„Niedyskretne” bity

Wychowanie dzieci -

Wartość dyskretna to, cytując za Wikipedią, „wartość nieciągła, pojedyncza. Przykładem może być sygnał cyfrowy w maszynach cyfrowych” (np. komputerach). Bit (używany do zapisu informacji w komputerach), będący najmniejszą jednostką informacji, przyjmuje jedną z dwóch wartości, zazwyczaj określanych jako „0” (zero) lub „1” (jeden). Zatem bity w powyższym znaczeniu „są dyskretne”.

Jeżeli popatrzymy na znaczenie słowa „dyskretny”, kiedy stosujemy go w zwykłym życiu, to zazwyczaj rozumiemy przez to niewtrącanie się w sprawy innych (delikatność), dochowanie tajemnicy.

Tutaj ujawnia się pewien paradoks: bit przyjmujący „wartości dyskretne” wcale nie jest dyskretny! Bit przechowuje informację i za każdym razem, kiedy chcemy ją znać, to odczytamy jej wartość.

Co z tego wynika dla zwykłego człowieka, prowadzącego normalne życie? Przykładowo pisząc email posługuję się tysiącami bitów, które raz zapisane w Internecie „nie zginą”. Zostaną powielone przez serwery pocztowe, skrzętnie odłożone do archiwum przez systemy „kontrolujące” tego, czy innego kraju i jak potrzeba ujawnione w sposób mniej lub bardziej dla nas korzystny. Tajemnica korespondencji w Internecie sprowadza się do „wydajności” urządzeń kontrolujących. Jeśli coś chcę zabezpieczyć w mojej przesyłce email, to muszę ją zaszyfrować. Powinni pamiętać o tym wszyscy, zwłaszcza Ci, którzy przesyłają poufne dokumenty (np. kancelarie prawne). Metody zabezpieczania przesyłek email są różne. Najprostszym sposobem ,ale też najsłabszym, jest założenie hasła w samym dokumencie (taką możliwość oferuje zarówno Open Office jak i MS Office), zaś hasło trzeba przesłać inną drogą niż email (np. SMS).

O ile ktoś może kontrolować bez mojej wiedzy i woli pocztę elektroniczną i nie mam na to właściwie wpływu, o tyle portale społecznościowe roją się od „niedyskretnych” wiadomości dobrowolnie pozostawianych przez ich użytkowników. Złudne przekonanie, że informacje te są jedynie dostępne dla wybranego grona znajomych, może niefrasobliwych wiele kosztować w dalszym życiu. W traktowaniu „na luzie” tego co i do kogo piszę na „fejsie” (dla niewtajemniczonych – Facebook) przodują ludzie młodzi.

Trzeba mieć świadomość, że różne firmy za zezwoleniem Facebook, poprzez wyspecjalizowane programy mają dostęp do danych i wiadomości użytkowników. Informacje z portalów społecznościowych „odkładają się” w historii Internetu i będą żyły własnym życiem również za parę lat.

Młodość kiedyś miała taki przywilej, że błędy, które się na początku dorosłego życia popełniało, po pewnym czasie szły w zapomnienie. Człowiek miał szansę wyciągnąć wnioski, dorosnąć i żyć normalnie. Teraz młodość, utrwalona za pomocą „dyskretnych” bitów, będzie nam niedyskretnie przypominana. Warto o tym pamiętać i próbować nauczyć nasze dzieci dyskrecji również w świecie elektronicznych informacji.

MM