Betlejem i Ziemia Święta

Historia -

Betlejem, miasto narodzin Jezusa leży 8 km na południe od Jerozolimy. Odległość ta obecnie całkowicie się zaciera na skutek budowy nowych dzielnic Jerozolimy.

Betlejem zostało odnotowane w księgach Starego Testamentu, ponieważ w IX wieku urodził się w nim król Dawid, wielki król Izraela. Miasto z tak chwalebnymi początkami rozwijało się w kolejnych stuleciach, by w czasach rzymskich spaść do roli mało znaczącej osady.

Mesjasz miał przyjść na świat w Betlejem, jak to zapowiadały proroctwa, choćby Micheasza (Mi 5,1). Pamiętali o tym wszyscy światlejsi Żydzi obeznani z Pismami. Józef, potomek starobiblijnego rodu Dawida, choć był człowiekiem prostym, musiał o takiej roli Betlejem pamiętać. Józef wybrał się w podróż z pełną świadomością, że rozwiązanie nastąpi w Betlejem. I że po dokonaniu wpisu do rejestrów już tam zostanie.

"Gdy tam przebywali nadszedł dla Maryi czas rozwiązania" (Łk 2,6) - przebywali, a nie przybyli prosto z drogi. Ewangelista podaje, że nie było dla nich miejsca w gospodzie, czyli publicznym zajeździe bez indywidualnych pomieszczeń, miejsca właściwego dla pary małżonków oczekujących lada dzień dziecka, szukających ustronia. A takie warunki zapewniała każda grota Judzka, jakich pełno i dziś w Betlejem i w okolicy. W takich grotach, ciepłych zimą, pasterze trzymali owce. Często sami w nich mieszkali. Tak jak w okresie bizantyjskim mieszkali w nich chrześcijańscy mnisi uchodzący z miast na pustkowia. Zasiedlane od epoki kamiennej groty były odpowiednio wyposażone. Nawet teraz wędrowiec znajdzie w nich dawne kamienne żłoby, wydrążone w ścianach schowki, a nawet wykute nisze na legowiska. I taką grotę na wzgórzu mógł wypatrzeć zaradny Józef.

Narodzenie Jezusa posiadało zbyt wielką wagę, aby wcześni chrześcijanie mogli wymazać z pamięci dokładne miejsce tego wydarzenia. Tym bardziej, że Betlejem nie przechodziło gwałtownych zmian urbanistycznych. Co więcej, Grotę Narodzenia otaczano tak wielką czcią, że wielu wierzących kazało się grzebać w jej sąsiedztwie. Władze rzymskie nakazały likwidację obiektu czci. Nad samą grotą wzniesiono pogańską świątynię. Tę z kolei kazała usunąć cesarzowa Helena, a sprofanowaną grotę, do której się dokopano, uczcić kościołem godnym tego miejsca. Bazylika Narodzenia jako jedyna pośród starożytnych świątyń przetrwała do dziś, chociaż jej skromny i zaniedbany wygląd zewnętrzny, a szczególnie wewnątrz uwłacza jej świetności i wielkości. Obecnie Bazylika jest remontowana.

Bazylika Narodzenia, wyglądająca niczym twierdza o pojedynczym, ciasnym wejściu, znajduje się w centrum historycznego Betlejem. Obecnie tworzy zespół sakralny składający się z czterech części: właściwej bazyliki, zabudowań monastycznych prawosławnych (którzy są prawnymi opiekunami Sanktuarium Narodzenia), klasztoru ormiańskiego i franciszkańskiego kościoła św. Katarzyny.

Grota Narodzenia składa się z dwóch części. Pierwsza to nisza w skale ozdobiona srebrną gwiazdą na marmurowej płycie. Na srebrnej blasze gwiazdy widnieje łaciński napis, w tłumaczeniu na język polski: "Tu narodził się z Dziewicy Maryi Jezus Chrystus". Druga część, to niewielka kaplica czczona jako miejsce złożenia Dzieciątka w kamiennym żłobie.

Położona w pewnym oddaleniu od bazyliki Grota Mleczna urosła do rangi sanktuarium, chętnie odwiedzanego przez kobiety zarówno chrześcijańskie jak i muzułmańskie, które wypraszają u Matki Boskiej Mlecznej dar macierzyństwa. Z Grota wiąże się pradawna legenda nawiązująca do zatrzymania się Matki Boskiej w tym miejscu dla nakarmienia Dzieciątka w drodze do Egiptu.

Pole Pasterzy obecnie prawie łączy się z Betlejem. Na szczęście kamienne ogrodzenie izoluje pole od ekspansji budowlanej i zachowuje w stanie pierwotnym fragment krajobrazu biblijnego. W środku piniowego gaju znajduje się kaplica pod wezwaniem "Gloria in excelsis". Poniżej kościółka widnieją wejścia do obszernej groty. Niskie, pokryte na sklepieniu czarną sadzą groty służyły okolicznym pasterzom. W okresie bizantyjskim zasiadali je mnisi, którzy nadali im rolę, o czym świadczą plamy bizantyjskich mozajek posadzkowych.

Tekst i zdjęcia Małgorzata Fraszewska