W Polsce nie ma pracy dla kobiet

Ekonomia -

W Polsce nie ma pracy dla kobiet. Jest miejsce jedynie dla pracowników rodzaju żeńskiego. Jestem zdeklarowana feministką. To oznacza, że jestem za tym, aby kobiety mogły się kształcić, miały równe prawa wyborcze, mogły pracować poza domem, jeśli chcą. Ta ostatnia część JEŚLI CHCĄ jest dla mnie kluczowa. A nasze rozwiązania prawne tego JEŚLI CHCĄ w ogóle nie wspierają! Przykład – zapytajcie pracodawcę, co woli: zatrudnić jedną kobietę na cały etat, czy dwie kobiety – każda po ½ etatu. Cóż suma obowiązkowych obciążeń finansowych powoduje, że ½ +½≠1. Trzeba zapłacić za te dwie połówki więcej niż za całą. Na dodatek fura biurokracji razy 2. Same minusy…

Kiedyś w HBR (Harvard Business Review) czytałam piękny artykuł. Coś dla serca feministki. Dwie managerki miały małe dzieci. Chciały pogodzić nowe obowiązki domowe z dobrą pracą. Pojawiła się atrakcyjna oferta i złożyły komplementarne CV. Obie razem aplikowały na stanowisko zapewniając pracodawcę, że jeśli jedna będzie miała chore dziecko druga podoła obowiązkom. Zostały przyjęte. Pracodawca był zachwycony zarówno jakością ich pracy, jak też faktem, że nie miał luki nawet wtedy, gdy jedna z nich szła na urlop. Żadnych biurokratycznych przeszkód, że tak nie można. Dlaczego to było możliwe w USA, a u nas nie?

Praca na część etatu kobiet jest bardzo popularna w Niemczech i w Anglii. Zastanawiałam się, dlaczego u nas nie ma takiego podejścia, życzliwości państwa dla takich rozwiązań. Niestety mój wniosek był smutny – w strukturach państwowych pokutuje nadal myślenie poprzedniej epoki:
- „Im więcej biurokracji, tym dla nas urzędników lepiej”,
- „Za każdego zatrudnionego trzeba od pracodawcy wyszarpać jak najwięcej”.

Przez takie nastawienie państwa, tj. przepisów i urzędów tracimy wszyscy, a najwięcej kobiety. Nikt nam nie oferuje elastycznych rozwiązań dot. wymiaru pracy. To się zwyczajnie pracodawcy nie opłaca. I w ten sposób moja feministyczna idea, że kobiety będą mogły pracować poza domem, jeśli chcą, w naszej polskiej rzeczywistości jest na razie marzeniem.

A może tak: Kobiety do władzy! Wtedy coś zmienimy.
Mnie bycie pracownikiem rodzaju żeńskiego średnio pasuje, ale na razie nie mam wyboru…

Pozdrawiam

Feministka – ale prawdziwa
mgr inż. elektronik, CISA (dla niewtajemniczonych – audytor informatyczny)