Nauka wszędzie człowieka zdobi…

Latinitas -

Marek Porcjusz Katon, rzymski mąż stanu i zwykły rolnik ( Katechizm Katona, 18 VIII 2011) w poradniku dla syna Marka zapisał prawdziwie rewolucyjne na owe czasy zasady – Ucz się i czytaj książki ! (Litteras disce ! Libros lege!).

Inny wielki polityk rzymski Marek Tulliusz Cyceron również w podręczniku napisanym dla syna zwracał uwagę na rolę wykształcenia, mądrych nauczycieli oraz samokształcenie. Myśl, którą wyraził w jednej ze swych słynnych mów, o tym, że nauka jest prawdziwą i trwałą ozdobą człowieka, miała niezwykły wpływ nie tylko na wybór drogi edukacyjnej młodego Rzymianina.

Zgodnie z panującym w dawnej Polsce przekonaniem, że my Polacy jesteśmy prawdziwymi Rzymianami, również w edukacji uważaliśmy się za prawdziwych spadkobierców tej właśnie tradycji. ”Nauka wszędzie człowieka zdobi i na wojnie i u dworu i doma i w Rzeczypospolitej. Widzimy to, że ludzie więcej sobie ważą chudego pachołka uczonego, aniżeli pana wielkiego a błazna, co go sobie palcem ukazują”. Te słowa nawiązujące do myśli Cycerona, zapisał ojciec zwycięzcy spod Wiednia - Jakub Sobieski. Zgodnie z życzeniem ojca synowie mieli „godzić naukę z polskim obyczajem”. Ojciec życzył sobie, aby czytali literaturę rzymską i grecką - teksty filozoficzne, historyczne i retoryczne. Kanon lektur został tak dobrany, aby zdobyli wszystkie umiejętności niezbędne – jak napisał ojciec posługując się znów słowami Cycerona „(…) a ich trzeba ad capessendam rem publicam (do zajmowania się sprawą publiczną) ćwiczyć”.

A do zajmowania się „sprawą publiczną” niezbędne są cnoty obywatelskie - virtus (męstwo), fides (wierność), pietas (pobożność). Przyszły król Jan III Sobieski czytał więc utwory: Homera, Arystotelesa, Ksenofonta, Cycerona, Salustiusza, Wergiliusza, Horacego Liwiusza, Tacyta, Swetoniusza i wielu innych autorów. Tak różnorodne lektury miały kształtować nie tylko charakter przyszłego króla i pierwszego obywatela, ale też rozwijać umiejętności gospodarza niezbędne do prowadzenia gospodarstwa i zarządzania rozległymi dobrami. Miały też kształtować wrażliwość estetyczną i umiejętności literackie. Jaki wpływ miały wybrane przez ojca lektury na charakter , umiejętności, talenty i zainteresowania przyszłego króla? Długie godziny spędzone nad przekładaniem i lekturą starożytnych autorów nie poszły na marne. Wystarczy poczytać przepiękne listy króla do ukochanej Marysieńki, czy też zobaczyć wystrój wilanowskiej rezydencji. Można by rzec o królu Janie – „polski szlachcic w antycznym umundurowaniu”.

Ojciec króla – Jakub Sobieski – jak na owe czasy starannie wykształcony, czym niewątpliwie wyróżniał się na polskich dworach, znawca i gorliwy czytelnik literatury antycznej, jak rzymski pater familias (ojciec rodziny) przygotował starannie program nauczania synów - Jana i Marka. Zobowiązał wybranych przez siebie nauczycieli nie tylko do przestrzegania wyznaczonych zasad, które sam opracował w odpowiednim - autorskim programie nauczania, ale także do szczegółowego rozliczania się z ich realizacji.

Według wskazówek Sobieskiego wykształcenie powinno przygotować młodego człowieka powinno być wszechstronne: „Peregrynacji inter alios fruktus ten jest primarius: uczenie się języków cudzoziemskich. To ozdoba każdego szlachcica polskiego i pochwała między przednimi ozdobami: umieć języki. A nie tylko każdego szlachcica polskiego, ale każdego hominis politici: przyda się i na dworze pańskim, przyda et in Republica na różne legacyje, na różne pańskie i Rzeczpospolitej usługi”.

Wydaje się dzisiaj, że ojciec Sobieskich miał bardzo nowoczesne spojrzenie na edukację i dobrze wiedział z własnego doświadczenia, że zarówno podróże jak i nauka języków obcych są niezbędne dla wykształcenia młodego człowieka. W tej nauce – według planu przez kilka godzin dziennie, istniało niebezpieczeństwo zaniedbania nauki języka ojczystego. Sobieski kilkakrotnie podkreśla, że jego życzeniem jest, aby synowie byli biegli nie tylko w łacinie. Powinni znać dobrze ojczystą mowę i obyczaje: ”Słusznie w naszej Polszcze śmieją się z takiego, co po łacinie mądry a po polsku błazen (…)”, „Gdy idą na bankiet, jaki będą prosić, albo na posiedzenie, kędy białogłowy będą, na miejsce poczciwe, i owszem, niech idą, niech zdrowi tańcują, nie chcę ja, żeby po łacinie tylko byli mądrzy, ale żebyć po polsku też byli grzeczni. Wszak nie do kapicy, ani do sutanny ćwiczyć będą”.

Dbałość o naukę języków obcych, i języka ojczystego łączy się ze zwróceniem uwagi na zdobywanie towarzyskiej ogłady. Konwersacje, zabawa, tańce, spotkania towarzyskie, przyjęcia. Wszystko to – byle było „poczciwe” - jest godne i potrzebne młodemu człowiekowi. Zapobiegliwy ojciec zatroszczył się o cały plan życia codziennego: o jedzenie: ”Życzę sobie, aby zawczasu żołądek mych synów przywykł do grubszych potraw, które da Bóg, na wojnach zażywać będą(…)”, sposób ubierania: ”Aby w tym mieście stołecznym w łatanych i rozdartych sukniach nie chodzili”, wreszcie zadbał też o wzajemne relacje między braćmi, którzy razem pobierali nauki: ”Tej zasady najbardziej przestrzegać będzie pan Orchowski, żeby się za młodu bracia miłowali, bez zazdrości, bez urazów. Młodszy niech starszego szanuje, a starszy młodszego niech miłuje”. Bardzo ciekawe są również wskazówki dotyczące sposobu uczenia się podczas podróży: ”Kiedy przez miasta wielkie przejedziecie wypytajcie się, czyje miasta, pod czyim panowaniem, co za załogi na nim, obaczcie co za położenie, to wszystko będziecie sobie notować w tej książce swojej."

Idąc za radą starożytnych mędrców oraz ich polskich naśladowców, warto korzystać z doświadczeń przodków , którzy edukację stawiali na równi z nobilitacją i uważali za największą ozdobę człowieka.