Demokracja – niepokojące odłączenie funkcjonowania od fundamentów

Analizy -

Demokracja zapewnia obywatelom, przynajmniej teoretycznie, pewne prawa: kierowanie państwem przez przedstawicieli społeczeństwa, wolność, równość i bezpieczeństwo, udział społeczeństwa w debatach publicznych, samorządy itd. Jednakże po dwóch wiekach funkcjonowania demokracji, trzeba stwierdzić dużą niespójność pomiędzy jej początkowymi założeniami a aktualnymi realiami.

W tak zwanym świecie zachodnim – nie będziemy tu zagłębiać się w precyzyjne dane geograficzne ani kulturowe – zasady demokratyczne nie pokrywają się aktualnie z praktyką życia, choć wciąż nazywa się je demokratycznym. Można to zaobserwować zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Europie czy Ameryce Łacińskiej. Wybrani przedstawiciele społeczeństwa skupiają się często bardziej na dyscyplinie i interesach w obrębie swoich partii lub międzynarodowych lobby niż na służbie obywatelom, którzy na nich głosowali lub dla których prawnie powinni pracować. Ogranicza się też wolność. W najlepszym przypadku z przyczyn organizacyjno-biurokratycznych, częściej jednak z powodu zbyt dużej ingerencji Państwa w życie prywatne obywateli. Brakuje wolności w sferze gospodarczej, w sferze wychowawczej, a nawet w tak bardzo osobistej sferze relacji międzyludzkich, jaką jest rodzina i małżeństwo.

Jednocześnie demokracja daje możliwość łatwego zamieszczania w strukturach społecznych zgeneralizowanych opinii. Media oraz wpływ środowisk związanych z różnymi dziedzinami kultury, często finansowanych przez Państwo, łatwo doprowadzają do sytuacji, w której większość jest zmuszona przyjąć reguły narzucone przez mniejszość. Trzeba nawet stwierdzić, że demokracja nie jest w stanie chronić i rozwijać prawdziwej wolności, dającej możliwość zaangażowania i daru z siebie, czyli osiągnięcia osobistej doskonałości, a tym samym celu życia człowieka.

Jeśli chodzi o równość, to zapomina się, że dotyczy ona jedynie równości wobec prawa oraz obowiązywania rule of law. W każdym innym ujęciu nie jesteśmy równi ani nie byłoby dobrze, abyśmy byli równi. Owszem wszyscy mamy jednakową godność. Równość demokratyczna natomiast jest redukcjonistyczna i sprowadza się zaledwie do równości głosu (jeden obywatel – jeden głos). A nawet tutaj nie bierze pod uwagę informacji, jakie docierają do obywateli i kierują ich głosami. Udział obywateli w rządzeniu – wielka zdobycz demokracji – zwykle ogranicza się dziś do oddania głosu i nie oznacza nic więcej. To stan, do którego doprowadziła z jednej strony mała reprezentatywność partii oraz kandydatów, z drugiej zaś rozczarowanie i brak zainteresowania polityką ze strony obywateli i ich poczucie bezsilności w sprawach naprawdę ważnych.

W opisanej wyżej sytuacji nasuwa się pytanie o przyczyny tak dużej niespójności pomiędzy założeniami demokracji a jej aktualnym funkcjonowaniem.

W odpowiedzi należy po pierwsze powiedzieć, że demokracja narodziła się w oparciu o etykę, a ta nie może być w pełni zrozumiana bez religii. Kiedy więc odchodzi się od religii, demokracja zostaje pozbawiona swojej siły etycznej i przestaje funkcjonować zgodnie z teorią, według której została wprowadzona. Idąc do korzeni problemu, kryzys demokracji wynika z kryzysu religii, a konkretnie z faktu, że prawo nie zapewniło religii takiego miejsca w życiu spełecznym, jakie jest dla niej właściwe.

Proces oddalenia teorii od praktyki był powolny, a to głównie dzięki temu, że niezależnie od działań polityków wytworzył się pewien zwyczaj. Kiedy minął czas realnego otwarcia życia publicznego na wymiar transcendentny, jeszcze długo siłą zwyczaju trwał pewien etos wartości etycznych, podtrzymywanych wcześniej przez religię. Jednak tego typu rezerwa musiała się skończyć i w społeczeństwach post-religijnych demokracja polega na formie bez treści. Brak w niej zasad kierujących życiem i pozostały jedynie procedury, które nie są w stanie wytworzyć warunków do pełnego rozwoju osobistego obywateli i które nie mają jako celu dobra wspólnego.

Warto pamiętać, że nie tylko autorzy wierzący lub tacy, którzy przynajmniej uznają istnienie Boga, ale także autorzy antyreligijni tacy jak Voltaire oraz agnostycy tacy jak Habermas przyznają, że społeczeństwo potrzebuje obecności religii nie tylko w sferze prywatnej, ale też publicznej. Voltaire w swoim Traktacie o Tolerancji stwierdza, że nie można odrzucić religii, bo bez niej nie ma żadnego hamulca dla pasji w relacjach międzyludzkich. Habermas z kolei mówi, że trzeba znaleźć coś, co zastąpi religię, aby demokracja funkcjonowała dobrze, ponieważ brak religii prowadzi do kryzysu demokracji.

Społeczeństwo demokratyczne dąży do coraz wyższej jakości wszystkiego, co wytwarza, zwiększając wydatki rządu. Budzi pragnienie dobrobytu materialnego, który jest dobry sam w sobie, jednak poza kontekstem życia uporządkowanego przez cnoty powoduje, że obywatele są zawsze niezadowoleni i domagają się coraz większego komfortu; wzmaga indywidualizm wraz z nastawieniem konsumpcyjnym i pewną biernością – niechęcią do zaangażowania siebie. Obywatel oczekuje, że to państwo zaspokoi wszystkie pojawiające się u niego potrzeby. Kiedy wszystkim tym czynnikom towarzyszy kontekst zdegradowanej moralnie kultury, człowiek przestaje szukać wyższych celów i używać swoich najlepszych zdolności, bo życie zaczyna dla niego tracić sens, teraz i w przyszłości. Takie są konsekwencje, kiedy społeczeństwo odrzuca religię, będącą elementem najbardziej kształtującym kulturę ludzi. Rodzi się wówczas styl życia, w którym nie tylko nie ma miejsca ani na refleksję, ani na Boga (ateizm praktyczny), ale w którym króluje mentalność materialistyczna, jakby jedyną wartością życia były rzeczy materialne.

Ponadto demokracja bez religii prowadzi do innych jeszcze skutków. Równość rozumiana jako jednakowość podważa wartość tradycję, rodzinę, autorytety i każe traktować wszystkie opinie jako równe, niezależnie od ich relacji z prawdą.

Wielkim wyzwaniem jest aktualnie odbudowanie kultury opartej na prawdzie, którą tylko religia jest w stanie zabezpieczyć. Skoro zatem religia jest najlepszym fundamentem wartości, demokracja może dobrze funkcjonować tylko w społeczeństwie, w którym religia jest obecna.

Alejandra Vanney

Profesor Filozofii Polityki Uniwersytet Austral
2014-2015 William E. Simon Visiting Fellow in Religion and Public Life.
James Madison Program Princeton University