Muzyka brzmi w mej głowie

Muzyka -
Między ciszą a ciszą sprawy się kołyszą
I idą, i płyną póki nie przeminą
Każdy swoje sprawy
Trochę dla zabawy
Popycha przed siebie
Po zielonym niebie …

Tekst piosenki z repertuaru G. Turnaua, nucony nieprzerwanie przez moje córki, wypełniał nasz dom przez ostatnie tygodnie. Szczególnie upodobały sobie słowa refrenu: „..A ja leżę, i leżę, i leżę…” pozostawiam to jednak bez komentarza. Natomiast zastanawiam się jakie są przyczyny, że jakaś melodia czy piosenka utkwi nam w głowie i przez cały dzień możemy ją nucić. Jeszcze jak się samemu tak podśpiewuje, to jakoś nie przeszkadza wielokrotność jej powtarzania, ale kiedy słyszymy kogoś obok nucącego nieprzerwanie tę samą melodię , to zazwyczaj dość szybko zaczynamy się irytować.

Muzyka w życiu wielu ludzi stanowi ważny i raczej uprzyjemniający element życia. W dzisiejszych czasach jest wszechobecna i łatwo dostępna, wprost na wyciagnięcie ręki, a właściwe kliknięcie myszki. Nie każdy rodzaj muzyki może się podobać, bo przecież mamy różne gusta, ale są takie utwory, które z łatwością „wpadają nam w ucho”, możemy je nucić godzinami i bez końca wydaje się powtarzać. W czym tkwi tajemnica dobrze napisanego utworu, że potrafimy go wiele razy słuchać czy nucić pod nosem nieprzerwanie? Prostota, powtarzalność melodii, łatwy tekst do zapamiętania?

„Wiersze, ballady, piosenki pełne są powtórzeń. Każdy utwór muzyki klasycznej ma charakterystyczne dla siebie powtórzenia lub wariacje na jeden temat, a nasi najwięksi kompozytorzy są prawdziwymi mistrzami powtórzeń. Wszystkie rymowanki i piosenki, jakich uczymy dzieci, mają swoje zaśpiewki i refreny. Powtórzenia są atrakcyjne także dla dorosłych; niezmiennie potrzebujemy pobudzenia i nagrody, i to właśnie otrzymujemy w muzyce.

Może więc nie powinniśmy się przesadnie dziwić ani boczyć na to, że równowaga zostaje czasami naruszona, a nasza wrażliwość muzyczna staje się dolegliwością”*. Nie chcę tutaj poruszać problemu, kiedy wyobraźnia muzyczna przekracza pewną miarę i staje się nawet patologiczna, temat ten porusza w swojej książce profesor neurologii i psychiatrii Oliver Sacks, którą gorąco polecam. Ja wolę skupić się na tym, że tak naprawdę trudno sobie wyobrazić życia bez muzyki. Towarzyszy ona nam przy wielu okazjach, bawi nas, wzrusza, podnosi na duchu, ale i wpływa na nasze nastroje i emocje. Myślę, że niejednej z nas zdarza się śpiewać w samochodzie, pod prysznicem czy gotując obiad.

Taki spontaniczny śpiew jest wyrazem radości, szczęścia i pozytywnego nastawienia do otaczającego nas świata. Kiedy widzimy kogoś spontanicznie śpiewającego czy nucącego jakąś melodię prawie zawsze mamy poczucie, że patrzymy na osobę szczęśliwą i radosną. Szczególnie chętnie nucimy piosenki proste, melodyjne i łatwe do zapamiętania. Do takich niewątpliwie należą piosenki włoskie, bardzo melodyjne i pogodne, i to sprawia, że z łatwością „wpadają nam w ucho”. A tak znane przeboje jak Felicità czy L’italiano wywołują natychmiastowy entuzjazm i zapał do pracy.

Oczywiście w rodzimym repertuarze mamy bardzo wiele piosenek, i nie sposób wszystkich wymienić, których słuchając, wręcz automatycznie zaczynamy wtórować, powtarzając słowa jak „Cała sala śpiewa z nami”, „Wiosna, wiosna, ach to ty” czy „Przeżyj to sam”. I w tym momencie nie jest ważne czy śpiewamy dźwięcznie jak skowronek czy gardłowo jak sójka, bo „śpiewać każdy może, trochę lepiej, lub trochę gorzej, ale nie oto chodzi, jak co komu wychodzi. Czasami człowiek musi, inaczej się udusi, uuu.”

Chodzi o to, aby śpiewać, ponieważ śpiew nie tylko relaksuje, uwrażliwia, rozwija muzykalność, ale wpływa korzystnie na układ oddechowy i krążenia. Śpiewając, dotleniamy organizm i poprawiamy koordynację mięśniową.

Na koniec chciałabym zachęcić słowami św. Augustyna: „Śpiewajcie głosem, śpiewajcie sercem, śpiewajcie ustami, śpiewajcie swoim życiem”!

Katarzyna Dzięcioł
żona i mama 5 dzieci, muzyk, prowadzi Fundację Europejskiego Dziedzictwa Kulturowego - Europejczyk, organizuje koncerty i kursy muzyczne

*Oliver Sacks, Muzykofilia, Poznań 2009, s.69