Luka Brajnović “Pożegnania i powroty” - recenzja książki

Film i literatura -

Świeża jeszcze bardzo historia wojen na terenie byłej Jugosławii potocznie zamykana jest metaforą “Bałkański kocioł”. Zagmatwanie spraw tamtego regionu dla wielu z nas – Polaków – zranionych dostatecznie naszą własną historią jest zbyt duże, by móc dogłębnie wniknąć w istotę nieszczęść, zbrodni i ludzkich dramatów mieszkańców tego kraju. Luka Brajnović definiuje słowo “bałkański” jako mieszankę bizantyjskiej perfidii i otomańskiego okrucieństwa. Widać to w jego książce, która z jednej strony jest przyspieszonym kursem historii i kultury Chorwacji i Jugosławii, a z drugiej - opowieścią o postawie życiowej, małżeńskiej miłości, odpowiedzialności chrześcijanina i o praktycznym pojmowaniu etyki dziennikarskiej. W niewielu tekstach tak klarownie widać motywy podejmowania bądź nie pracy dziennikarskiej, przez niektórych mocodawców uznawanej zresztą za pracę propagandową.

Autor traktuje dziennikarstwo jako “służbę prawdzie informacyjnej, wolności wypowiedzi oraz zasadom religijnym i moralnym”. Jego życie opisane w “Pożegnaniach…” pokazuje, że wybory których musiał dokonywać nie były “papierowe” – wiele razy stał na progu śmierci. Wymykał jej się, wierząc w prawdę i we własną moralną niewinność. Czasem życie ratował mu najzwyklejszy dialog z Bogiem, jak wówczas, gdy leżąc ciężko chory poprosił Matkę Boską Fatimską o znak, a Ta – odpowiadając na jego pytanie –zesłała ratujący mu życie deszcz. Wielokrotnie doświadczał dojmującego smutku, ”sprzymierzeńca naszego nieprzyjaciela”, ale tak samo często spotykał przyjaciół i obce osoby, skłonne do niesienia mu pomocy. W tym trudnym, ciemnym okresie tułaczki po Europie jako bezpaństwowiec potrafił zobaczyć najpiękniejsze cechy otaczających go ludzi - dobre, matczyne oczy kobiety, która udzieliła mu gościny, ojcowską starość u umierającego księdza, braterską serdeczność chłopaków, którzy ofiarowali mu gościnę w hiszpańskiej wiosce nad morzem.

Prawdziwą perłą i sednem jego opowieści jest miłość do Anny – jego żony i matki ich dziecka. Luka nakreślił niesentymentalny, ale pełen uczucia i podziwu obraz kobiety, która wykazując się inteligencją, intuicją i odwagą potrafiła przetrwać lata titowskiego terroru.

I jeszcze jeden aspekt książki – jeżeli doświadczenie zdrady narodowej może jednoczyć, to z Chorwatami powinniśmy być jak bracia. Zdrada aliantów do dziś każe nam z umiarkowanym zaufaniem postrzegać działania państw zachodniej Europy. Bez pomocy angloamerykańskich aliantów, którzy uznawali w komunizmie jego system dyktatorski, partyzanci Tito nigdy nie doszliby do władzy. Gdyby nie przyzwolenie, a czasem decyzje dowódców alianckich, nie wymordowano by też tak wielu “zwykłych obywateli”. Jeżeli wraca się w książkach do czasów wojny, to po to, by dojść sprawiedliwości, by przygotować się na czas próby. „Pożegnania i powroty” przypominają pytania, które wtedy stają się ważne.

Anna Popek

Polecamy również:

Wywiad z córką Autora - Aną Brajnowić

Strona Wydawnictwa TRIO