Bycie na scenie jest wielką odpowiedzialnością

Kulturalni kulturalnie -

/site/assets/files/2587/hf2.jpgWywiad z HALINĄ FRĄCKOWIAK

jedną z najbardziej znanych polskich piosenkarek, laureatką wielu nagród

Co Pani uważa za swój największy sukces życiowy?

Pierwsza myśl, jaka przychodzi mi do głowy, to to, że jestem! Może to nie jest mój sukces, ale jakież to fantastyczne żyć i cieszyć się urokami świata. Oczywiście życie nie zawsze jest spełnieniem naszych marzeń. Bywa, że przynosi cierpienie, ból i rozczarowanie. Natomiast wracając do pojęcia "sukces"…sądzę, iż to, że śpiewanie - moja pasja jest równocześnie moją profesją oznacza, że mam wielkie szczęście i zarazem sukces życia. Jest to także sukces mojej Mamy ponieważ to Ona przyczyniła się do tego, jaka jestem.

Miała wpływ na Pani charakter, pracowitość itd.?

Oczywiście, że tak. Rodzina ma ogromny wpływ na to jacy jesteśmy. Nie tylko rodzice, także dziadkowie, nawet jeśli już nie żyją.. ponieważ to Oni wcześniej kształtowali naszych rodziców. Ludzie w tamtych czasach, nie podchodzili do życia w sposób czysto materialistyczny. Posiadanie dóbr materialnych nie stanowiło nadrzędną wartość ani ich podstawowy cel życia. Więcej czasu poświęcano spotkaniom rodzinnym i przyjaciołom . Moja Mama była serdeczna, gościnna i bardzo pogodna. Natomiast przywiązywała wagę do tego abyśmy byli grzeczni i uprzejmi. Uczyła mnie i mojego brata szacunku dla ludzi. Nie pozwalała na późne powroty do domu i wyznaczała domowe obowiązki, np.w naszym mieszkaniu mieliśmy malowane olejnymi farbami drewniane podłogi. Raz w tygodniu trzeba było je zapastować. To oczywiście spoczywało na mnie. Musiałam także umyć pomalowane na biało kuchenne szafki, umyć naczynia i ugotować obiad. Była po prostu mądrą mamą i skromną osobą.

Była Pani od początku przyzwyczajona do wykonywania obowiązków.

Tak. Istnieje takie powiedzenie…przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka.

Dotyczy to wielu spraw..także pozornie drobnych, np. wychodząc z domu, sprawdzam czy wyłączyłam kuchenkę czy pozamykałam okna… czy wszystko pozostawiłam w należytym porządku. Za to też jestem wdzięczna mojej Mamie …ponieważ w uporządkowaniu lepiej się żyje. Gdy zamieszkałam w Warszawie moja Mama przeniosła się z Poznania do naszego domu i do końca Jej życia mieszkaliśmy razem. Żartobliwie mówię , że często pełniła rolę sekretarki. Odbierała telefony i zapisywała wiadomości…moi przyjaciele lubili z Nią rozmawiać..mówili do mnie , że były to urocze rozmowy…a Mamusia też była uszczęśliwiona…

To na pewno pomaga w pracy artysty?

Tak…a także w wielu innych sprawach…Poczucie, że nie jesteśmy osamotnieni dodaje sił…przy tym rodzina może być dla nas dużym oparciem.

Posłała Panią do szkoły muzycznej?

Niestety nie….zresztą gdy byłam dziewczynką chciałam zostać aktorką…Oczywiście lubiłam śpiewać i słuchałam fantastycznie śpiewających światowych gwiazd. Sama też śpiewałam przy różnych okazjach np. w szkole, na koloniach…natomiast w domu tylko wtedy, gdy nikogo nie było…więc moi najbliżsi byli zaskoczeni gdy wzięłam udział w ogólnopolskim konkursie piosenkarskim pod nazwą " Szukamy Młodych Talentów". Finał był w Szczecinie na Festiwalu pod tym samym hasłem. Tam zostałam laureatką Złotej Dziesiątki. Można więc uznać, że to był mój sukces muzyczny. Znalazłam się wśród młodych uczestników wybranych z czterech tysięcy startujących w konkursie. To doświadczenie uczyło mnie przełamywać nieśmiałość i tremę.

To, co Pani powiedziała wcześniej, obala trochę mit artysty kapryśnego, który rządzi innymi, jest próżny, itd.

Jestem takim samym człowiekiem jak inni…Popularność nie upoważnia mnie do wywyższania się i nie zwalnia mnie od bycia "normalną osobą". Dzień rozpoczynam od podziękowania za spokojną noc i od znaku krzyża, potem lekka gimnastyka, prysznic, śniadanie…myślę, że podobnie jak wielu innych ludzi. Staram się zdrowo odżywiać, nie piję alkoholu, nie palę papierosów…

Nie czuje Pani, że to jakoś uwłacza osobie, która jest popularna, bardzo znana?

Nie widzę takich zależności. Żyjemy wśród ludzi i trzeba żyć "po ludzku". Przez to rozumiem również, że obowiązują nas przyjęte ogólnie normy i zasady moralne, ale tak naprawdę decydować możemy tylko o naszych własnych postawach a więc "..jeśli chcesz zmienić rzeczywistość …zacznij od siebie…". Własnym przykładem możemy mieć wpływ na to by odmienić to, co jest niewłaściwe. To głęboki temat choć może być bardzo prosty.

Myślę, że przeciętny człowiek uważa, że gwiazdy mają po prostu wszystko, mają pieniądze, zdrowie, więc dlatego zawsze są szczęśliwe. Dlatego może też czasem zwalniamy się z obowiązku, żeby im też okazać serdeczność.

W moim przypadku widocznie jest trochę inaczej. Spotykam się z serdecznością, uśmiechem i pomocą ze strony ludzi. Bardzo im za to dziękuję . Ludzie pewnie nawet nie zastanawiają się nad tym , jaką to ma wartość a ma ogromną.

Pewnie lubi Pani swoją publiczność?

To zrozumiałe. Są wierni.. a wielu towarzyszy mi od prawie samego początku .W wielu przypadkach stają się moimi przyjaciółmi. Obecnie moje koncerty są wielopokoleniowe. Często, gdy podpisuję autografy, ludzie przychodzą porozmawiać. Przedstawiciele młodszej części publiczności zadają różne pytania. Ci młodzi ludzie potrzebują drogowskazów. Chcą usłyszeć opinie , zwłaszcza jeśli problem dotyczy czegoś, co jest kontrowersyjne.

Wracając do rozkładu dnia, Pani ciągle pracuje?

Lubię pracować..natomiast gdy jestem zmęczona chętnie odpoczywam przy czytaniu książki. Praca jest czymś naturalnym. Jest nie tylko pracą ale też siłą napędową do życia. Występ w telewizji czy na koncercie to końcowy efekt pracy związany z przygotowaniami .. ćwiczeniami wokalnymi itp… Jeśli nic nie robię to raczej źle się czuję…Wszystko co czytam ..oglądam w kinie lub telewizji jest ważne dla mojego osobistego rozwoju i tego jaka będę w przyszłości. Telewizję oglądam, gdy jest coś, co mnie interesuje. Właśnie ostatnio byłam pod wrażeniem "koncertowej gry" Jana Englerta w Teatrze Telewizji, w spektaklu , którego był reżyserem i postacią pierwszoplanową. To wspaniały aktor i twórca. Oglądałam to przedstawienie z zaparty tchem.

Czy rozwój duchowy pomaga w pracy estradowej?

Siła ducha jest motorem naszych działań.

Jednak ma się wrażenie, że są wykonawcy, którzy traktują swoją pracę dość powierzchownie.

Wydaje mi się, że jeśli nawet tak jest, to w przyszłości odkryją, że na dłuższą metę jest to zgubne. Praca jest nieodzowna choćby talent był największy. Jak we wszystkim , konieczny jest szlif, żeby osiągnąć piękno. Bycie na scenie jest odpowiedzialnością. Po to mamy jakiś talent-dar żeby go nie zmarnotrawić. W rozmowie z młodymi i początkującymi piosenkarzami dzielę się moim doświadczeniem. Mówię też, jak ważna jest w ich piosenkach treść słów, jak wyglądają na scenie i że zewnętrzny wizerunek w osiąganiu sukcesu może pomóc lub utrudnić . Ludzie będą do niego lgnąć lub się odwracać.

Inaczej to jakiś fałsz. Ja myślę, że wygląd wyraża dużo z kultury osobistej wykonawców i jednocześnie szacunek wobec publiczności. Według mnie jest to temat ważny i przyznaję, że mam negatywną opinię o sposobie prezentowania się wielu wykonawców, a tym bardziej ich chórków z tyłu.

Jeśli lansowane filmy niosą agresywny przekaz a nasz idol na scenie ordynarny ton, to młodzi ludzie myślą, że tak ma być i to jest w porządku. A przecież można nie używać wulgaryzmów i również odnieść sukces. A propos języka mowy…przyśpieszenie jakie towarzyszy naszej codzienności sprawia wrażenie jakbyśmy mieli zbyt mało czasu by mówić pełnym zdaniem… więc używa się formy skrótowej.…

Rzeczywiście wyróżnia się Pani swoim stylem

Wszyscy potrzebujemy akceptacji, ale znajdując ją na złym gruncie można się zagubić. Osobiście staram się otaczać ludźmi, którzy są mi bliscy… nie udaję, że mam trzydzieści lat, skoro już dawno je ukończyłam…nie poddałam się operacji plastycznej bo naturalną rzeczą jest, iż zmieniamy się wraz z upływem czasu . Oglądałam niedawno program z Panią Danutą Szaflarską, która ma 98 lat. Ma w sobie tak dużo uroku i młodości. Media mają jakiś problem, że tak brutalnie egzekwują młodość. Rzekomo tylko młodość się sprawdza i tylko ona jest siłą. Mądrość starszych czyli naszych rodziców i dziadków w obecnych czasach przestała być akceptowana.

Ja myślę, że to jest jeden z aspektów pewnej dehumanizacji życia: nie można być chorym, nie można się zestarzeć. To ta sama mentalność, która przekonuje, że nie może się urodzić dziecko, które miałoby mieć jakieś defekty. To, o czym Pani mówi to niejako wierzchołek góry lodowej poważnych problemów kultury, w której żyjemy.

Ludzie w dzisiejszej rzeczywistości zmagają się z wieloma kłopotami, także materialnymi. Wierzę, że łatwiej jest unieść przykrości życia jeśli potrafimy pogodzić się z przeciwnościami.

Pani dorobek świadczy o tym, że koncepcja, jaką Pani ma, sprawdza się. Są artyści, których znaliśmy pół roku i ich nie ma, a Halina Frąckowiak istnieje w show biznesie już tyle lat.

Gdy wybierałam piosenki do mojej ostatniej płyty- jubileuszowej- uświadomiłam sobie, że jest w niej zawarta historia mojego życia…Ja się zmieniałam i zmieniała się moja muzyka. Od stylistyki pop…przez soul po rock… Ewoluowałam także w poszukiwaniach wyrażania siebie poprzez słowa. Początkowo były to teksty lekkie, adekwatne do mojego młodego wieku, następnie wybierałam treści głębsze lub wręcz poezje, aż w końcu powstała płyta pt. "Zostań Aniołem" , dedykowana Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II, wydana na okoliczność Beatyfikacji w klimacie poetyckim i duchowym. To wszystko działo się na przestrzeni 50-ciu lat.. Dziś rozpoczynam kolejny etap mojej drogi. Mam pomysły, które chciałabym zrealizować. Idę dalej… z bogactwem doświadczeń artystycznych.… to mój kolejny krok. Zamierzam, we współpracy z Grzegorzem Urbanem, pianistą i aranżerem, nagrać ponownie w nowych aranżacjach, utwory które były i są nadal moimi wielkimi przebojami. Mamy także pomysł na płytę z uwzględnieniem instrumentów smyczkowych.

Po prostu jest Pani jako wykonawca autentyczna, szczera.

Fałsz jest czytelny.

Trzeba powiedzieć, że osoby, które znamy ze skandali, robią też dużo dobrego, tylko o tym nie słychać. Przekaz medialny selekcjonuje często informacje według kryteriów, które kuriozalnie to, co w osobach najlepsze, pozostawiają na marginesie. Tak powstaje rynek, który jest z jednej strony zafałszowany, a z drugiej to on właśnie kształtuje młodych. A przecież zapotrzebowanie na prawdę, na styl, jaki Pani prezentuje, jest bardzo duże.

Doświadczenie, warsztat, duchowość są bardzo pożądane. Np. w Ameryce, w świecie muzyki ceni się osoby dojrzałe. Tam nikt nikomu nie powie, że nie może występować, bo jest moda tylko na dwudziestolatki. Michał Urbaniak powiedział mi kiedyś takie zdanie, że Polska jest jedynym krajem, w którym artysta może być za stary, żeby być na scenie. Nie zdarza się to nigdzie na świecie. U nas osoba pełniąca wysoką funkcję w mediach potrafi powiedzieć o kimś, że nie może wystąpić, bo to emerytka. Jakim prawem? Nawet, jeśli jest w takim wieku. Dopóki w człowieku jest potencjał, korzystajmy z niego, aby nasza kultura była jak najlepsza.

Chyba są w Polsce środowiska, które mają jakiś kompleks niższości, więc próbują to przykryć wyborami rzekomo z wyższej półki, ale jest to wyższa półka pustki i kiczu.

Kompleks niższości wobec kogo?

To zupełnie irracjonalny tok myślenia.

Młodzi ludzie, którzy mają talent i są świetni… muszą przejść pewną drogę by oszlifować swój diament. Nic samo nie przyjdzie… wszystko wymaga wielkiej pracy. Coraz częściej słyszę od młodych osób, że we wcześniejszych latach były takie piękne utwory… muzyka, tekst. Brak teraz talentów kompozytorskich…? Czy może twórczości nie sprzyja otaczający pośpiech i chaos.

Według mnie nie tylko kompozytorskich. Często myślę o tym, że mamy w Polsce świetnych aktorów i fatalne scenariusze.

To bardzo ważne jest by pokazywać wybitne talenty…Tęsknię do m.in. takich aktorów jak Zbigniew Zapasiewicz, Maja Komorowska czy Jan Englert. Na szczęście jest ich jeszcze wielu… W walce o oglądalność sprawdza się kontrowersja oraz miałkość treści. Bardzo bym chciała móc obejrzeć coś dobrego nie o pierwszej w nocy, bo wtedy powinno się spać. Wcale nie jest tak, że dobra jakość nie ma oglądalności. Koncert z okazji Kanonizacji Jana Pawła II pt. Kolory Miłosierdzia , miał najwyższą oglądalność na tle innych programów rozrywkowych. Osoby decydujące muszą chcieć przyjąć, że liczy się jakość a nie inne uwarunkowania.

Wobec tego, gdzie jest początek tego problemu? Według mnie dużą część winy ponoszą odbiorcy.

Nie…chyba jednak nie… To telewizja narzuca styl, od którego może rozboleć głowa. Ma ogromny wpływ na to, co i jak ludzie myślą. Znając mechanizmy medialne można wychować pokolenie wynaturzonych osobników. Odbiorcy nie znają się na tym, co im się pokazuje…jak również nie zastanawiają się nad tym, co może być dla nich zagrażające. Tak jest też z muzyką… kiedy puści się ileś razy ten sam utwór.. słuchacz oswaja się z nim, i nawet gdyby w pierwszym momencie, utwór ten nie został odebrany pozytywnie, po pewnym czasie człowiek uzna, że on jest ładny. Gdy zaoferuje się ludziom wysoki poziom jakości, będą razem z nim wzrastać a następnie tego oczekiwać. Ale czy chcemy, żeby się rozwijali? Jak świat światem zawsze tak było: …dać chleba i igrzysk. Taką społecznością można rządzić.

Wystarczy zapraszać osobę z określonego lobby do programów o wysokiej oglądalności w charakterze eksperta i tworzy się nowy trend. Potem ktoś inny o podobnym światopoglądzie pojawia się w serialu.

Kończąc, wróćmy do tematu sukcesu. Ja uważam, że sukces osób publicznych jest potrzebny społeczeństwu. Osobiście cieszę się bardzo z sukcesów gwiazd, bo wydaje mi się, że buduje to naszą tożsamość.

Przykładem tego jest sport. Gdy wygrywa polska drużyna wszyscy się cieszą i nie ma zazdrości. Sukcesy są ważne, można się na nich wzorować… zwrócić uwagę na styl życia takiej osoby i zastanowić się, czy też bym tak chciała…? Ci, którzy odnieśli sukces mogą mieć pozytywny wpływ na innych przez dawanie przykładu.

Pani jest gwiazdą. Należy Pani do ścisłej czołówki polskich wykonawców.

Tak się przyjęło nazywać, ale to forma umowna. O takiej osobie mówi się "gwiazda", ale taka osoba może zrobić dużo dobrego, jeśli tylko będzie chciała. Jak już wcześniej wspomniałam... gdy będzie rozumiała, że prezent, który otrzymała od życia nie został jej dany, aby się bawić, lecz by się dzielić.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Katarzyna Zdrzenicka