Lato sprzyja kobiecości?

Savoir-vivre -

Tytuł wydaje się prowokować, bo cóż nam przywodzi na myśl wspomnienie gorącego lata…. Wielu z nas marzy o wakacjach, cudownej cieplej aurze, pobrzękiwaniu trzmieli, pachnącej kwiatami łące, szumie morskich fal i gorącym piasku…

Promienie słońca sprzyjają zmianie sposobu ubierania się. Zakładamy ubrania bardziej przewiewne, z lżejszych tkanin – a w krojach krótsze i odsłaniające większe partie ciała. Tendencja ta jest naturalna i wydaje się zgodna ze zdrowym rozsądkiem. Jednak nie zdajemy sobie często sprawy z rzeczywistego wpływu na nasz sposób bycia lansowanej aktualnie i w różnych przekazach mody oraz stylu ubierania się. I często nawet nie zauważamy, że, idąc na różne rodzinne czy towarzyskie uroczystości, jak na przykład: do kościoła na ceremonię zaślubin czy coniedzielną Mszę św., przekraczamy, my kobiety czy dziewczęta, tę cienką granicę ubierania się w modnym i godnym stylu w kierunku czasem stylu kiczowatego i prowokującego uwagę mężczyzn. Jest to czasami kwestia zbyt krótkich i obcisłych spódnic, sukienek. Czasami ulegamy modzie dekoltów zbyt śmiało odsłaniających biust czy noszeniu tkanin zbyt przezroczystych. Jednak nie jest to tylko kwestia wolnego wyboru, żeby nie powiedzieć, że współcześnie przeciętna kobieta czy dziewczyna czuje się wręcz „zmuszana” przez ofertę wielu firm odzieżowych i sklepów, które zalały nasze miejscowości, do kupowania  właśnie rzeczy, które zbyt jednoznacznie w kroju i materiale zmuszają nas, do przekraczania owej cienkiej granicy dobrego stylu.

W tym momencie należy sobie postawić pytanie, kto lub co nas do tego zmusza? I co sprawia, że ulegamy tym tendencjom. Z jednej strony dotyczy to płci „pięknej”, ale jednocześnie zauważamy dokonywanie się zmian w gustach mężczyzn i ciche przyzwalanie na to, aby siostry, żony czy koleżanki w ów dwuznaczny sposób, a czasami zupełnie nieświadomie poruszały męską wrażliwość i wyobraźnię.

Odpowiedzi należy szukać w świecie, który na co dzień jest naszą naturalną przestrzenią do życia. W tendencjach filozoficzno ideowych, które tak mocno zawładnęły naszą przestrzenią mentalną i w końcu w nas samych, że nie mamy dość sił, aby zareagować w porę, wybrać swój niepowtarzalny styl i cieszyć się latem, gorącymi dniami bez biernego ulegania kiczowatej, a zarazem tak obezwładniającej naszą godność i wrażliwość modzie.

Przez dwadzieścia parę lat w Polsce, po otwarciu szerzej naszych granic terytorialnych i tych wewnętrznych, często przyzwyczailiśmy się do ulicznych reklam, wydawnictw, filmów, reklam medialnych, publikacji zawierających zbyt wiele przekazów epatujących wulgarnością, obscenicznością czy wprost naruszających dobre obyczaje. Owo bezrefleksyjne przyzwolenie i zobojętnienie powoduje także niewrażliwość wykorzystywania wizerunku kobiety, jej naturalnego piękna, powabu w celach czysto marketingowych i komercyjnych. Owo wykorzystywanie czyni z kobiety przedmiot sprzedaży niczym towaru na ladzie sklepowej, przy równoczesnym oddziaływaniu na jej kobiecą podświadomość i wrażliwość przez koleją reklamę, z ukrytym podtekstem erotycznym, która samą ją umiejętnie poprzez manipulację psychologiczną, nakłania do ubierania się i zachowywała tak, jak tego żąda ten wielki i nienasycony rynek zysku i sprzedaży.

Ten  zasygnalizowany powyżej mechanizm działania i oddziaływania na nas rzeczywistości, od której czasami nie możemy uciec, jest jasnym symptomem – jak zauważa wielu duchownych, psychologów, socjologów, myślicieli – toczącej się na naszych oczach poważnej zmiany kulturowej mającej znamiona rewolucji seksualnej. Głównym celem ataków jest zamach na beztroskie, niewinne dzieciństwo i młodość, szczególnie dziewcząt.

Jest wiele środowisk w Polsce, które dostrzegają narastający problem tzw. seksualizacji. Dzięki wytrwałej i bardzo owocnej pracy jednego z takich stowarzyszeń o nazwie „Twoja Sprawa” udało się w naszym kraju upublicznić w 2013 roku, na bardzo interesującej konferencji w Sejmie pt. „Odebrana niewinność. Seksualizacja kobiet i dziewcząt w mediach i reklamie „Raport Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego (APA) oraz przedstawić wyniki raportu pt. „Pozwólmy dzieciom być dziećmi”, przygotowanego na zlecenie rządu Wielkiej Brytanii pod wpływem oddolnych nacisków Pana Rega Baileya – autora raportu.

Wnioski płynące z obu tych niezwykle ważnych prac jasno pokazują wieloaspektowe przyczyny naszych zachowań, którym biernie, wbrew własnej woli i odczuciom sumienia się poddajemy.

Powyższe opracowania edukują na temat problemu seksualizacji, który tak niepostrzeżenie przenika różne dziedziny naszego życia. „Seksualizacja” jest zjawiskiem, które najogólniej można określić jako wartościowanie osoby ze względu na jej atrakcyjność fizyczną. Potwierdza się także obserwacja, że poziom seksualizacji uzyskał już takie natężenie, że dochodzi do tzw. „samoseksualizacji” wśród dziewcząt. Jak napisano we wstępie do wspomnianego wyżej raportu: jest to zjawisko niezwykle groźne i destrukcyjne dla dziewcząt i młodych kobiet. Innymi słowy tworzy się zaklęty krąg, w którym „ofiary” seksualizacji – dziewczęta – przyjmują optykę zseksualizowanego świata, w którym wzrastają – i same siebie rozliczają z tego, czy są wystarczająco atrakcyjne fizycznie. Z badań wynika także, że kryterium atrakcyjności fizycznej zdecydowanie deklasuje i ignoruje pozostałe ważne składowe naszej osobowości. Nie mówi się o zaletach umysłu – chyba, że w kontekście dominującego tzw. ilorazu inteligencji, pomijając znaczenie mądrości, w tym tzw. mądrości życiowej. Wyparty zostaje także wymiar duchowy człowieka jako czynnik niejako zacofany, pobudzający zbytnio do głębszej refleksji, wskazujący na wymiar prawdziwej miłości i akceptacji siebie, a tym samym przeszkadzający najsilniej w procesie seksualizacji osobowości.

Raport wskazuje na obszary, które powodują zmianę naszego myślenia: media, seriale, teledyski, gry komputerowe, czasopisma, reklamy, strony społecznościowe  Czyni to precyzyjnie, krok po kroku pokazuje, w jaki sposób, poprzez jakie triki dochodzi do seksualizacji również i naszego społeczeństwa. Zjawiska te nasiliły się w Ameryce i Europie Zachodniej, począwszy od lat sześćdziesiątych XX wieku, a w Polsce nastąpiło wyjątkowe przyspieszenie, począwszy od lat dziewięćdziesiątych. Znamienne, że nasz kraj mający również w tym względzie tzw. rentę opóźnienia nie wyciągnął żadnych wniosków z  procesu powodującego niezwykłą  destrukcję postaw i osobowości, szczególnie młodych ludzi. Bezrefleksyjnie widząc w tym jedynie brutalny zysk ekonomiczny, przy cichym wsparciu decydentów. Dobrym przykładem jest sposób i efekt rozstrzygania ofert na miejsca na tzw. multipleksie w telewizji cyfrowej. Dominuje lansowanie programów w masowym stylu, złym guście, odwołujących się do najniższych instynktów, filmów i rozrywki. Ile protestów i trudu wymagało wprowadzenie na MUX oferty wartościowej, pokazującej wizję człowieka we wszystkich wymiarach, jaką jest Telewizja Trwam. Przykład ten doskonale ilustruje proporcje oddziaływania na nas codziennego przekazu medialnego. Powoduje on, że coraz bardziej tracimy więź i wspólny język z młodszym pokoleniem. Co możemy zrobić? Polecam dotarcie do raportu na stronie internetowej Stowarzyszenia Twoja Sprawa i przeczytaniu go w całości. Ale tym, co najważniejsze, to rozwijanie wszystkich elementów naszej osobowości, a przez Panów uczenia się patrzenia na kobietę przez pryzmat także jej dobroci, mądrości, cierpliwości i piękna duchowego, które, gdy jest, zawsze wypisane zostaje na jej twarzy.

Agnieszka Jackowska

artykuł został opublikowany w "  W Naszej Rodzinie" Nr 7 (66) lipiec 2015