Kobieco, intymnie...

Muzyka -

„Na mojej drodze” to debiutancki album (2008) Ani Stepniewskiej. Wokalistki – nie tylko – jazzowej. Album debiutancki, co nie znaczy, że piosenkarka jest początkująca. Uzyskała wyróżnienia na licznych konkursach i festiwalach w Polsce oraz poza jej granicami. Nie jest też po prostu „zdolną amatorką”. Ukończyła Akademię Muzyczną w Katowicach, gdzie obecnie wykłada w Instytucie Jazzu. Stępniewska dysponuje miękkim, ciepłym, niskim głosem o lekko nosowej, przyjemnej barwie, którym operuje z ujmującą, przekonującą prostotą i wysmakowanym zmysłem improwizatorskim. Na marginesie warto wspomnieć, że równie ciepłą jak jej głos atmosferę, tworzy artystka na swoich koncertach. Panuje na nich pewna swojskość, intymność, rzuca się też w oczy dobry kontakt solistki z pozostałymi wykonawcami.

Z tekstów zamieszczonych na płycie piosenek (12 z 14 utrzymanych jest w języku polskim) tchnie samoświadomością, szczerością, a także płynącą zapewne z jakichś osobistych bolesnych doświadczeń, ale w sumie optymistyczną, życiową mądrością. Aż dziw, że autorami słów tak trafnie wnikających w naszą kobiecą (a może po prostu ludzką?) psychikę są mężczyźni: Miłosz Wośko, Tomasz Wachnowski, Janusz Onufrowicz. Trzeba przyznać, że muzyka Stępniewskiej i Wośko uwydatnia treści zawarte w warstwie słownej, jednak bez natarczywości. Wokal odgrywa na płycie rolę przewodnią. Artystka eksponuje tekst w sposób stosunkowo oszczędny w środkach, za to z profesjonalną swobodą. W warstwie instrumentalnej na pierwszy plan wysuwa się niewątpliwie fortepian oraz instrumenty klawiszowe. Nie tylko akompaniują, również ściśle współtworzą, kreują emocje. Smaku aranżacjom dodają dyskretna perkusja, gitary, gdzieniegdzie kontrabas, incydentalnie akordeon.

Całość, choć nagrywana w różnych studiach i czasie oraz czerpiąca z kilku nurtów muzycznych (z bossa novą włącznie!), jest stylistycznie spójna. To przykład udanej syntezy stylów, które stworzyły razem niepowtarzalny, indywidualny klimat. Za dyskusyjne można uznać jedynie zamieszczenie na końcu dwóch autorskich przeróbek znanych przebojów obcojęzycznych. Wykonywana wcześniej przez wielu wykonawców piosenka „Bésame mucho”, jak i największy przebój „ABBY”, „Dancing Queen” brzmią w jazzującej wersji zaproponowanej przez Anię Stepniewską niezwykle interesująco, niemniej zakłócają nieco jednorodny charakter albumu. Pomimo tego drobnego zgrzytu z płytą „Na mojej drodze” z pewnością warto zapoznać się bliżej. Może poprosić o nią Mikołaja? Posiada ona bowiem walory, dzięki którym szybko może wejść do ulubionego repertuaru wielu z Pań.

A zatem Wesołych Świąt i, kiedy przebrzmi już rodzinne kolędowanie,

miłego słuchania!

A. K.