nauki w szkole.

U schyłku rzymskiej republiki w I w p.n.e. podkreślał jej znaczenie wielki mąż stanu , filozof i mówca Marek Tulliusz Cyceron. W czasach renesansu, dzięki wielu wybitnym pisarzom i znawcom pism Cycerona, a w Polsce dzięki Andrzejowi Fryczowi Modrzewskiemu, zasada ta zadomowiła się w europejskiej tradycji obywatelskiej. Dlatego też dzisiaj w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej możemy przeczytać między innymi: Rozdz.V art. 130: Obejmując z woli Narodu urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, uroczyście przysięgam, że dochowam wierności postanowieniem Konstytucji, będę strzegł niezłomnie godności Narodu, niepodległości i bezpieczeństwa Państwa, a dobro Ojczyzny oraz pomyślność obywateli będą dla mnie najwyższym prawem.

Rzymianie z dumą mówili o swoim państwie RES POPULI - jako o rzeczy, która należy do każdego. Rzecz publiczna to znaczy taka, która reprezentuje wszystkich i do wszystkich należy. Rozumieli to pojecie w opozycji do RES UNIUS – rzeczy jednego człowieka, państwa, które reprezentuje interes jednego lub zaledwie kilku.

Wspomniany wcześniej Cyceron z wielkim żalem przyjął wieść o ciągłej dyktatorskiej władzy Juliusza Cezara - swego politycznego przeciwnika. Zaczął wtedy wątpić w sens działalności obywatelskiej. Rozumiał bowiem dobrze, że skoro państwo stało się rzeczą prywatną, to nie może być nazywane rzeczą i sprawą, która należy do każdego. Można zrozumieć, jak wielki był to wstrząs dla człowieka, który w swoich pismach uczył powinności obywatelskich wobec państwa.

W traktacie adresowanym do syna - De officiis ( O obowiązkach ) - czytamy: Wszystkim tedy przyświecać winna jedna podstawowa zasada, że pożytek każdej jednostki jest zarazem pożytkiem całego społeczeństwa; i jeżeli poszczególne osoby będą zabiegały tylko o korzyść własną, rozpadnie się wszelkie współżycie między ludźmi.( M.T.Cic De Off. 1,22)

Taka zasada, która polega na przedkładaniu dobra wspólnego nad własne w rzymskim kodeksie obywatelskim nazywała się virtus i uważana była za podstawową cechę prawdziwego mężczyzny (Vir - mąż, mężczyzna).

Prawie sto lat starszy od Cycerona poeta rzymski Lucyliusz tak tłumaczy znaczenie owej cnoty: Virtus to znać miarę i cel w dążeniu do zaszczytów o tyle, o ile są tego warte. Virtus to być wrogiem i przeciwnikiem złych ludzi i złych obyczajów, a obrońcą ludzi dobrych i dobrych obyczajów; im dobrze życzyć, z nimi żyć w przyjaźni. Oprócz tego za rzecz najwyższą uważać dobro ojczyste, następnie dobro rodziców, wreszcie na trzecim, jako ostatnie – nasze własne.( Luc. Satyry fragm. ks. XX)

Dzieje rzymskie pełne są przykładów ukazujących godną podziwu troskę o losy państwa. Szczególnie dzieje spisane przez historyka ze starożytnego Patavium - Liwiusza, dzisiaj powiedzielibyśmy, obywatela Padwy, zawierają wiele portretów sławnych Rzymian. Najbardziej znanym wzorem cnót obywatelskich jest konsul z 460 roku p.n.e. Caius Quinctius Cincinnatus znany powszechnie jako Cyncynat.

Około 458 roku a.c.n. Rzym prowadzi wojnę z ludem Ekwów. Wrogowie zamknęli wojsko wraz z dowodzącym konsulem w oblężeniu. Kiedy wieść o klęsce dotarła do Rzymu zapanowało wielkie przerażenie i w zaistniałej sytuacji senat podjął uchwałę o mianowaniu dyktatora.

W państwie, w którym z całą surowością przestrzegano prawa i przepisów określających sprawowanie urzędów rzadko i w sytuacji najwyższego zagrożenia mianowano takiego urzędnika. Senat powierzał mu władzę na okres najwyżej sześciu miesięcy, po upływie których był obowiązany złożyć urząd. Wobec zagrożenia ze strony Ekwów senatorowie zdecydowali się powierzyć dyktaturę Cyncynatowi.

Ten rzymski patrycjusz sprawował już urząd konsula, ale zgodnie z prawem, po upływie kadencji złożył go i teraz, jak każe obyczaj przodków, zajmuje się uprawą roli. Właśnie wtedy , kiedy posłowie wysłani przez senat, chcieli mu przekazać decyzję senatu, Cyncynat orał w woły swoje kilkumorgowe pole nad Tybrem.

Kiedy zorientował się, że ma przed sobą reprezentantów państwa, polecił żonie Recylii, aby przyniosła z domu togę. I tak godnie wystąpił wobec posłów i wysłuchał, z czym przybywają. Cyncynat przyjmuje urząd i bierze na siebie obowiązek uratowania państwa od zguby. Czytamy w tej historii, z jakim pośpiechem i zdecydowaniem zabiera się do działania.

Kiedy wrogowie zostają pokonani, a wojsko rzymskie ocalone, dyktator odbył triumfalny wjazd do miasta. Po odbytym triumfie Cyncynat ze świadomością, że wypełnił powierzone mu zadanie, złożył urząd dyktatora i wrócił na wieś - tam skąd wezwali go w imieniu senatu posłowie.

Od pługa do dyktatury – tak można nazwać historię powierzenia dyktatury Cyncynatowi. W jednej chwili porzuca własne sprawy pro publico bono i chociaż powierzony urząd dawał mu niezwykły prestiż i absolutną władzę , kiedy zadanie zostało wykonane, wraca na pole, do zwykłej codziennej pracy. Tak Rzymianie rozumieli obowiązki wobec państwa wyrażone w sentencji Salus reipublicae suprema lex esto!

Barbara Strycharczyk

, 14.02.11

źródło ilustracji