Po co łacina ?

Latinitas -

Już samo słowo łacina budzi dzisiaj grozę. Często kojarzone jest z pełnym zawiłych reguł, i trudnych słów językiem, którego w pocie czoła uczyli się nasi dziadkowie. Dzisiaj taka wiedza została uznana, niemal powszechnie, za nieprzydatną. Podaje się uzasadnienie, że nie warto marnować czasu, którego i tak nam ciągle brakuje, na naukę języka, którym już nikt nie mówi? Dlatego też, żeby zbytnio nie obciążać młodych ludzi i uchronić ich od nadmiaru zmartwień jak też pracy, uznano, że tego języka mogą się uczyć tylko wybrani – nieliczni i niegroźni entuzjaści.

W szkole pogardliwie nazywani kujonami ślęczą nad tłumaczeniem długich tekstów i zdań, w których opisano zamierzchłe wydarzenia, a w nich posągowych i sztywnych bohaterów. Ich pełne patosu wypowiedzi o cnotach, ojczyźnie, poświęceniu, wolności i innych sprawach wyrażonych w trudnych do przeczytania słowach, wydają się dzisiaj niezrozumiałe, staroświeckie i niemodne.

A skoro tak się rzeczy mają - jakby to powiedział Rzymianin – quae cum ita sint – nie warto sobie zawracać głowy. Ale właściwie jak to się stało, że ten język, którym od czasów Romulusa – jeśli istniał - posługiwali się chłopi i pasterze, stawał się przez wieki lingua communis – tak jak dzisiaj common language angielski? Właściwie do początków XX wieku nauka tego języka należała do kanonu edukacji. Być dobrze wykształconym oznaczało znać łacinę. Do czego zatem potrzebna była naszym przodkom znajomość tego języka?

Kiedy Rzym wkroczył na arenę międzynarodową – po wygranych wojnach z Kartaginą i po dokonaniu spektakularnych podbojów - łacina stopniowo zaczęła zastępować grekę, której wcześniej w basenie Morza Śródziemnego używano powszechnie. Rzymianie podbili co prawda Grecję, ale sami zostali zwyciężeni przez jej kulturę. Nauczyli się greki, ale też narzucili podbitym państwom łacinę jako język urzędowy.

Od tej pory podbity świat, choć przyjmuje rzymskie wzory, a wśród nich przed wszystkim prawo, to jednak umiejętnie pielęgnuje tradycję grecką. Łacina, czy też latinitas (łacińskość) oznacza już nie tylko sam język łaciński ale też kulturę łączącą elementy grecko – rzymskie jak i poczucie przynależności do tej kultury. Z czasem staje się lingua universalis - językiem używanym powszechnie w Europie niemal tak, jak w czasach Imperium Romanum.

Do ocalenia łaciny przyczynia się znacząco chrześcijaństwo przejmując ją jako język liturgii i pism. Z biegiem stuleci łacina jest językiem listów, pism filozoficznych, literatury, nauki, polityki, wielu dziedzin , którym służyła za narzędzie sprawnego , zdyscyplinowanego i logicznego wyrażania myśli.

W Polsce nawet do końca XVIII wieku uchodziła za drugi język narodowy. Znajomość łaciny w wielonarodowej Rzeczypospolitej nobilitowała, ale też język Rzymian był owym lingua communis , który jednoczył wszystkich. I tak z czasem pojęcie Latinitas oznaczało dorobek kultury i nauki europejskiej wyrosłej z antyku grecko - rzymskiego.

W rodzinie narodów Europy było zapisem wspólnego dziedzictwa. Depozytu , do którego należał nie tylko wspólny język, ale też przepisy prawa, myśl filozoficzna, wzorce osobowe, cnoty obywatelskie, obyczaje, tradycje, sztuka i architektura. Poznanie łaciny oznaczało możliwość szerokiego korzystania z owego depozytu, ale też możliwość przeglądania się jak w lustrze w owym dorobku po to, aby moc odpowiedzieć na pytanie jacy jesteśmy. Była więc łacina kluczem, który pomagał odczytać rodzaj kodu, przy pomocy którego przemawiała nie tylko kultura ale cała otaczająca rzeczywistość. Kodu, który pomagał poruszać się w świecie znaków jak w dobrze znanym miejscu, otwierał drzwi do wiedzy o przeszłości , teraźniejszości i przyszłości, ale przede wszystkim ułatwiał zrozumienie samego siebie.

Pozostaje więc teraz zadać sobie pytanie: Czy tak rozumiana rola łaciny i konieczność jej nauczania w przeszłości przestaje być aktualna dzisiaj? Czy rzeczywiście świat i my sami w nim zmieniliśmy się tak bardzo, że nie potrzebujemy aż tak precyzyjnych narzędzi do poznawania depozytu kulturowego pozostawionego przez przodków?

Kolejne pytanie o sens nauki łaciny pojawia się wtedy, gdy powodowani ciekawością zaczynamy się jej uczyć. Wtedy okazuje się , że wszyscy piszący lub mówiący o swoich doświadczeniach związanych z nauką tego języka mieli rację – trudno to wytrzymać. W slangu młodzieżowym pewnie trzeba by użyć słowa hardcore. Ale właściwie dlaczego?

Wydaje się, że najlepiej na to pytanie odpowiedział doświadczony nauką łaciny Zbigniew Herbert poświęcając temu językowi piękny esej w swoim zbiorze „Labirynt nad morzem”: cyt: „Istnieje błędny pogląd, że tradycja jest czymś podobnym do masy spadkowej i że dziedziczy się ją mechanicznie, bez wysiłku, dlatego ci, którzy są przeciw dziedziczeniu i niezasłużonym przywilejom, występują przeciw tradycji. A tymczasem, w istocie każdy kontakt z przeszłością wymaga wysiłku, pracy, jest przy tym trudny i niewdzięczny...

Otóż to – łacina stawia wymagania. Umiejętność logicznego myślenia, dokładność, systematyczność, dociekliwość, cierpliwość, uporządkowanie – to cechy niezbędne do tego, aby z powodzeniem przejść przez drogę nauki łaciny, która jest również kształceniem charakteru.

I wydaje się że w tym właśnie miejscu napotykamy na opór. Ale kierując się doświadczeniem naszych przodków możemy powiedzieć, że dzisiaj, żeby być dobrze wykształconym i odpowiedzialnie otoczyć troską europejskie a w tym szczególnie polskie dziedzictwo trzeba znać łacinę.

Na zakończenie pozwolę sobie przywołać słowa cytowanego wcześniej Zbigniewa Herberta, który tak przedstawia swego nauczyciela łaciny :”Powiedział, że nie będzie nas zachęcał do nauki , liczy tylko na nasz rozsądek i poczucie odpowiedzialności, bo w końcu młodzieńcy rzymscy w naszym wieku przywdziewali togę męską i gotowali się do rządzenia największym imperium świata. Potem ni stąd ni zowąd, zaczął rysować na tablicy plan Forum Romanum (…) W naszych zeszytach kopiowaliśmy posłusznie plan Forum, niewiele z tego rozumiejąc. Objaśnienia miały nastąpić później. Na razie nasz profesor zadowolił się uwagą :” Być może przyjedziecie kiedyś do Rzymu w orszaku prokonsula. Powinniście zatem poznać główne budowle Wiecznego Miasta. Nie chcę, żebyście się pętali po stolicy cezarów jak nieokrzesani barbarzyńcy”.

Znajomość przeszłości i tradycji, jak również umiejętność rozumienia ich znaczenia spełniają rolę nie tylko dydaktyczną ale i wychowawczą. Wiedza o własnych korzeniach daje nam poczucie własnej wartości, uczy wrażliwości i łagodzi obyczaje.

Barbara Strycharczyk