Polubić konsumenta – polubić siebie

Ekonomia -

Konsumpcja – to dość kontrowersyjny ekonomiczny termin: nie dość, że często stwarza problemy natury praktycznej, nie miała też nigdy dobrej prasy. Za tak zwanych ‘moich czasów’ konsumpcja bywała rozpasana i przypisana do zgniłego kapitalizmu.

Obecnie, konsumpcjonizm – niepohamowana, niczym nie usprawiedliwiona konsumpcja lub, jak podaje Słownik Języka Polskiego PWN „nadmierne przywiązywanie wagi do zdobywania dóbr materialnych” - bywa utożsamiany z konsumpcją jako taką.

A przecież wszyscy – czy tego chcemy, czy nie - jesteśmy konsumentami. Konsument jest zdefiniowany w Kodeksie cywilnym jako ‘osoba fizyczna, dokonująca czynności prawnej niezwiązanej bezpośrednio z jej działalnością gospodarczą lub zawodową’.

Ta definicja dotyczy nas, gdy kupujemy pieczywo, buty, telewizory i samochody. Gdy latamy samolotem i jeździmy pociągiem. Chodzimy do fryzjera, do lekarza i do kina. Wreszcie, kiedy korzystamy z wody, prądu, telefonu oraz … Internetu.

Jak uczy tradycyjna ekonomia, to od nas - konsumentów, od naszych wyborów, zależy, jakie produkty i usługi są dostępne na rynku. Konsument wybierając towar lub usługę nie tylko zaspokaja swoje potrzeby (czasem zachcianki), ale też daje jasny sygnał, co warto produkować. Niektórzy twierdzą nawet, że konsument jest ‘królem rynku”. Jednak władza to nie tylko zaszczyty i przyjemności, to przede wszystkim odpowiedzialność. W przypadku konsumentów – odpowiedzialność za kształtowanie rynku, za środowisko naturalne, za innych konsumentów i oczywiście – za siebie.

Niestety, nieliczni konsumenci wchodząc do sklepu czują swoją siłę. Na ogół jest wręcz przeciwnie: konsument w relacji ze sprzedawcą czy usługodawcą przypomina raczej Sierotkę Marysię, której potrzebna jest pomoc krasnoludków.

Dzieje się tak dlatego, że teoretyczne założenia ekonomiczne, w praktyce zniekształcane są przez szum informacyjny (w tym przekaz reklamowy), ograniczenia konkurencji, trudny dostęp do wymiaru sprawiedliwości, czy kształtowanie warunków umów tylko przez jedną, silniejszą stronę.

Słabość konsumentów jest niebezpieczna nie tylko dla nich samych, ale również dla całej gospodarki; nikt nie przeciwstawia się wystarczająco energicznie nieuczciwym praktykom, czy nieetycznym zachowaniom.
Z tych powodów, konsumenta trzeba nie tylko lubić, trzeba także wzmacniać jego pozycję na rynku. Pogląd taki jest dziś powszechny na świecie, czego dowodem mogą być Wytyczne Zgromadzenia Ogólnego Organizacji Narodów Zjednoczonych w sprawie ochrony konsumentów, ale także … Artykuł 76 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej, zgodnie z którym: „Władze publiczne chronią konsumentów, użytkowników i najemców przed działaniami zagrażającymi ich zdrowiu, prywatności i bezpieczeństwu oraz przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi.”

Jednak żadne przepisy i żadne działania władz nie pomogą, jeśli sami konsumenci nie będą dbać o swój interes. Przecież bycie konsumentem to ważna rola w naszym życiu, a tak rzadko poświęcamy czas na przygotowanie się do jej odegrania. Zupełnie jakbyśmy nie lubili siebie na tyle, żeby podejmować racjonalne decyzje i mądrze wydawać własne, ciężko zarobione pieniądze lub by zareklamować sprzedany nam złej jakości towar.

Może więc warto polubić siebie jako konsumenta, poznać swoje prawa i obowiązki, by dzięki temu podejmować lepsze decyzje, mniej szkodliwe dla innych konsumentów, gospodarki i środowiska.

Grażyna Rokicka