„Owoce” pozytywizmu prawnego: utylitaryzm

Prawo -

Przez ponad 60 lat Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych Ameryki stopniowo oddalał się od opartego na prawie naturalnym rozumienia swojej roli w interpretacji konstytucjonalnej.

Wielu Amerykanów gorszy farsa, która wychodzi na jaw zawsze, podczas nominacji do Sądu Najwyższego USA. Wysoko postawieni członkowie każdej z partii politycznych wydają zazwyczaj próżne komentarze na temat sędziowskiego ‘nurtu głównego’ – czymkolwiek on jest – oraz potrzeby zapewnienia ‘równowagi’ w sądzie tak, jakby to był oddział legislacyjny. Jedna lub druga partia zazwyczaj oskarża drugą o nominowanie ‘ekstremisty’ – rozumianego jako kogokolwiek, z kim się nie zgadzają. Wydaje się, że celem jest nominowanie ‘listy kandydatów in blanco’, aby uniknąć długiej i stronniczej walki. Uprzednie sędziowskie opinie prac akademickich oraz przemowy nominowanych są ‘zaminowane’ dowodami niestosowności. Dwoje ostatnich nominowanych (Sędzia Najwyższy John Roberts i Harriet Miers) reprezentuje tę nową filozofię ‘listy kandydatów in blanco’ w praktyce. Mówi się o nich jako o wybranych w ‘potajemnych’ wyborach. wypowiedzi każdy z nich unika wypowiedzi na najgorętsze i drażliwe kwestie społeczne. Brakuje publicznego stanowiska na temat fundamentalnych kwestii moralnych w odniesieniu do prawa cywilnego. Innymi słowy, kandydaci, którzy teraz zostali nominowani do najwyższego sądu w kraju, są osobami, które albo nie mają własnych opinii dotyczących spraw moralnych w odniesieniu do prawa, albo, nawet jeśli je mają, celowo milczą, prawdopodobnie ze względu na rozwój swojej kariery. pierwsze pierwszy przypadek sugeruje moralne lub intelektualne zubożenie, drugi – poziom utylitarnej1 – cel uświęca środek – przebiegłości, która, mówiąc szczerze, jest bardzo niepokojąca.

Utylitarny rachunek w praktyce

Pogląd, że jakoby aby z sukcesem wspiąć się/dostać się do Sądu Najwyższego USA trzeba umyślnie (z premedytacją) pozostać milczącym w czasach, gdy prawo cywilne nigdy wcześniej nie było tak przeciwne prawu naturalnemu i zasadom judeochrześcijańskiej etyki, jest skrajnie makiawelistyczny. Taki kandydat powinien zostać oskarżony o bycie po prostu nie do obronyI. Wraz z demonstrowaniem niesamowitej zaradność jednostka powinna także przejawiać przerażający poziom moralnej niegodziwości. Rzekomo, przez kilka dekad post-Roe2 znakomitych społecznych konserwatystów i liberałów z zainteresowaniem w prawoznawstwie zaznajomiło się z istotą gry, w którą grano. Jak widać, byli wystarczająco płytcy/gładcy, aby rozpoznać że bycie szczerym i prostolinijnym odnośnie swoich tak zwanych głębokich przekonań (kod dla przekonań moralnych i religijnych) było receptą na zamrożenie zawodowego rozwoju. W typowy utylitarny sposób, uczynili jedyną – z ich punktu widzenia – logiczną rzecz, ‘zaczęli brać udział w grze’.

Gdyby zastosowali bardziej odpowiednią – arystotelesowską lub tomistyczną filozofię moralną – zamiast utylitarnej (Milla, Hobbesa, Holmes’a), rozpoznaliby porażkę zastosowania moralnie niedozwolonych środków w celu osiągnięcia potencjalnie dobrego celu. Zamiast zaspokajać/stosować sztandarową przewrotność, która była oczywista i widoczna w praktyce sądowejII Sądu Najwyższego USA w drugiej połowie XX wieku, zbyt wielu z najlepszych i najzdolniejszych zwyczajnie zgodziło się na udział w grze, w której środki uświęcały cele, niezależnie od tego, czy były moralnie dozwolone, czy nie.

Ten nowy utylitarny rachunek nie był niczym innym jak osobistym zastosowaniem filozofii, która już objęła sferę prawa. Tą filozofią jest pozytywizm prawny lub pragmatyzm – rozwinięty przez Olivera Wendella Holmes’a i jego następcówIII. Jest całkowicie oparty na sekularystycznym spojrzeniu na świat, w którym sprawującą kontrolę moralną filozofią jest utylitarnaIV. Zasadniczo oznacza to także, że amerykańska praktyka sądowa jest zakładnikiem obcej filozofii prawnej, opartej nie na prawie naturalnym czy judeochrześcijańskiej etyce, ale raczej na pooświeceniowej filozofii Milla, Hume’a, Rousseau, Locke’a, Hobbesa czy Darwina.

Nieustannie ewoluujący kod moralny

Pozytywizm prawny ograniczony do najniższego wspólnego mianownika jest zastosowaniem darwinowskiej selekcji naturalnej (przetrwania najsilniejszych) do nieustannie zmieniającego się kodu moralnego opartego na osobistych preferencjach lub ‘wyborze w sferze prawa cywilnego. W zestawie instrukcji moralne prawdy absolutneV tak naprawdę nie istnieją, ponieważ moralność w ogóle jest zdeterminowana przez to, co jest akceptowalne społecznie w danym czasie historycznym. To, co jest zakazane dzisiaj może być akceptowalne jutro dzięki urnom wyborczym, sądom czy warunkowaniu społecznemu. W ten sposób amerykańskie prawo cywilne utrzymuje, że niektóre istoty ludzkie mogą być uważane za wartość samą w sobie w jednym okresie historycznym i nie w innym, albo że istota ludzka w okresie zarodkowym lub te in-utero mogą być uważane za warte ochrony w pewnych okolicznościach, ale w innych uznawane są za nic więcej ponad mienie osobiste, którego można się pozbyć dla dobra względów praktycznych, kiedy dochodzi do niechcianej ciąży. Na przykład, dlaczego legalne jest zabicie przez kobietę jej nienarodzonego dziecka, ale gdy mężczyzna zabije kobietę w ciąży, może zostać oskarżony o ‘podwójne zabójstwo’ i jeśli zostanie wydany taki wyrok, skazany na karę śmierci?

Amerykanie powinni zrozumieć, że przez ponad 60 lat, Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych stopniowo odchodził od tego, co pierwotnie było opartym na prawie naturalnym rozumieniem jego roli i interpretacji konstytucji. Konstrukt ten wykorzystał konstytucję w formie takiej, w jakiej została napisana, opierając się na tak zwanej oryginalnej intencji lub surowej konstrukcjonistycznej (stricte constructionist) interpretacji jako wzorcu, na podstawie, którego można było odnaleźć założenia prawa naturalnego. Przez prawie 100 lat przyjmował pozytywizm prawny, w którym jakiekolwiek niezmienne zasady moralne nie były rozpoznawalne, włączając w to pierwszą i drugą zasadę prawa naturalnego (czyń dobro/unikaj zła i traktuj swojego bliźniego dobrze). Jedyną jednoczącą zasadą dozwoloną, aby przeniknęła do prawnego pozytywizmu, jest osobista autonomia lub wybór, czyli wyraz przetrwania najsilniejszych (rozumianego jako samolubność), które stało się nowym prawnym wezwaniem. W taki oto sposób prowadzi to do tego, że w zasadzie jakikolwiek nowy społeczny czy kulturowy eksperyment może być skodyfikowany przez Sąd Najwyższy, nawet jeśli takie prawo nie mogłoby być zaaprobowane przez przedstawicieli ludzi, którzy wciąż w większości pozostają wierni zasadom prawa naturalnego i etyce judeochrześcijańskiej. Dlaczego? Ponieważ sąd po prostu nie jest powstrzymywany czy kontrolowany przez przestrzeganie jakichkolwiek absolutnych prawd moralnych, takich jak: ‘jest rzeczą zawsze i wszędzie złą umyślne zabijanie niewinnej istoty ludzkiej’. Raczej, Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych stopniowo wskazywał poprzez albo formalną regułę albo odmawianie rozpatrzenia pewnych spraw sądów niższych, na doskonale prawną podstawę do zabicia niektórych istot ludzkich dla użytecznych powodów/dobra praktycznego. Jest to szczególnie prawdziwe w odniesieniu do najsłabszych i najmniej znaczących wśród nas, wliczając w to nienarodzonych, chorych, niepełnosprawnych czy upośledzonych.

Krąg absurdu

Nie powinno być zatem zaskakujące, że wszelkie sposoby sprzecznego lub nielogicznego rządzenia emanowały z Sądu Najwyższego w ślad za pełną akceptacją prawnego pozytywizmu jako wszechogarniającego (fundamentalnego) prawnego spojrzenia na świat. Już samo to powinno było wystarczająco wskazywać na jego absolutny brak fundamentów. Ale niestety nie było. W zamian jesteśmy skazani na coś, co delikatnie określić można jako ‘krąg absurdu’, w którym kandydat do Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych jest prezentowany przed grupą rozmówców Prawnego Komitetu Senackiego, którzy to próbująwykonywać swój konstytucyjnych obowiązek ‘doradzenia i wyrażenia zgody’. Te publiczne pokazy intelektualnej nieuczciwości dyskredytują tę właśnie konstytucję, w imieniu której są one przeprowadzane. Senatorowie z obu stron ław sprytnie angażują się w delikatny taniec, próbując ustalić, kto jest najlepszy, aby nakłonić kandydata do ujawnienia tego, co by się stało, gdyby ujawnienie doprowadziło do ich odrzucenia. Jedna strona oskarża, druga broni. Kandydat usiłuje za wszelką cenę brzmieć inteligentnie, pokornie i być pełen szacunku, bez ujawniania czegokolwiek z istoty swojego światopoglądu. Najzwyczajniej nie ma żadnej szansy, aby kandydat poinformował publiczność amerykańską o tym, co właściwie myśli, na temat prawdy, ponadczasowej i do zastosowania w zgodzie z prawem naturalnym (moralnym), na podstawie czego prawo cywilne powinno być oparte, aby mogło być uzasadnioneVI. W zamian za to, kandydat może dogłębnie omawiać jego rozumienie ‘oryginalnej intencji’, prawdopodobnie będzie się odwoływał do wagi przeszłych precedensów (stare decisis), bezmyślnie powtórzy pojęciowe powody, dla których ów precedens mógł być zamieniony ale unikał będzie, jak plagi, jakichkolwiek komentarzy odnośnie pomysłów, kwestii czy spraw, co do których nie można powiedzieć, że nie trafiłyby przed sąd. Można by się z tego śmiać, gdyby nie dotyczyło to spraw tak poważnych. W zasadzie wszystko mogłoby trafić przed Sąd Najwyższy i często trafia. Kandydat jest zdolny całkowicie uniknąć dyskusji na temat spraw istotnych, ograniczając komentarze do spraw drugorzędnych, w większości proceduralnych (taktyka procesowa) pytań, które są w kręgu zainteresowań prawników i rozstrzygane są tylko przez sąd apelacyjny.

Stare decisis3, wygodny podstęp

Warte jest przypomnienia, że ‘stare decisis’ to koncepcja w prawie, która dosłownie oznacza ‘pozostań przy podjętej decyzji’. To oklepane, stare sformułowanie z common law4 jest zawsze powtarzane w czasie nominacji do Sądu Najwyższego. Pomysł polega na tym, że raz podjęta przez Sąd Najwyższy decyzja staje się precedensem, który w pewien sposób jest ‘ustanowiony’, tak, że przyszłe sądy powinny okazać należny szacunek, tak jakby to było ‘wyryte w kamieniu’. Koncepcja jest ‘przereklamowana’, jednakże, kiedy patrzy się na historię Sądu Najwyższego, który przy licznych okazjach unieważnił precedens, próbując albo rozpoznać nowo zidentyfikowane prawa, albo naprawić historyczne ‘błędy’ (np. unieważnienie Dred Scott versus Sanford, które utrzymywało, że Afroamerykanie byli mieniem, nowo uznane i wymyślone prawa ludzkie, np. Roe versus Wade, które po raz pierwszy utrzymało, że kobieta ma prawo do nieograniczonej aborcji pomimo prawa stanowego, które tego zabrania, albo Lawerence versus Texas, które znalazło nowe konstytucyjne prawo do brania udziału w sodomii, z powodzeniem unieważniając Bowers versus Hardwick, które było ‘uznanym prawem’ i w taki sposób nigdy nie powinno służyć jako precedens)VII.

Jednak niestety, przez cały proces ratyfikacji, podczas którego kandydat w pełni pojawia się przed Senacką Komisją Sądową, nie będzie omawiania podstaw, na których uzasadnione prawo cywilne powinno być konstruowaneVIII. Wszystkie takie pierwszorzędne filozoficzne pytania będą odrzucone jako raczej ‘głęboko wyznane i osobiste’, to znaczy ‘religijne’ niż obowiązkowe fundamentalne czy filozoficznie. W ten sposób, prawnicy i Sędziowie Sądu Najwyższego stają się taktykami, którym brakuje zasady początkowej czy konstruktu filozoficznego. A jednak, w praktyce istnieje zasada początkowa; pozytywizm prawny, który jest w gruncie rzeczy zaprzeczony z powodu faktu, że takie pytania są zaetykietowane jako religijne, a nie filozoficzne. Wygodna sztuczka. Oto jak utylitarna filozofia sądowa pogrążyła się w zaciekłej autonomii, która została narzucona nieświadomej publiczności amerykańskiej. Zaledwie niewielu rozpoznaje, że nie nosi ono żadnego odzwierciedlenia judeochrześcijańskiej etyki, której wielu wciąż pozostaje wiernych i praktykuje.

Co więcej, zakłada się, że jeśli Kongres przekracza prawo, Sąd Najwyższy ma prawo ustalić, czy to jest konstytucyjnie i moralnie dozwolone, tak jakby te dwie rzeczy były tożsame. Zwyczajnie zakłada się a priori, że nic, cokolwiek sąd uznał za konstytucyjne z jakiegokolwiek powodu, nie może być niemoralne, bez względu na oczywiste przykłady zupełnie temu przeciwne. Cały proces staje się ćwiczeniem w debacie nad drugorzędnymi pytaniami bez jakichkolwiek pierwszorzędnych fundamentów. Mówiąc inaczej, nie ma transcendentnego – w znaczeniu metafizycznym – odnośnika, w stosunku do którego, to co dowzowlone przez dane prawomogłoby być porównane. Prawem staje się cokolwiek, co społeczeństwo w danym punkcie historycznym chce, aby nim było. Funkcja Sądu Najwyższego staje się zatem tą ‘przepowiadającą’, co Amerykanie obecnie myślą, czują lub chcą, do jakich wspólnych założeń są przyzwyczajeni i tak dalej. Wtedy większość sędziów Sądu Najwyższego tworzy sposób lub taktykę – spójną logicznie czy też nie – aby usprawiedliwić wnioski, które już wyciągnęli. W procesie, do większego lub mniejszego stopnia, usiłują właściwie dowieść, jak Konstytucja zawiera gwarancje ich orzeczeń.

To, co jest zupełnie przeoczane w powyższym scenariuszu, to fakt, że dozwolenie moralne jakichkolwiek praw jest zupełnie oddzielną kwestią od tego czy jest to konstytucyjne. Bez względu na to, czy jest to zgodne z ‘oryginalną intencją konstytucyjną’. Oryginalna intencja danego prawa może być moralnie niedozwolona z perspektywy prawa naturalnego, etyki judeochrześcijańskiej i powszechnej moralności. Może ono nawet być niedozwolone ze względu na jakąkolwiek inną obowiązującą filozofię moralną – nawet utylitarną. Na przykład, niewolnictwo było spornie niemoralne w świetle prawa naturalnego i etyki judeochrześcijańskiej , a jednak oryginalnie nie było uważane za niekonstytucyjne. W dzisiejszych czasach wielu ludziom trudno jest uwierzyć, że niegdyś Afroamerykanie byli uznawani za mienie. Niewolnictwo było skodyfikowane przez prawo, ponieważ już od początku amerykańskiego doświadczenia prawo cywilne nie było oparte całkowicie na prawie naturalnym. Moralne myślenie utylitarne bardzo wcześnie zaczęło rozsiewać się z Kontynentu na kolonie.

Zostaliśmy pozostawieni w przekonaniu, że, zgodnie z założeniami pozytywizmu prawnego, w czasie owego okresu, gdy niewolnictwo było dopuszczalne, było ono konstytucyjne, ponieważ było akceptowane powszechnie, w oparciu o ekonomię oraz ludzie byli do tego przyzwyczajeni. Później ‘sytuacja’ uległa zmianie i przyjęto inny zestaw założeń. Oznacza to, że jeśli w przyszłości niewolnictwo stanie się na nowo korzystne, Sąd Najwyższy mógłby ponownie odmienić je i zalegalizować niewolnictwo oparte na rasie, religii, klasie lub jakimkolwiek innym kryterium, aby było użytkowe. Przyczyną, dlaczego tak mogłoby się stać, jest brak w pozytywizmie prawnym absolutnych zakazów moralnych, które użyczyłyby moralnego wsparcia prawu cywilnemu. Ciekawym jest, jak wielu Amerykanów zdaje sobie sprawę, że prawa, pod którymi żyjemy są równoznaczne osobistym, społecznym preferencjom lub wyborom, które różnią się w zależności od miejsca i czasu. Taka sytuacja jest w sposób oczywisty absurdalna.

Jest zwyczajnie niemądrym przekonanie, że konstytucyjne prawo istnieje bez prefilozofii, zestawu założeń fundamentalnych czy wszechogarniających zasad. Każda dyscyplina posiada zestaw tak zwanych prefilozoficznych założeń, znanych także jako pierwszorzędne filozoficzne pytania. Na przykład, pytanie o to, czym jest prawo w sensie metafizycznym w zasadzie zakłada pierwszorzędowe pytanie filozoficzne i nie jest to pytanie natury prawnej pod żadnym względem. Każdy senator, który zasiada jako interlokutor w Komisji Sądowniczej i każdy kandydat do Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych, który pojawia się w procesie ratyfikacji posiada ‘prefilozofię’ w odniesieniu do tego, w czym prawo cywilne powinno być zakorzenione, jak również specyficzną sądowniczą/konstytucyjną filozofię (np. oryginalnej intencji vs. ewoluujący standard konstytucyjny). Niestety stało się akceptowalne proste zaprzeczanie temu (tak jak to uczynił Sędzia John Roberts podczas jego przesłuchania ratyfikacyjnego), tak jakby Sąd Najwyższy był w stanie przepowiedzieć właściwe rządzenie w zasadzie ‘z sufitu’, bez odniesienia do zasad pierwszych.

Roe: Legalizacja morderstwa

Ostatecznie to, co uczynił sąd w sprawie Roe było wydanie słabo udowodnionego orzeczenia, w którym zalegalizowano nieuzasadnione ‘prawo’ (nic ponad twierdzenie lub żądanie, ponieważ nie zakorzenione w prawie naturalnym) do zabicia nienarodzonego dziecka tylko z powodu jego lokalizacji w przestrzeni (w ciele matki) , wszystko po to, aby wesprzeć nieudaną lub pominiętą antykoncepcję. Sprawa była oparta na zaciekłej osobistej autonomiiIX (nieposkromiona wolność do czynienia wszystkiego, na co mamy ochotę z naszymi ciałami), która jest sine-que-non sekularystyczną filozofia moralną generalnie, a ideą pozytywizmu prawnego w szczególności. Nic poza społecznymi konwencjami nie powstrzymuje Sądu od zadeklarowania, że ‘niechciana’ istota ludzka (upośledzona, niepełnosprawna czy w jakikolwiek inny sposób wymagająca lub niechciana), która zużywa zbyt dużo środków ekonomicznych lub innych – powinna być zabita, aby zaspokoić ich własne preferencje co do statusu i niezależności. Sprawa Roe v. Wade jest przykładem Sądu Najwyższego rządzącego, który bez jakichkolwiek wątpliwości, nie jest zakorzeniony w jakiejkolwiek dającej się obronić zasadzie intelektualnej. Jest to typowy przykład utylitarnego podejścia, które jest fundamentalne dla pozytywizmu legalnego.

Darwinizm społeczny zajmuje miejsce prawd transcendentnych

Wszystko, co zatem zrobiliśmy jako społeczeństwo/elity przez ostatnie pół wieku, to skodyfikowanie w prawie cywilnym systemu prawnego, który nie tylko jest nieproduktywny w swoim nielogicznym i sprzecznym rządzeniu, ale , który jest absolutnie arbitralny i zakorzeniony bardziej w zasadach darwinizmu społecznego niż w niezmiennych prawdach. Dekady temu obowiązek spoczywał na tych, którzy rozumieli – że Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych usiłował radykalnie zmienić moralne podstawy filozoficzne, które były fundamentalne dla systemu konstytucyjnego Stanów Zjednoczonych – aby raczej podjąć i zaprotestować z największą siłą niż pozostać niemym wobec ‘grania w grę’. Gdyby tak uczyniono w połowie XX wieku, obecny oszukańczy system uwierzytelniania Sądu Najwyższego już by nie istniał. Konsekwencja nie uczynienia tego oznacza, że cały proces teraz jest niczym innym jak pozorami, w których zainteresowani kandydaci muszą albo czynnie, albo biernie zgodzić się na zaangażowanie w zło jako środek do potencjalnego dobra końcowego, którym jest umieszczenie ich w Sądzie Najwyższym, co przypomina dokładną definicję utylitaryzmux. Takie okoliczności są rozbieżne z prawdą, która powinna być w fundamentalnym centrum sprawiedliwości i nie jest zwyczajnie sprawą Sądu Najwyższego ustanawiającym prawo z ławy. Ustanawianie prawa według zasady większości w sposób, który jest sprzeczny z prawem naturalnym, jest niemoralne. Obecny system jest kapryśny i z natury niesprawiedliwy i pomija uczciwość, zgodność i równość wobec prawa. Hołduje zasadzie ‘silny ustanawia prawo’ mentalnie osiągniętej albo przez tyranię większości w urnach wyborczych czy sąd apelacyjny, albo na poziomie Sądu Najwyższego, tak, jak miało to miejsce w 5 na 4 decyzjach. Prawda jest ostatnią rzeczą, której się służy w takim systemie, a kiedy poświęca się prawdę na ołtarzu własnych interesów, brakuje także miejsca na sprawiedliwość.

W odniesieniu do Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych kwestia nie jest jedynie sądownicza (sąd uzurpujący sobie rolę legislacyjną), ani nie jest nim błąd bycia wiernym stare decisis, oryginalnej intencji czy też metodologii bezwzględnego konstrukcjonizmu (strict constructionist). To jest niepowodzenie zarówno gałęzi legislacyjnej, jak i sądowniczej (w szczególności Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych) w byciu wiernym niezmiennym zasadom prawa naturalnego, tak jako to było skodyfikowane w etyce judeochrześcijańskiej. Dopóki kwestia ta nie będzie dyskutowana jako fundamentalny problem filozoficzny, którą jest, ale jako oskarżenia figuranta, któremu przyczepia do etykietę ‘prywatne lub głębokie przekonania religijne’, nasze prawa pozostaną niesprawiedliwe i nikt w Ameryce nie będzie wolny od tyranii. Fakt, że nasze prawa nie są już oparte na powszechnej moralności, wypływającej z prawa naturalnego, zawartego historycznie w etyce judeochrześcijańskiej, jest ostatecznie problemem filozoficznym, a nie fundamentalnie religijnym. Dopiero wtedy, kiedy zostanie to powszechnie uznane, możemy zrobić postępy w reformowaniu Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych, czyli w czymś, czym każdy prawdziwy konserwatysta powinien być żywo zainteresowany.

John P. Hubert
9 grudnia 2005

Dr med. John P. Hubert jest redaktorem TCRNews.com Traditional Catholic Reflections & Reports.

Przypisy:

1 Utylitaryzm (łac. utilis - użyteczny) – postawa zwana też filozofią zdrowego rozsądku, kierunek etyki zapoczątkowany w XVIII w., wg którego najwyższym dobrem jest pożytek jednostki lub społeczeństwa, a celem wszelkiego działania powinno być „największe szczęście największej liczby ludzi".
Programem utylitarystów jest próba obiektywnego ustalenia zasad działań przynoszących pozytywne i negatywne efekty. Podstawowym kryterium rozróżniania działań pozytywnych i negatywnych stała się dla utylitarystów zasada użyteczności. Głosi ona, że postępowanie jest słuszne, jeśli prowadzi do uzyskania jak największej ilości szczęścia i jak najmniejszej ilości nieszczęścia, przy czym dla różnych odłamów utylitaryzmu samo pojęcie szczęścia było różnie pojmowane przez różnych przedstawicieli tego kierunku filozofii, co prowadziło często do skrajnie różnych wniosków praktycznych.

2Roe v. Wade (Roe versus Wade czyli Roe przeciwko Wade) była sprawą rozpatrzoną na początku lat 70. przez Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych. W wyniku tej sprawy aborcja została uznana w USA za legalną przez cały okres ciąży (z niewielkimi dopuszczalnymi ograniczeniami w ostatnich trzech miesiącach ciąży), co oznacza, iż w wyniku tej decyzji USA do dziś mają najbardziej liberalne przepisy dotyczące legalności przerywania ciąży w całym zachodnim świecie. Sąd uznał, że większość przepisów zakazujących aborcji stanowi naruszenie konstytucyjnego prawa do ochrony prywatności (to znaczy sprzeciwił się ingerencji państwa w tej dziedzinie, decyzję o aborcji pozostawiając kobiecie), co oznaczało zmianę przepisów w 48 na 50 stanów. Decyzja SN uczyniła prawo do aborcji „fundamentalnym prawem konstytucyjnym" każdej kobiety, co oznacza, że żaden przepis prawa nie może się temu prawu sprzeciwiać ani go ograniczać (w praktyce wprowadzono jednak szereg ograniczeń, takich jak np. wycofanie finansowania aborcji z większości funduszy stanowych).

3Stare decidis, czasami stare decisis, szerzej: stare decisis et non quieta movere, czyli: pozostań przy podjętej decyzji – łacińska zasada, która w systemie prawa common law oznacza, że wcześniejsze decyzje sądów muszą być uznawane za precedensy, stanowiące prawo. Zasada stare decisis powoduje, że:

  • Decyzja sądu wyższej instancji jest wiążąca dla sądów niższej instancji.
  • Sąd nie powinien zmieniać swoich własnych decyzji, chyba że istnieje ku temu ważna przyczyna.

4Common law (tłum. z ang. `prawo wspólne`) – porządek prawny charakterystyczny dla krajów anglosaskich (m.in. krajów wchodzących w skład Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych, Australii, Nowej Zelandii).
Termin ten używany bywa w czterech różnych znaczeniach[1]:

  • 1. w znaczeniu pierwotnym common law oznaczało prawo tworzone od XII w. w Anglii pod auspicjami alternatywnego systemu sądownictwa, które opierało się na argumentacji odwołującej się do tradycji, zwyczaju oraz precedensu (sposobu, w jaki pewnego rodzaju przypadek już rozstrzygnięto). Takie common law przeciwstawiano regułom słuszności (equity);
  • 2. prawo tworzone przez sądy na zasadzie precedensu, i przeciwstawiane prawu stanowionemu (statutory law). Uzasadnienie decyzji sędziowskiej w common law jest zawsze kazuistyczne i odwołuje się do szczególnych okoliczności sprawy.
  • 3. całość systemu prawnego krajów anglosaskich;
  • 4. typ systemu prawnego charakterystycznego dla krajów anglosaskich i przeciwstawianego systemom prawa Europy kontynentalnej, cechujący się brakiem oddzielenia stosowania prawa od jego stanowienia oraz świadomym i celowym oparciem norm prawnych i rozstrzygnięć sądowych na wcześniejszych precedensach.

Odnośniki:

I - Jaka jest szansa, aby inteligentna osoba nigdy z nikim nie dyskutowała lub nie napisała na temat współczesnych drażliwych kwestii społecznych, w szczególności osoba, która została wyedukowana w zakresie prawa? Proszenie publiczności amerykańskiej, aby wierzyła, że wykwalifikowany kandydat ma takie ‘puste karty’ jest najzwyczajniej niemożliwe.

II - Pozytywizm prawny zaczął się przybierać na ważności w pierwszej połowie XX wieku. Wtedy to tradycyjna praktyka sądowa, oparta na powszechnej moralności judeochrześcijańskiej była podkopywana. Zobacz: Robert Bork. Slouching Toward Gomorrah: Modern Liberalism and American Decline. (New York: Regan Books, Harper Collins Publishers, 1996), rozdział 6. Sędziowie Sądu Najwyższego Holmes I Brandeis zaczęli pragmatyzm prawny poprzez odcinanie prawa naturalnego od amerykańskiej praktyki sądowej. Zobacz odnośnik poniżej, numer III.

III - Proszę zauważyć, że sędziowie Sądu Najwyższego, Oliver Wendell Holmes i Louis Brandeis, byli pod wpływem eseju J. S. Mill’a „O wolności” i widzieli w jego dyspucie o indywidualnej wolności i autonomii podstawy do tak zwanego ‘prawa prywatności’, które sąd stopniowo przywoływał coraz częściej. Porównaj: Mary Ann Glendon. Rights Talk: The Impoverishment of Political Discourse. (New York: The Free Press, 1991, s. 54). Sędzia Justice Holmes opowiadał się za niemal całkowitą separacją prawa od moralności, tak jak to uczynił później Sąd Najwyższy. Zobacz także: Glendon ss. 85-87, aby zapoznać się z omówieniem roli, jaką Thomas Hobbes i John Austin odegrali jako obrońcy amerykańskiego (Holmsowskiego) podejścia (stanowisko przeciwne prawu naturalnemu); zobacz także: Oliver Wendell Holmes, Jr., „The Path of the Law”, 10 Harvard Law Review 457, 458-459, 1897 oraz Oliver Wendell Holmes, Jr., "„Prawo naturalne”, 32 Harvard Law Review 40, 41-42, 1918.

IV - Zobacz moje „The Rise of Secularism and the Contemporary Culture War” i www.tcrnews2.com w celu omówienia dwóch współczesnych spojrzeń na świat, które rywalizują o kontrolę publicznej przestrzeni i rolę utylitaryzmu w sekularystycznym spojrzeniu na świat.

V - Akty, które są jako takie, i w nich samych, niezależne od okoliczności, zawsze poważnie złe poprzez przyczynę ich podmiotu (środek). Zobacz: John Finnis. Moral Absolutes: Tradition, Revision, and Truth, D. C.: (The Catholic University of America Press, 1991), ss. 1-3 na przykład: wszelkie zabijanie nienarodzonych dzieci jako ‘środek’ do celu.

VI - Zasady prawa naturalnego są niezmienne i zawsze i wszędzie mające zastosowanie, czy rozpoznane, czy nie. Niepowodzenie w ich przestrzeganiu zawsze prowadzi do chaosu. Aby zapoznać się z doskonałym przeglądem prawa naturalnego i praw naturalnych zobacz: John Finnis, Natural Law and Natural Rights. (Oksford: Oxford Univeristy Press, 2002) wydanie w miękkiej okładce, ss. 18-32, który wykłada powody niezmienności prawa naturalnego tak, jak robi to C. S. Lewis w swojej Mere Christianity, w której odwołuje się do niezmiennych zasad prawa naturalnego jako Tau.

VII - Tony Perkins, „Stare decisis”: w „Family Research Council", 28. sierpnia, 2005. „Stojąca na straży stanowego prawa sprawa odnośnie sodomii z 1986 roku w sprawie Bowers vs.vs. Hardwick, była ‘uznanym prawem’ do momentu, kiedy w 2003 cała lista sędziów Sądu Najwyższego w sprawie Lawrence vs. Texas, znalazła podstawy konstytucyjne do sodomii. W 1857 roku Sąd Najwyższy w sprawie Dred Scott vs. Sanford zdecydował, że wszyscy Afroamerykanie są mieniem i dlatego nie są obywatelami. Jeśli senatorowie Leahy i Schumer żyliby w latach pięćdziesiątych XIX wieku, czy szczerze poddawaliby w wątpliwość, że Dred Scott był uznanym prawem? Ci, którzy wierzą w nieustająco ewoluującą Konstytucję, mogą być właśnie ostatnimi, aby zadawać im pytania, czy prawo właściwie zostało uznane w jakiejkolwiek sprawie. Traktując opinie sądu, tak jakby były prawem docelowym, stajemy się mimowolnymi współsprawcami w cedowaniu władzy legislacyjnej na urzędników sądowych. Co ważniejsze, przesłuchiwanie kandydatów sądowych na tematy, które bardzo prawdopodobnie będą się pojawiały na nowo przed nimi, jeśli zostaną ratyfikowani, jest przesadne”.

VIII - Im bliżej Komisja Sądownicza dochodzi do takiej dyskusji, odnosi się ona do pytań, które obracają się wokół konstytucyjnej roli Sądu Najwyższego vs. sfera legislacyjna. Pytanie o to, co robić, gdy prawo cywilne jest rozbieżne z prawem naturalnym (idea nigdy niepotwierdzona) najzwyczajniej nigdy nie jest zadawane tak, jakby takie okoliczności były nierealne. Po prostu zakłada się, że Konstytucja przyszła do nas z góry i dlatego nie ma możliwości, aby pozwalała na praktyki nieetyczne czy niemoralne. Trick polega na tym, aby nieustannie zmieniać, co ona tak naprawdę mówi, aby dostosowywać się do ewoluujących standardów społecznych.

IX - Gdyby Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych rozpoznał dwie pierwsze zasady prawa naturalnego I powszechnej moralności judeochrześcijańskiej, które zawierają absolutny zakaz umyślnego zabijania niewinnych, orzeczenia w sprawie Roe vs.vs. Wade nie byłoby możliwe, ponieważ umyślne zabijanie niewinnych jest zawsze i wszędzie złem w jakichkolwiek okolicznościach. Roe odrzuca pogląd, że akty są złe, które są złe ze względu na przedmiot niezależnie od intencji czy okoliczności. Zobacz: Mary Ann Glendon, Rights Talk: The imporverishment of Political Discourse. (New York: The Free Press, 1991, ss. 47-75 omówienie ‘praw’, w szczególności ‘prawa do prywatności’ i koncepcji osobistej autonomii, na której jest ono oparte, oraz ss. 58-60 omówienie Sprawy Roe vs. Wade jako przykładu zaciekłej niezależności osobistej ogarniającej nową koncepcję sądowniczą ‘osobiste’ jako przeciwieństwo do ‘prawa do prywatności’.

X - Utylitaryzm jest nieadekwatnie silną filozofią moralną na podstawie, której konstruuje się relacje ludzkie.

Bibliografia:

  • Bork, Robert. „Slouching Toward Gomorrah: Modern Liberalism and American Decline”. New York: Regan Books, Harper Collins Publishers, 1996.
  • Finnis, John. „Moral Absolutes: Tradition, Revision, and Truth”. Washington, D.C.: The Catholic University of America Press, 1991.
  • Finnis, John. „Natural Law and Natural Rights”. Oxford. Oxford University Press, 2002. Wydanie w miękkiej okładce.
  • Glendon, Mary Ann. „Rights Talk: The Impoverishment of Political Discourse”. New York: The Free Press, 1991.
  • Hubert, John P. MD FACS, „The Rise of Secularism and the Contemporary Culture War”. Traditional Catholic Reflections and Reports, http://tcrnews2.com/genworld.html
  • Hubert, John P. MD FACS, „Neoconservatism: The New Stealth Order/Worldview”. Traditional Catholic Reflections and Reports, http://tcrnews2.com/NeoconsHubert.html
  • Holmes, Oliver Wendell Jr., „The Path of the Law”, 10 Harvard Law Review 457, 458-459, 1897.
  • Holmes, Oliver Wendell Jr., „Natural Law”. 32 Harvard Law Review 40, 41-42, 1918.
  • Kreeft, Peter. „A Refutation of Moral Relativism: Interviews with and Absolutist”. San Francisco: Ignatius Press, 1999.
  • Kreeft, Peter. „How to Win the Culture War: A Christian Plan for a Society in Crisis.” Downer’s Grove, III.: InterVarsity Press, 2002.
  • Lewis, C. S. „Mere Christianity”. New York: Macmillan, 1960.
  • Mill, John Stuart, „On Liberty”, in Utilitarianism, Liberty, and Representative Government. New York: E. Dutton, 1951.
  • Papież Jan Paweł II, encyklika „Veritatis Splendor”, 1993