Dlaczego nie możemy być wirtualnymi przyjaciółmi

Filozofia -

Cierpimy na niefrasobliwość w wielu naszych działaniach: w żadnym z nich nie więcej, niż przy wyborze i utrzymaniu naszych przyjaciół.
Marcus Tullius Cicero

Facebook wydaje się być po trosze wszystkim. To, co łączy to wszystko, to właśnie ta jedna rzecz wspólna: że Facebook w pewnym sensie jest zawsze trochę o przyjaźni.

Jeśli tylko popatrzymy na menu strony głównej, słowo przyjaciele pojawia się na stronie użytkownika i w profilu osobowym i w poczcie, a ta częstotliwość sugeruje, jak dużą wagę mają przyjaciele w przestrzeni wirtualnej Facebooka.

Rzeczywiście, wpływ, jaki Facebook wywiera na przyjaźń, widać w wykreowaniu w języku angielskim neologizmu friending. Pojawienie się i użycie tego słowa friending sugeruje dwie rzeczy: po pierwsze to, że użytkownicy Facebooka stają się coraz bardziej powszechni; a po drugie, że coś nowego i zupełnie innego niż pojęcia istniejące do tej pory, ponieważ gdyby tak nie było, nie byłoby potrzeby wprowadzania nowego terminu.

Friending, pomimo tego, co sama nazwa sugeruje, nie jest synonimem procesu, w czasie którego przyjaźń jest kształtowana. Friending jest prawie natychmiastowym procesem, w czasie którego powstaje tylko i wyłącznie presupozycja na temat formującej się przyjaźni. Stawanie się przyjaciółmi jest zdecydowanie dłuższym procesem, którego kulminacją jest przyjaźń.

Friending staje się więc podstawowym kluczem w diagnozowaniu różnicy pomiędzy przyjaźnią wirtualną a przyjaźnią, która powstaje w świecie rzeczywistym.

Ale czym są te różnice i jak bardzo są one znaczące? Czy przyjaźnie wirtualnie wcale nie są prawdziwymi przyjaźniami, czy też różnice pomiędzy tymi dwoma pojęciami w najlepszym przypadku są powierzchowne?

Co w ogóle stoi pomiędzy przyjaźniami w świecie wirtualnym? Cokolwiek byśmy nie zdecydowali, to i tak nie będzie właściwej odpowiedzi na to pytanie, aż rozważymy, czym naprawdę jest przyjaźń.

Wiele do powiedzenia na temat przyjaźni miał starożytny grecki filozof Arystoteles.

Uznając centralną rolę, jaką przyjaźń odgrywa w naszym życiu, Arystoteles przedstawia dokładny opis tego, co powoduje, że niektóre przyjaźnie różnią się od innych, ze szczególnym uwzględnieniem tych przyjaźni, które są najlepsze.

Według Arystotelesa, każda przyjaźń może być zakwalifikowana do jednej z trzech kategorii:
«przyjaźń oparta na czerpaniu wzajemnej przyjemności»; «przyjaźń oparta na wzajemnej użyteczności» i «najwyższa forma przyjaźni, którą łączą cnoty lub wspólne odczuwanie dobra».

Podczas gdy przyjaźń oparta na przyjemności powstaje w wyniku czerpania przyjemności ze wspólnie podejmowanych działań, przyjaźń użyteczna kształtuje się, gdy dwóch osobników czerpie korzyści ze świadczonych sobie usług. Przyjaciele, którzy znajdują przyjemność ze wspólnej gry w basketball, oglądania razem horroru lub z wymiany komiksów, będą w grupie przyjaciół z przyjemności. Osoby, które są dobrymi partnerami w interesach i dobrze współpracują ze sobą w biurze, ale które rzadko spotykają się poza pracą, będą przyjaciółmi czerpiącymi wzajemną korzyść.

Dla Arystotelesa przyjaźnie dla przyjemności lub korzyści są przejściowe, to znaczy mogą one powstawać łatwo, ale równie łatwo się rozpadać.

Podczas gdy przyjaźnie oparte na zabawie i wymianie usług mają miejsce, Arystoteles podkreśla, że prawdziwa przyjaźń musi angażować coś więcej niż zwykłą zabawę lub wymianę usług. Prawdziwa i trwała przyjaźń może mieć miejsce tylko i wyłącznie pomiędzy osobami, których dobre intencje przetrwały próbę czasu.

Wypowiadając się o przyjaźni w jej najprawdziwszej formie, Arystoteles mówi tak: taki rodzaj przyjaźni jest prawdopodobnie bardzo rzadki, z tego tytułu, że jest bardzo mało tak dobrych ludzi. Co więcej, oni też potrzebują czasu, aby przyzwyczaić się wzajemnie do siebie; ponieważ, tak jak jest w przysłowiu: „nie mogą się dobrze poznać, zanim nie zjedzą razem beczki soli, i nie mogą zaakceptować się wzajemnie ani zaprzyjaźnić, dopóki każdy z osobna nie będzie wydawał się drugiemu bliskim i godnym zaufania”.

Ci, którzy szybko traktują się w sposób przyjacielski, mają życzenie, aby się zaprzyjaźnić, ale jeszcze przyjaciółmi nie są, dopóki się nie polubią i tego sobie nie uświadomią.

Chociaż samo życzenie sobie przyjaźni może przychodzić szybko, sama przyjaźń nie.

Arystoteles przypomina nam tutaj, że przyjaźń to rodzaj miłości. I jako taka, nie może być traktowana lekkomyślnie ani nie jest osiągalna łatwo. Prawdziwi przyjaciele uważają siebie za sympatycznych.

Czy można powiedzieć, że przyjaźń opisana przez Arystotelesa jest zupełnie inna od przyjaźni wirtualnych utworzonych na stronach takich jak Facebook ? Przyjaźń jest nadmiarem, a nadmiar jest w sposób naturalny skierowany do jednej osoby.

Tak jak każdy z nas może być zakochany w pełni tylko w jednej osobie w danym momencie, prawdziwa przyjaźń jest z konieczności wyłączna. Każdy z nas – jeśli mamy szczęście – może być częścią kilku głębokich i trwałych przyjaźni w ciągu całego naszego życia, jednak sam czas jest istotnym utrudnieniem. Ale do jakiego stopnia te początkowe deklaracje Arystotelesa pokrywają się z Facebookiem w praktyce?

Według sondaży, użytkownicy Facebooka średnio mają 281 znajomych. Podczas gdy niektórzy mogą uznać tę liczbę za wyjątkowo wysoką, inni mogą ją uznać za zaskakująco niską. Jest to podyktowane w dużej mierze znajomością świata Facebooka.

Przy okazji dyskusji na temat Facebooka, jedna z moich studentek przyznała się z dumą, że ma ponad 1500 przyjaciół. Liczba ta zaskoczyła mnie. W rzeczywistości wydaje się, że gromadzenie przyjaciół stało się czymś w rodzaju celu dla wielu użytkowników Facebooka, ponieważ ten sam sondaż wspomniany powyżej wykazał również, że średnia liczba przyjaciół, którą ludzie chcieliby mieć to 317.

Chociaż Arystoteles nie mówi dokładnie, ilu przyjaciół możemy mieć, na pewno te liczby znacznie przekraczają górną granicę, przynajmniej jeśli chodzi o przyjaźnie na najwyższym poziomie.

Pomimo tego, że Arystoteles żył w zupełnie innym czasie, w zupełnie innym miejscu, to wiele z tego, co mówi o przyjaźni, wciąż jest prawdziwe i aktualne w naszych czasach, zwłaszcza jeśli chodzi o centralną rolę, jaką odgrywa przyjaźń w naszym życiu.

Z drugiej strony, to co obecnie rozumiemy przez słowo «przyjaciel», wynika oczywiście z wpływu portali społecznościowych, jako że liczba ludzi, którzy identyfikują się jako nasi przyjaciele wzrosła skokowo w przeciągu ponad dwóch tysięcy lat, od kiedy Arystoteles przyłożył swój rysik do tablicy. Wierzę jednak, że istnieje sporo przyjaźni, która wykracza poza czas i media technologiczne i że zasadnicze elementy przyjaźni pozostają aktualne tak dzisiaj, jak i w przeszłości, a także że nadal będą aktualne w przyszłości.

Wciąż pozostaje pytanie, czy wirtualne przyjaźnie naprawdę spełniają to, co mają spełniać?

Ponieważ takie dyskusje rzadko odbywają się w tekstach poświęconych etyce i moralności, dogłębne rozważanie Arystotelesa na temat przyjaźni wydaje się tu nieco nie na miejscu, dopóki nie uświadomimy sobie, że etyka nikomachejska przede wszystkim skupiała się na kwestii, co może stanowić o dobrym lub szczęśliwym życiu.

Mając już zidentyfikowany cnotliwy charakter jako najpewniejszą gwarancję szczęścia, Arystoteles przechodzi do identyfikacji przyjaźń jako największego dobra zewnętrznego. Oznacza to, że nikt nie wybrałby życia bez przyjaciół, nawet gdyby miał w zamian posiąść wszystkie przedmioty. Jak widzi to Arystoteles, w sposób naturalny pragniemy przyjaciół i bez nich nie możemy być szczęśliwi.

Czy można się dziwić, że Facebook stał się tak popularną siecią społecznościową?

Dopóki pozwala nam utrzymywać, budować, a może nawet tworzyć przyjaźnie, przemawia on do podstawowego pragnienia człowieka. To, że chcemy mieć wielu przyjaciół, nie znaczy, że rzeczywiście możemy ich mieć. Wciąż pozostaje pytanie, czy wirtualne przyjaźnie naprawdę spełniają pragnienie przyjaźni.

Arystoteles, jak można oczekiwać od filozofa, przypisuje dużą wagę racjonalnemu dyskursowi, określając ludzi jako zwierzęta, które posiadają mowę. Nie dziwi więc, że stawia on rozmowę w samym sercu przyjaźni, ponieważ bez niej nie możemy zdobyć wzajemnego poznania się, a w rezultacie zdecydować, czy naprawdę jesteśmy prawdziwymi przyjaciółmi.

W związku z powyższym, Arystoteles opisuje wybieranie przyjaciół następująco: zgodziliśmy się, że czyjaś własna istota jest godna wyboru, bo sama widzi, że jest dobra, a ten rodzaj percepcji jest przyjemny sam w sobie. Musi zatem postrzegać istotę swojego przyjaciela jako zespoloną z jego własną istotą i to się stanie, gdy będą żyć ze sobą oraz rozmawiać i dzielić się myślami. W przypadku ludzi, jako życie razem rozumie się dzielenie się konwersacją i myślami, a nie dzielenie tego samego pastwiska, jak zwierzęta. Facebook bez wątpienia pozwala na dzielenie się rozmową i myślami. W rzeczywistości, dość często pozwala nam odkrywać rzeczy o naszych znajomych, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Może to dotyczyć ich ulubionej powieści, ich stanowiska w sprawie badań nad komórkami macierzystymi albo ich najbardziej cenionych wspomnień z dzieciństwa.

I podczas gdy Arystoteles mówi o konieczności życia razem, zdolność Facebooka do pokonywania ograniczeń czasu i przestrzeni wydaje się temu przeciwdziałać.

Jak zauważa Arystoteles, odległość nie wygasza przyjaźni, ale tylko związaną z przyjaźnią aktywność. Jakkolwiek, jeśli nieobecność jest długa, może spowodować, że przyjaźń zostanie zapominana; stąd powiedzenie: „brak rozmowy zakończyło wiele przyjaźni” (werset 1157b10–14).

Czy w takim razie Arystoteles byłby fanem Facebooka? Sieci społecznościowe takie jak Facebook stworzyły taką bliskość wirtualną, która jest w stanie naśladować spotkania twarzą w twarz, na podstawie których do tej pory budowano przyjaźnie. Facebook prześcignął telefony, komórki mobilne i pocztę elektroniczną, jako bardziej naturalną metodę komunikacji. Kiedy dzwonię, piszę czy SMS-uję do przyjaciela, muszę nawiązać do czegoś konkretnego. Niech to będzie wyjście do kina tego wieczoru, organizowanie niespodzianki – przyjęcia urodzinowego czy biadanie nad wczorajszym meczem. Pisanie lub dzwonienie do przyjaciela bez konkretnego powodu rodzi ryzyko poirytowania go i postawienia w niezręcznej sytuacji, ponieważ przyjaciel może nie mieć możliwości na swobodną rozmowę w danym momencie, będąc pod presją spraw bieżących.

Facebook w dużej mierze rozwiązuje ten problem, ponieważ podsuwa mi okienko do mojego świata, a więc co robię, jak się czuję i o czym myślę w taki oto sposób, że nie czuję się intruzem w czasie i przestrzeni innych osób, ale pozwalam im samym to odkryć w sprzyjającym momencie.

Spośród wszystkich kanałów komunikacji przy użyciu technologii, rozmowy poprzez Facebook są najbardziej zbliżone do rozmów w świecie rzeczywistym, które mają miejsce między znajomymi. W takim razie, ponowię pytanie: czy Arystoteles byłby fanem Facebooka? Pomimo wielu zalet, sama liczba znajomych, którzy łączą się poprzez Facebook, nadal wydaje się być dużym problemem. I może to doprowadzi nas do sedna sprawy. Kim są ci wszyscy ludzie i o czym my w rzeczywistości rozmawiamy?

Arystoteles, zawsze realista, zdecydowanie rozróżnia pomiędzy płytką przyjaźnią przyjemności i korzyści a głębszą przyjaźnią, która tworzy się poprzez lata i w rzeczywistości występuje bardzo rzadko. Natomiast te pierwsze są przypadkowe, gdyż przyjaciel jest ceniony nie za to, kim on sam jest, ale za to, jakich dóbr czy korzyści dostarcza. Biorąc pod uwagę to rozróżnienie przyjaźni, możemy teraz powiedzieć, że podczas gdy ta wielka liczba znajomych, z którymi kontaktujemy się na Facebooku, od kolegów szkolnych poprzez współmieszkańców akademika, nauczycieli szkoły średniej, promotora pracy magisterskiej, byłego kolegi z pracy do sąsiada –wszyscy oni mogą być uważani jako nasi przyjaciele na pewnym poziomie, ale nie łączy ich nasza przyjaźń na najwyższym poziomie.

Przyjaźń wymaga czasu, poświęcenia, zaangażowania, zrozumienia. Chociaż te charakterystyki prawdziwej przyjaźni mogą przesiewać się przez strony Facebooka, osobiście uważam, że muszą być ugruntowane w rzeczywistym raczej, a nie wirtualnym świecie. Jako taki, Facebook nie jest w stanie stworzyć ani w pełni rozwijać prawdziwej przyjaźni. W najlepszym razie wyznacza czas i kontynuuje rozmowę między przyjaciółmi, dopóki nie spotkają się oni ponownie w świecie realnym.

Do tej pory jeszcze nikomu nie udało się pomóc przyjacielowi w przeprowadzce na Facebooku. Ani dwaj przyjaciele nie napili się razem piwa w sieci. Nic nie zastąpi prawdziwego spotkania. I chociaż wypłakiwanie się na wirtualnym ramieniu jest lepsze, niż na żadnym, to nic nie zastąpi współczucia żywej osoby. Tak więc, gdy z łatwością nazywamy ludzi przyjaciółmi, licząc ich na setki, ryzykujemy banalizowaniem przyjaźni na skutek nadużycia. Aby tego uniknąć, wystarczy tylko sobie przypomnieć, że przyjaźń w swojej najprawdziwszej formie jest uczuciowym związkiem, w którym każda osoba staje się lepsza dzięki drugiej. Cnoty i przyjaźń idą ręka w rękę.

Tak więc nasze ostatnie pytanie jest następujące: czy dzięki Facebookowi stajemy się lepszymi ludźmi? Być może nie będzie to zaskoczeniem, jeśli odpowiem i tak, i nie. Z jednej strony, aby przyjaciele mogli pozostać przyjaciółmi, muszą komunikować się ze sobą, nawet jeśli często dzielą ich duże odległości. Ponieważ Facebook pozwala na tego typu komunikację, i jak zaznaczyłem wcześniej, promuje rodzaj komunikacji typowej dla niezobowiązującej przyjaźni, niektóre podstawowe wymogi przyjaźni wydają się być w nim spełnione.

Prawdziwa przyjaźń wymaga tak samo działania, jak i komunikacji. Dlatego uważam, że tutaj Facebook działa przeciwnie. Nie ma znaczenia, jak dużo czy jak często komunikujemy się ze sobą, przyjaciele muszą być także fizycznie obecni. I podczas gdy to jest do pewnego stopnia możliwe w sensie obecności wirtualnej, nie jestem przekonany, że sama taka obecność wystarczy, aby zbudować lub utrzymać przyjaźń. Ani nie jestem przekonany, że taka wirtualna przyjaźń sprawi, że stanę się lepszym człowiekiem. Najlepsze przyjaźnie, w końcowej analizie, muszą być mocno zakorzenione w świecie rzeczywistym, szczególnie gdy oczekujemy, że znacząco przyczynią się one do naszego osobistego szczęścia.

Craig Condella

Tłumaczyła Jadwiga Zaręba

www.univforum.org