Do czego służą napisy na murach

Latinitas -

Dzisiaj wszyscy dobrze wiemy, ileż to kontrowersji wywołują napisy - popularnie nazwane graffiti. I choć niektóre z nich uznać możemy za interesującą formę aktywności twórczej, czy nawet sztuki malarskiej - to trzeba przyznać , że zjawisko to, najczęściej uważane za wandalizm, jest szczególnie uciążliwe dla służb porządkowych. Ale jak wiadomo, choćby z odkryć archeologów, nie jest ono też niczym nowym.

Rozpoczęte w końcu XVIII wieku i trwające do dzisiaj badania w Herkulanum i Pompejach potwierdzają, ze mieszkańcy tych dwu ekskluzywnych w końcu rzymskich kurortów dobrze wiedzieli , ze napisy na murach są bardzo pożyteczne a nawet konieczne – szczególnie, kiedy zbliżała się kapania wyborcza. Z dzieł starożytnych historyków i podróżników dowiadujemy się, że na murze świątyni Apollina w Delfach wypisano zdania : Gnwqi seauton - poznaj samego siebie i Mhden agan - - nic ponad miarę. Te dwa napisy skierowane do pielgrzymów przybywających do świątyni z całego ówczesnego świata, świadczyły o istotnej, dla poszukujących prawdy, zasadzie: człowiek powinien dobrze poznać swoją naturę, aby nauczyć się stosowania właściwej miary w postępowaniu. Grecy wiedzieli, że przekraczanie tej miary zawsze prowadzi do ubriV - pychy, która jest dla człowieka przyczyną zguby.

Żeby jednak nie opierać się na przykładach z odległej starożytności odwołajmy się do czasów nowożytnych, w których, zaryzykować by można stwierdzenie, że napisy na murach, zrobiły prawdziwą karierę. Wystarczy wspomnieć uniwersytety, szkoły, szpitale a z czasem centralne budowle miejskie i państwowe, galerie, muzea, prywatne domy aż po przedmioty codziennego użytku .

Jedna z najstarszych uczelni europejskich – uniwersytet oxfordzki ma w swoim herbie napis wyjęty z Psalmu 27 „Dominus illuminatio mea..” – Pan moim światłem …Studenci i profesorowie Uniwersytetu Jagiellońskiego od wieków pochylają głowy pod napisem umieszczonym nad wejściem do Collegium Maius: „Plus ratio quam vis” - rozum znaczy więcej niż siła. Ta mądrość zaczerpnięta z pism rzymskiego elegika Korneliusza Gallusa – przypomina, że to rozum właśnie jest najlepszym narzędziem do rozwiązywania konfliktów i pokonywania trudności. Gdybyśmy jeszcze z Europy przenieśli się do Stanów Zjednoczonych – zauważylibyśmy, nie bez pewnego zdziwienia, że sytuacja wygląda podobnie a nawet można powiedzieć występuje w większym natężeniu. Budynki stanowe, rządowe, biblioteki, siedziba Kongresu - opatrzone są łacińskimi napisami.

Jeśli przyjrzeć się bliżej zjawisku pisania na murach można zauważyć, że: po pierwsze – jest ono niemal powszechne, po drugie - źródłem cytatów są trzy wielkie filary naszej kultury: tradycja grecka , rzymska i Biblia i po trzecie - językiem owych przedziwnych graffiti jest łacina. Czyżby nie można było tych wszystkich, trudnych do zapamiętania zdań i sentencji napisać w zrozumiałym dla każdego ojczystym języku? Wydaje się jednak, że skoro owe napisy są cytatami z naszego kulturowego depozytu, to dlatego zostały zapisane i przekazane w języku, który chroni ów depozyt przed zmiennością. Języki żywe, przy pomocy których komunikujemy się na co dzień podlegają przeobrażeniom. Niezastąpioność łaciny wiąże się więc z jej ponadczasowym charakterem, który sprawia, ze mimo wielości podlegających zmianom języków, pomaga ona w przekazie i zrozumieniu tego co trwałe, zasadnicze i niezmienne – wartości i zasad postępowania.

Cytowane tutaj napisy – te z frontonów uniwersytetów, szkół, świątyń jak i budynków rządowych mają swoje określone źródło pochodzenia. Zaczerpnięto je ze znanych utworów literackich, tekstów religijnych, przysłów, czy też z mądrości filozofów. Dla pełnego ich zrozumienia, nie wystarcza, wbrew pozorom, sam przekład, równie ważna i niezbędna wydaje się tutaj znajomość ukrytego sensu wynikającego z kontekstu, z którego słowa zostały wyjęte.

Weźmy dla przykładu napis umieszczony nad wejściem do szkoły. Uczniowie i nauczyciele przekraczając progi budynku przechodzą pod umieszczoną na frontonie łacińską sentencją: „Macte animo”. Słowa te – najczęściej tłumaczone jako - śmiało , odważnie – pojawiają się w rzymskich eposach bohaterskich , w tym oczywiście w wergiliuszowej Eneidzie. Otóż ten mężczyzna, żołnierz, mąż i ojciec, zostaje postawiony przez bogów w trudnej i nie do pozazdroszczenia sytuacji. Ma rzucić wszystko, dosłownie wszystko i wraz z grupą takich jak on ocalałych z pożogi miasta, straceńców, wybrać się w bliżej nieokreśloną podróż, ponieważ został wybrany, aby znaleźć miejsce na nową ojczyznę. Co gorsza, pożytek z tego znaleziska będą miały dopiero przyszłe pokolenia i to w bliżej nieokreślonej przyszłości. Oczywiście pomyślimy sobie natychmiast, że taka historia to czysta fikcja i na pewno nie przydarzy się ona nikomu z nas, a jeśli jest możliwa to raczej tylko i wyłącznie w wirtualnej rzeczywistości. Mimo tego, że z jednej strony epopeja Wergiliusza jest taką, mrożącą krew w żyłach bajką pełną niebezpiecznych przygód i potworów, faktycznie jednak pokazuje zmaganie się człowieka z codziennością. Trud, zmęczenie, zniechęcenie, strach, złość, to słabości, które trzeba stale pokonywać na drodze do celu. Nic zatem dziwnego, że Wergiliusz zachęca swoich bohaterów do pokonywania przeszkód okrzykiem „Macte animo

No ale, bez przesady, czy chodzenie do szkoły jest porównywalne z wysiłkiem Eneasza i zasługuje dzisiaj na miano bohaterstwa ? A jednak…

Ci, którzy umieścili słowa „Macte animo” nad wejściem do szkoły dobrze wiedzieli, że na każdego, kto przekracza próg tego budynku czekają te same przeszkody, z którymi zmagał się Eneasz i inni bohaterowie epickich poematów. Dlatego tak jak i oni uczniowie i nauczyciele potrzebują wsparcia i zachęty do odwagi, aby walczyć z własnymi ograniczeniami. Bohaterowie rzymskich poematów postępujący w myśl zachęty Macte animo są dzielni , bo są wytrwali w wypełnianiu tego, co rozumieją jako swoje obowiązki. A ponieważ są dzielni umieją też odpowiednio ocenić sprawy i wypełniają te obowiązki z rozwagą i cierpliwością, po to , aby zebrać jak najlepsze owoce swej dzielności. I taka jest treść napisu „Macte animo”. Zgodnie z jego przekazem oraz intencją, z powodu której znalazł się on nad wejściem do szkoły, my wszyscy, czytający te słowa, jesteśmy bohaterami opowieści, którzy potrzebują nieustannej zachęty do codziennego pokonywania przeszkód. Taki właśnie pożytek płynie z napisów, które czytamy na starych murach.

Sarbara Strycharczyk