Kazimierz Dolny

Architektura i wzornictwo, Podróże po Polsce -

Spacer po urokliwych uliczkach Kazimierza oraz wędrówka po okolicznych lessowych wąwozach to dobry pomysł na odpoczynek, nie tylko wakacyjny. Co ma w sobie to miasteczko, że wciąż przyciąga rzesze zwiedzających?

Na pewno składają się na to jego lokalizacja, skala, zachowany oryginalny układ urbanistyczny. Można tu odpocząć od wielkomiejskiego zgiełku, hałasu i pośpiechu. Nawet jeśli przemieszczają się tłumy turystów, to raczej nikt się nie śpieszy, życie płynie wolniej i spokojniej. Nikogo nie dziwi widok licznych malujących artystów, studentów i uczniów. Nie wiem, czy jest w Polsce miasto o takiej liczbie galerii przypadającej na mieszkańca.

Może na tę wyjątkowość wpływa również fakt, że miasto żyje własnym życiem: dwa dni w tygodniu Rynek zapełnia się straganami, w których można zaopatrzyć się w nabiał, owoce i warzywa. W soboty natomiast Mały Rynek zamienia się w targ staroci. Łatwo przenieść się wyobraźnią kilkadziesiąt albo kilkaset lat wstecz.

Jest też w Kazimierzu mnóstwo kafejek, barów i restauracji, no i rozwinięta baza noclegowa składająca się głównie z pensjonatów i prywatnych kwater.

Myśląc o początkach miasta, o XI-wiecznej osadzie, Wietrznej Górze, gdzie dziś na wzniesieniu znajduje się klasztor franciszkanów, wyobrażam sobie ówczesnych fundatorów i budowniczych, którzy kierowani wiedzą i intuicją wybierają miejsce położone nad rzeką, w naturalnym obniżeniu terenu pomiędzy otaczającymi je wąwozami. Położenie na wodnym szlaku ułatwi rozwój, a parę wieków później, na przełomie XVI i XVIIw., rozkwit miasta za sprawą handlu zbożem spławianym Wisłą do Gdańska.

Założenie miasta oraz budowę zamku obronnego na nadającym się do tego wzgórzu przypisuje się Kazimierzowi Wielkiemu. Wytyczono rynek, ulice, wyznaczono działki pod budowę. Jedynie północną część rynku pozostawiono bez zabudowy, dzięki czemu do dnia dzisiejszego rynek otwarty jest na farę i zamek, a widok ten podziwiany jest przez malarzy i turystów.

Nowe oblicze architektoniczne miasto zyskało po dwóch pożarach w XVIw., kiedy to drewnianą zabudowę zastąpiła architektura murowana. Wszystkie budowle kazimierskie zostały wzniesione z miękkiego, łatwego w obróbce miejscowego wapienia, który pozwalał na wyjątkowo bogate, pełne fantazji zdobienie fasad. Budowniczowie kamienic prześcigali się w pomysłach zdobienia, niespotykanego w klasycznej architekturze renesansu.

Złoty wiek Kazimierza zakończył się jednak wraz z potopem szwedzkim. Niemal zupełnie ustał ruch budowlany, a miasto biedniało i popadało w ruinę. Ożywienie przyniósł dopiero koniec XIXw., gdy Kazimierz stopniowo zaczął przekształcać się w miasteczko letniskowe. Dzięki przybywającym tu artystom stawał się coraz bardziej popularny, wręcz modny.
Pierwsza wojna światowa znów spowodowała wielkie zniszczenia, ale dzięki staraniom Towarzystwa Opieki nad Zabytkami Przeszłości szybko przystąpiono do odbudowy miasta. Po wojnie 1923r. kiedy to profesor Szkoły Sztuk Pięknych w Warszawie - Tadeusz Pruszkowski przywiózł swoich uczniów na plener malarski, artyści założyli Kolonię Artystyczną i bez reszty zawładnęli miastem. Coraz liczniej przyjeżdżali też turyści.

Miał szczęście Kazimierz do ludzi zaangażowanych w kształtowanie miasta, w jego odtworzenie po zniszczeniach wojennych. Dzięki pracy tych osób, szczególnie architekta Karola Sicińskiego, któremu odbudowę po II wojnie światowej powierzył ówczesny minister kultury, miasto nie straciło pierwotnego charakteru, a my w XXIw. możemy cieszyć się i chłonąć atmosferę małego miasteczka sprzed wieków.

Tekst i ilustracje: Barbara Figurna