Komunikacja, zarządzanie i dobry humor

Dla mediów -

Komunikacja, zarządzanie i dobry humor

Ze względu na to, że tytuł mojego wystąpienia składa się z trzech pojęć: komunikacja, zarządzanie, dobry humor – naturalną koleją rzeczy wypada mi scharakteryzować każde z nich.

Pojęcie komunikacji ma różne znaczenia, z których podkreślę jedno: komunikacja to relacja osób lub podmiotów, mająca swój przedmiot i cel. W naszym przypadku podmiotami są instytucja, która jest nadawcą pewnego przekazu, oraz jego odbiorcy. Podmiotami relacji mogą być tylko osoby, choć czasem posługują się w kontaktach narzędziami.

Jaki jest przedmiot relacji? Odpowiedź jest nieco zaskakująca: przedmiotem relacji jest sama relacja, fakt bycia w relacji dwóch osób. Czymś innym jest cel, którym w naszym przypadku jest komunikacja, tj. przekaz pewnej informacji.

Pierwsza jest relacja osób, komunikacja następuje zawsze w obrębie relacji. Zazwyczaj obie zachodzą równolegle w czasie i w praktyce zawodowej występują razem, jednak może tak nie być. Jeśli jestem w relacji z jakąś osobą, by jej przekazać jakiś komunikat, ale owa osoba cały czas mówi i uniemożliwia mi powiedzenie czegokolwiek, to w tej sytuacji istnieje relacja osób, ale nie ma komunikacji. Rozróżnienie pomiędzy relacją a komunikacją jest ważne dla zrozumienia, że relacja pomiędzy osobami jest niezbędna w komunikacji.

Drugim pojęciem jest zarządzanie, które oznacza działanie polegające na kierowaniu i organizacji instytucjami lub firmami. Nie ma zarządzania, gdy zapomina się o odbiorcy komunikatu, niezależnie od tego, kto nim jest, a nie zawsze jest to urocza Alicja z krainy czarów. Dlatego dobry menadżer nie tylko organizuje obieg informacji, ale także stara się o przyjacielskie relacje z jej odbiorcami.

Pewien światły Amerykanin z XIX wieku, Ralph Waldo Emerson, powiedział: „instytucja to wydłużony cień człowieka”. Stwierdzenie to nabiera szczególnego znaczenia w odniesieniu do komunikacji zinstytucjonalizowanej, ponieważ w taki czy inny sposób, w mniejszym lub większym stopniu, wszystkie informacje danej instytucji powinny być echem tych idei, które tworzą jej fundamenty.

Jakie są drogi informacji? Jest ich tyle, że na samą myśl można dostać zawrotu głowy. Żyjemy w pasjonującej epoce historii komunikacji, w której technologia daje nam do dyspozycji coraz to nowsze wynalazki. Proszę zobaczyć, ile kart kredytowych i telefonów komórkowych znajduje się obecnie na światowym rynku. Mamy do naszej dyspozycji do przekazywania wiadomości miliony telefonów komórkowych, co robi wrażenie, nawet jeśli są to wiadomości krótkie, które zabierają mało czasu.

Ponieważ pojawiło się słowo „czas”, korzystam z okazji, by podkreślić, że czas to moneta rynku komunikacji; czas się kupuje i czas się sprzedaje. To moneta o wysokim kursie, jak pokazuje cena sekundy reklamy w telewizji.

W tym miejscu warto byłoby przytoczyć także liczbę gier komputerowych obecnych na rynku oraz ich globalną cenę.

Miałem jednak mówić o dobrym humorze. Powyższe dane z konkretnymi liczbami, które zmieniają się z roku na rok, odnoszą się do konkretnego rynku, do rynku rozrywki, na którym reklama i gry komputerowe mają ogromne znaczenie społeczne.

Po przeanalizowaniu wielu programów telewizyjnych, gier, kampanii reklamowych oraz innych produktów obecnych na rynku rozrywki, doszedłem do wniosku, że niektóre zamiast bawić wzbudzają litość, inne nudzą, a stosunkowo mało jest takich, przy których można odpocząć i które są inteligentne.

Tu rodzi się pytanie, czego tak naprawdę brakuje na rynku komunikacji, a konkretnie na rynku rozrywki? Oto moja odpowiedź: brakuje dobrego humoru. I bardzo prawdopodobne jest, że brakuje go także w komunikacji zinstytucjonalizowanej.

Jedna z profesorskich manii polega na tym, że lubimy definiować wszystko, co napotkamy na drodze. Ja nie jestem wyjątkiem, więc pozwolę sobie podać definicję dobrego humoru: jest to stała wewnętrzna dyspozycja do pokonywania trudności, bez ich unikania, po to, by odkryć i przekazywać pozytywne aspekty pracy i odpoczynku w codziennym życiu.

Co jest źródłem dobrego humoru? Do jakiej ono rodziny należy? Jego matka nazywa się radość, a ojciec ma na imię optymizm. Ponieważ jest to liczna rodzina, należą też do niej prostota, spokój, wielkoduszność, odwaga, hojność, umiar oraz wiele innych.

Dobry humor to cecha wyłączna osób. Powstał w wyniku procesu rozpoczętego wiele wieków temu przez homo sapiens, po którym nastąpił homo faber, który pracuje jako człowiek wolny, nie niewolnik; ten następnie otwiera drogę homo ludens, człowiekowi, który się bawi. Jednym z najważniejszych jego momentów było otwarcie pierwszego klubu futbolowego na świecie w roku 1862 – Scheffield FC. Aż dochodzimy do naszych dni i homo ridens, człowieka, który umie się śmiać i którego mądrość polega na tym, że potrafi się śmiać z siebie.

Co mówi homo ridens o komunikacji zinstytucjonalizowanej? Można ująć to w sześciu punktach:

1) Komunikować dużo to niekoniecznie źle, lecz komunikować mało owszem.

2) Komunikować dużo niekoniecznie znaczy komunikować dobrze.

3) Nadawca uśmiechnięty łatwiej dostrzeże brak radości w komunikacji.

4) Komunikacja jako praca nie jest smutna, lecz są nadawcy, którzy nie umieją się uśmiechać.

5) Poważna komunikacja nie oznacza poważnej twarzy nadawcy.

6) W informacji zawiera się poezja, którą uśmiech potrafi odkryć.

Rzeczy poważne i ważne są w życiu zarazem najbardziej potrzebne. Dlatego nie ma wątpliwości, że dobry humor jest jedną z najpoważniejszych rzeczy w życiu, ponieważ jest bardzo potrzebny, choć zdrowy rozsądek podpowiada, że nie zawsze można być w dobrym humorze. Do takiego wniosku doszedł dziewiętnaście wieków temu Klemens Aleksandryjski, który napisał: „chociaż człowiek ma zdolność śmiania, nie zawsze musi się śmiać, tak samo jak koń ma zdolność rżenia, a przecież nie rży cały czas”.

Dobry humor to cecha charakterystyczna osób inteligentnych, które nie dają się nabrać przez znaki pozornie odpowiednie, ale w miejscach nieodpowiednich. Dla lepszego wyjaśnienia tej kwestii posłużę się osobistym doświadczeniem.

Trzy tygodnie temu szedłem z przyjaciółmi po ośnieżonej górze i zobaczyliśmy na drzewie tabliczkę z ograniczeniem prędkości do 20km na godzinę. Znak był odpowiedni, ale był źle ustawiony, bo w lesie, w którym nie było możliwości jazdy jakimkolwiek samochodem. Każdy, kto ma normalną inteligencję, rozumie w tej sytuacji, że znak coś mówi, lecz że jest błędnie ustawiony.

Dobry humor wymaga nie tylko inteligencji, ale też pokory.

Wróćmy do zaśnieżonego lasu. Szliśmy dalej i na naszej drodze pojawił się inny znak, tym razem skierowany do górskich rowerzystów. Znak był odpowiedni, wskazywał dobrą drogę, ale był pokryty śniegiem i nie było go widać. Trzeba było pokory, aby odkryć ślady i ścieżkę pod białym dywanem. Komunikował poprawnie i był dobrze ustawiony, ale pozornie tak nie wyglądał.

Pokora nie znaczy stać bezczynnie w miejscu, czekając na okazję, jaką stworzy ktoś inny. Znaczyłoby to, że chcemy z dobrym humorem grać, a z rzeczami poważnymi nie można grać. Trzeba umieć uprzedzać wydarzenia, bo kto tego nie czyni, ryzykuje, że nie będzie służył do niczego. I nie mówię tego ja, tak mówi Biblia: „Jeżeli żmija ukąsi, a nie było zaklęcia, traci swój zysk zaklinacz” (Koh 10,11). Jeśli jakaś informacja będzie szybsza i „ukąsi” nadawcę, nie służy już do niczego.

Jakie korzyści wnosi dobry humor do komunikacji zinstytucjonalizowanej? Różne, wśród których podkreślimy cztery:

Po pierwsze dobry humor jest zawsze skuteczny, nigdy nie jest nieużyteczny, ponieważ to najbardziej inteligentny sposób, by odkryć komiczną stronę rzeczy poważnych i poważna stronę rzeczy komicznych.

Druga korzyść polega na tym, że to najlepsza szkoła, aby nauczyć się śmiać się z siebie, a jest to w życiu bardzo ważne.

Po trzecie dobry humor jest dobrem, którego się nie kupuje ani nie sprzedaje, a tylko daje. I ma się go tym więcej im więcej się daje.

Czwarta korzyść jest konsekwencją trzech poprzednich: ten, kto ma dobry humor komunikuje dobry humor.

Warto tu zapytać, co komunikuje osoba, która ma zły humor?

Może komunikować coś bardzo niebezpiecznego, nazywanego już w starożytności melancholią (z greki μέλας "czarny" i χολή "żółć"). Klasycznie rozumie się przez melancholię „trwogę duszy”, „czarne myśli”, „brak przyszłości i głęboką beznadzieję”.

Czy zły humor istnieje? W radykalnym i absolutnym ujęciu nie istnieje, ponieważ nie zajmuje całego życia człowieka. Wszyscy rodzimy się płacząc, lecz nie oznacza to łez złego humoru; to silny płacz, który powoduje, że inni cieszą się nowym życiem. Jednocześnie każdy ma doświadczenie chwil złego humoru i nie możemy zapewnić, że nigdy więcej się to nie stanie.

Zły humor stwarza bariery w komunikacji. Wymienimy ich cztery:

Pierwsza: wizja nierealna. Osoba w złym humorze nie widzi otaczającej jej rzeczywistości. Wszystko traktuje na poważnie albo wszystko obraca w żart, nie umiejąc ocenić poprawnie normalnych sytuacji życia.

Druga: sceptycyzm. Zły humor prowadzi do podejrzeń i braku zaufania. W celu rozwiązania tego problemu osoba ucieka się do zachowań zgorzkniałych, nadając wszystkim rozmowom kwaśny smak.

Trzecia: dystans. Zły humor rodzi podziały, oddala i sprawia, że relacje międzyludzkie stają się trudne; dlatego w środowiskach, gdzie panuje zły humor jest dużo konfliktów.

Czwarta: jest bardzo drogi. Zły humor zazwyczaj kosztuje dużo pieniędzy, choć może wydawać się, że jest odwrotnie. Oferta przedstawiona w złym humorze zazwyczaj jest odrzucana, traci się czas, pieniądze, a kiedy chce się ją oddać za darmo, niewielu ją przyjmuje.

Co najbardziej przeszkadza, by komunikować w dobrym humorze? Strach przed pracą, którą trzeba wykonać. Zapomina się, że dobry humor to wspaniała obrona.

W Kenii jest takie przysłowie: słoń nie boi się ciężaru swoich zębów. Ciężar przekazywanych myśli nie powinien ciążyć, to one wyrażają piękno, siłę i sztukę instytucji, o której sformułowana jest informacja.

Dobry humor nie szuka rekompensat ani honorów. Chesterton powiedział, że „żartowanie nie daje żadnego przywileju i dlatego jest tak dobre dla duszy”.

Jaka ilość dobrego humoru jest potrzebna, aby zapewnić sukces komunikacji? Odpowiedź brzmi: to zależy. Trzeba za każdym razem znaleźć właściwą dawkę. Pewien szwajcarski lekarz z XVI wieku powiedział, że „truciznę czyni ilość”. Można tę zasadę zastosować do komunikacji. To od dawki dobrego humoru będzie zależało, czy komunikacja będzie korzystna lub czy stanie się szkodliwą trucizną. Naturalność pozwala znaleźć się właściwie w każdej sytuacji i iść przez życie pewnym krokiem.

Alfonso Nieto

PUSC