Kredyt społeczny cz. 2

Ekonomia -

Większości z nas słowo „kredyt” kojarzy się niezbyt dobrze – oznacza bowiem konieczność zadłużenia się wobec banku oraz wieloletniego zaciskania pasa w celu jego późniejszej spłaty z gigantycznymi odsetkami.

Tymczasem wyraz „kredyt” można utożsamiać z „wiarą” lub „zaufaniem” (mówi się o kredycie zaufania).

W ujęciu kredytu społecznego słowo to oznacza to, co łączy członków społeczeństwa w jedno. Wzajemna ufność jest podstawą życia społecznego – nie moglibyśmy funkcjonować, gdybyśmy nie ufali tym, z którymi na co dzień się spotykamy (np. innym użytkownikom dróg).

Niestety, często zdarza się, iż wzajemne zaufanie zostaje podważane poprzez nieuczciwych handlowców, polityków, stróżów prawa itp. Przyczyną takich zachowań najczęściej są chęci osiągnięcia korzyści majątkowych. Jeśli więc pragniemy żyć w społeczeństwie uczciwym, konieczne jest dokonanie zmian w systemie finansowym, który (jak to zostało wspomniane w poprzednim artykule) nie opiera się na sprawiedliwym podziale należących do nas wszystkich dóbr.

Konieczność takich zmian zauważył już w roku 1918 szkocki inżynier C. H. Douglas, przedstawiając 3 zasady, które jego zdaniem powinny obowiązywać w ekonomii. Brzmią one następująco:

1. Środki zakupu w rękach ludności danego kraju powinny być stale równe sumie cen na dobra konsumpcyjne wystawione w tym kraju na sprzedaż; owe środki zakupu powinny być anulowane z chwilą zakupu dóbr.

2. Kredyty potrzebne do sfinansowania produkcji nie powinny pochodzić z oszczędności, lecz powinny być nowymi kredytami odnoszącymi się do nowej produkcji i powinny być wycofywane jedynie w zależności od stosunku powszechnego obniżenia wartości do powszechnego wzrostu wartości.

3. Rozdział środków zakupu pomiędzy jednostki powinien stopniowo coraz mniej zależeć od zatrudnienia. To znaczy, że dywidenda powinna stopniowo zastępować płace i pensje. Douglas zauważył, że w obiegu powinno być tyle pieniędzy, ile warte są produkty i usługi dostępne na rynku.

Niedopuszczalna jest bowiem sytuacja, w której ludzie umierają z głodu przed sklepami pełnymi pożywienia. Produkcja jest przeznaczona do tego, by znalazła nabywców. Tylko w tej sytuacji jest ona opłacalna i spełnia swój cel.

Ponadto warte uwagi jest, iż jeśli dany kraj posiada pewne dobra (możliwości produkcji, bogactwa naturalne itp.), to nienaturalna jest sytuacja, w której z powodu braku środków finansowych możliwości te nie są wykorzystywane.

Dlatego też rządy państw powinny mieć możliwość emisji odpowiedniej sumy pieniędzy na potrzeby inwestycji, co do których państwo posiada zapotrzebowanie, siłę roboczą i materiały.

W odniesieniu do prawdy, że posiadane przez państwo możliwości produkcyjne należą do wszystkich jego obywateli, konieczne jest także doprowadzenie do takiej sytuacji, w której wszyscy oni będą czerpać z wypracowanych zysków, niezależnie od wieku, stanu zdrowia czy zatrudnienia.

Jako że żyjemy w czasach coraz większego udziału maszyn w wytwarzaniu dóbr (produkcji) możliwe, iż dożyjemy dnia, w którym na wszystkich etapach ludzi zastąpią roboty. Czy to one będą wtedy otrzymywały pensje, a ludzie umrą z głodu? Aby tak się nie stało, konieczne jest wprowadzenie dodatkowego źródła uzyskiwania przychodu, niezwiązanego z zatrudnieniem, ale z samym faktem bycia człowiekiem. Sytuacja taka nie ma być powrotem do socjalistycznego prawa równości „czy się stoi, czy się leży…”, ale przywróceniem prawa do godnego życia poprzez udział wszystkich członków społeczeństwa w owocach produkcji.

Należy zauważyć, że poza dywidendą należną każdemu, obywatele będą mieli prawo podejmowania pracy, która będzie wiązała się z otrzymywaniem odpowiadającej jej pensji.

Z pewnością już od dłuższej chwili nasuwa się czytelnikowi pytanie skąd państwo brałoby pieniądze potrzebne do wspomnianych wyżej inwestycji, czy wypłat dywidendy. Czy przyznanie rządowi prawa do emisji pieniądza według potrzeb finansowych kraju, nie oznaczałoby wysokiej inflacji i bankructwa? Otóż nie.

Oczywistym jest, iż korzystanie z przywileju kreowania pieniędzy przez rząd nie byłoby zależne jedynie od zachcianek jego członków. Ilość możliwych do emisji pieniędzy uzależniona musi być od realnych możliwości produkcyjnych państwa.

Każde państwo wypracowuje poprzez produkcję i usługi określoną sumę pieniędzy (PKB) zależną od wielu czynników zewnętrznych i wewnętrznych (np. okres klęski, czy urodzaju).

W zależności od wysokości PKB ustalana byłaby wysokość miesięcznej dywidendy na każdego obywatela. Stanowiłaby ona odpowiednią część sumy pieniędzy, która pozostaje z PKB po odjęciu od niego kosztów produkcji (np. pensji).

Obecnie prawo tworzenia pieniędzy posiadają banki, które pożyczają je na procent rządom. Przeniesienie tego prawa na rządy oznaczałoby w rzeczywistości takie samo wytwarzanie pieniądza, przy jednoczesnym uwolnieniu go od ciążących na nim dziś zobowiązań odsetkowych.

Mówiąc o pieniądzach, nie sposób nie wspomnieć również o podatkach. Czy w tak korzystnym dla jednostki systemie, jaki proponuje Kredyt Społeczny, jest jeszcze miejsce dla tej wydającej się dziś tak nieludzkiej procedury?

Otóż C. H. Douglas choć same podatki w aktualnej formie nazywa zalegalizowaną kradzieżą, przyznaje że dopóki współistnieją ze sobą sektory prywatny i publiczny, konieczna jest pewna forma opodatkowania, oznaczająca przekazanie z sektora prywatnego pewnych rzeczy i pracy, koniecznych do zaspokojenia publicznych potrzeb wspólnoty. Wyrażałoby się to w chwilowym zmniejszeniu ilości produktów dostępnych w sektorze prywatnym, co skutkowałoby wzrostem cen.

Gdyby owe obciążenia były zbyt wysokie dla społeczeństwa, konieczne byłoby ograniczenie inwestycji w sektorze publicznym. Tym co odróżnia proponowaną tu formę od sytuacji obecnej jest fakt, iż same wydatki państwa nie byłyby pokrywane z podatków, lecz z nowych pieniędzy wytwarzanych specjalnie na ten cel1. Oznacza to, iż nie płaciłoby się za produkcję, a dopiero za konsumpcję (zużycie), czyli za korzystanie z dóbr publicznych.

Podsumowując, należy głośno powiedzieć, że istnieje system, który jest w stanie uwolnić obywateli od nieustannie rosnących obciążeń finansowych nakładanych na nich przez rządy.

Nie jest to system utopijny, ponieważ opiera się na prostych zasadach logiki i odzwierciedla rzeczywistość. System ten usuwa przeszkody czysto finansowe, dzięki czemu przywraca wszystkim ludziom możliwość godnego życia oraz daje szansę aktywności i samorealizacji.

Autorzy: Katarzyna i Jacek Kurzyca