Antropologiczne podstawy równości kobiet i mężczyzn

Analizy -

Antropologiczne podstawy równości kobiet i mężczyzn z uwzględnieniem psychobiologicznych różnic między nimi.

Refleksja na temat człowieka jest stałym zadaniem wiedzy. Na pytanie kim jest człowiek, odpowiada się w różny sposób: system odruchów, mechanizm instynktów, zwierzę na dwóch nogach...

Według definicji klasycznej (autorstwa Arystotelesa), człowiek jest zoon politikon, „zwierzęciem rozumnym”. Definicja ta została przejęta przez średniowieczną tradycję filozoficzną i przeszła – pomimo pewnych krytyk – do myśli współczesnej. Trafnie ukazuje podwójny skład bytu ludzkiego, oba elementy tworzące go: cielesny i duchowy, tworzące całkowitą i kompletną jedność. Jednak nie pasuje używać tej definicji w naszych czasach, ponieważ może prowadzić do błędów: człowiek nie jest zwierzęciem, nawet bardzo wzniosłym, a rzeczywistość człowieka jest za bardzo złożona, aby ją zamknąć w tak ubogiej definicji.

Człowiek posiada godność osoby: nie jest tylko czymś, ale kimś. Jest zdolny poznawać i kochać. Ma głębokie możliwości rozumienia, wolności i kreatywności.

Cała egzystencja człowieka jest egzystencją w ciele. Każdy człowiek jest oryginalny i jedyny. W każdych narodzinach zaczyna się w świecie coś szczególnie nowego. Nikt nie wie, jak będzie się rozwijać, do czego dojdzie, do czego użyje swoich możliwości. Jest właściwa dla człowieka pewna auto teleologia: człowiek nie tylko jest obdarzony zdolnością wyznaczenia sobie celu, lecz także on sam jest w pewien sposób swoim własnym celem: jest powołany do samorealizacji. Dąży do rozwoju własnych talentów oraz do dojrzałości całej swojej osobowości. Może dojść do zrobienia ze swoim życiem, z sobą, czegoś rzeczywiście wielkiego. Można oczekiwać od niego rzeczy niesłychanych, nieoczekiwanych.

Człowiek nie żyje sam. Jego wielkość jest też widoczna w relacjach z innymi. Tylko w tym kontekście można człowieka poznać w pełni. Można nawet powiedzieć, że jego najgłębsza samorealizacja polega na tym, aby pomagać innym być sobą. Relacje międzyludzkie są wpisane w byt człowieka. To dzięki nim człowiek rozwija się jako człowiek.

Osoba ludzka jest bytem sama w sobie oraz bytem z innymi i dla innych. Tylko w relacji z inną osobą jest zdolna poznać samą siebie i znaleźć pełną realizację swojej osobowości. Należy do jej wewnętrznej struktury żyć w relacji. Przyjaźń, miłość, troska o innych, udział w losach innych, nie są czymś przypadkowym, dekoracyjnym, a ostatecznie zbędnym dla osoby ludzkiej, lecz czymś absolutnie niezbędnym dla dojrzałości i szczęścia.

Jeżeli ktoś nie jest zdolny do relacji z innymi, jeśli nie może nawiązać i utrzymać przyjaźni, cierpi na poważny brak i należy poszukać przyczyny, którą może być choroba o charakterze cielesnym, psychicznym lub duchowym.

W takim samym stopniu, w jakim osoba uważa się za cel i dąży do rozwoju własnej osobowości, w takim rzeczywiście dochodzi do zrealizowania się tylko wtedy, gdy jest „darem” dla drugiej osoby. Naturalnie odnosi się tutaj do oddania odpowiedzialnego i rozsądnego. Oddanie nie powinno być nigdy źle zinterpretowane, jakby chodziło o oddanie się do dyspozycji drugiego, aby być środkiem dla osiągnięcia przez niego celu. Człowiek nigdy nie powinien pojmować ani innych, ani siebie jako środka, lecz jako cel sam w sobie.

Osoba ludzka jest powołana do życia w komunii z innymi i dla innych. Autentyczna komunia jest bezinteresowna; nie ma innego celu niż druga osoba jako taka. Jest akcją i reakcją, zarazem wezwaniem i odpowiedzią. Polega na dawaniu i przyjmowaniu, gdyż otrzymując ubogaca się, wzmacnia i również uszczęśliwia drugiego, ponieważ zdolność przyjmowania jest sama w sobie jednym z największych darów, jaki można komuś ofiarować. Zdolność przyjmowania zakłada postawę aktywną, jednak chodzi o czynność akceptowania, brania do siebie, co służy pogłębieniu działań tego drugiego. Jednak można w pełni zrozumieć zdolność przyjmowania, tylko uznając w niej szczególną formę aktywności, wyrazu, kreatywności.


Jedność osoby ludzkiej

Osoba stanowi jakby „granicę” pomiędzy światem materialnym a duchowym. Żyje w czasie i oddycha wiecznością; należy do świata widzialnego, a jednocześnie wykracza poza niego.
Słusznie nazwano człowieka „duchem w ciele”. Jednak ciało nie jest tu rozumiane jako więzienie lub grób dla ducha ludzkiego, z których dobrze byłoby uciec, jak utrzymywali platończycy i pitagorejczycy. Jest raczej rzeczywistością materialną i zmysłową, aktualizowaną przez zasadę duchową, którą jest dusza. Wielkości te są nierozłączne. Raz połączone, stanowią jedną substancję. Stąd stwierdzenie, że człowiek jest substancjalnym złożeniem ciała i duszy („jednością substancjalną”). Dusza jest siłą konfiguracyjną ciała („forma corporis”); ożywia i nadaje strukturę materii, aby ta była ciałem ludzkim. Są tak ściśle między sobą wymieszane i ze sobą stopione, że tylko razem stanowią życie.
Dusza jest tym, „dzięki czemu żyjemy, czujemy, poruszamy się i rozumiemy”. To zasada wszystkich operacji, tak somatycznych, jak i psychicznych i duchowych. Jako taka jest w całym ciele i w każdej jego części. Od momentu złączenia z ciałem, stanowią już jedną substancję, odpowiadającą za wszystkie czyny człowieka.

Wyjaśnia nam to konkretne relacje pomiędzy duszą a ciałem, umysłem a mózgiem. Mózg nie jest tylko materią (póki należy do bytu żyjącego), ani umysł nie jest czymś bezcielesnym. Mózg, podobnie jak żołądek, jest ożywiany przez tę samą zasadę. Dlatego mówi się nawet: „Człowiek myśli i trawi całym organizmem”. To nie inteligencja coś rozumie, ale człowiek.

Dzięki duszy ciało człowieka cieszy się szczególną godnością. Dlatego organy ludzkie (mózg, serce, wątroba, itd.), chociaż z punktu widzenia morfologicznego i biochemicznego są podobne do organów zwierząt, to jednak dopóki należą do żywego człowieka, są w istocie różne. Różnią się zasadą, która je ożywia. Nie jest to bowiem „dusza” zwierzęca (wegetatywna lub po prostu niematerialna), lecz dusza ludzka. Organy cielesne człowieka nie są tylko materią, gdyż są substancjalnie złączone z duszą duchową. Mają taką wartość, jaką im daje dusza. Przy tym nie należy tracić z pola widzenia, że znaczenie i wartość każdego organu zależą od całości, od osoby.

Kiedy mówimy o ciele ludzkim, mówimy też o duszy, która nadaje mu strukturę i formę. Kiedy mówimy o duszy, mówimy też coś o ciele, które ją wyraża. Nie jest możliwe oddzielić jedno od drugiego, jako że – jak widzieliśmy – ciało i dusza nie są dwiema „rzeczami”, lecz raczej dwoma wzajemnie uzależnionymi aspektami jednego rzeczywistego bytu, którym jest osoba ludzka.

W pewnym sensie człowiek jest naprawdę swoim ciałem. Nie ogranicza się do posiadania go lub zamieszkania. Jest na świecie nie tylko „poprzez swoje ciało” (Merleau-Ponty), lecz „w swoim ciele”, „będąc swoim ciałem” (Congar). Z racji swojej wewnętrznej konstytucji jest swoim ciałem, a jednocześnie w sposób tajemniczy je przekracza.

Ciało jest dla człowieka środkiem wyrazu. Daje poznać jego świat wewnętrzny, „przekazuje” jego uczucia i dążenia, radość i rozczarowanie, hojność i trwogę, nienawiść i rozpacz, miłość, błaganie, poddanie się i triumf; i rzadko myli. Święty Augustyn mówi o „naturalnym języku wszystkich ludów”, który można zrozumieć po twarzy, spojrzeniu, głosie, sposobie chodzenia i tańczenia (tańce żałobne, wojenne, świąteczne).

Ciało jest jakby obrazem duszy. Do pewnego stopnia modelujemy je i stopniowo zapisujemy w nim naszą własną historię. Potwierdza to powiedzenie, że twarz jest odbiciem duszy. Jest odbiciem tego, czego osoba chce ponad wszystko. „Kto jest wpatrzony w siebie, nie błyszczy”, mówią Chińczycy.

Z drugiej strony ciało jest także środkiem działania w świecie. Człowiek kształtuje świat za pomocą swoich rąk. Jak mówili starożytni człowiek jest inteligencją i rękoma („ratio et manus”). Święty Tomasz z Akwinu nazywa człowieka „jedynym zwierzęciem, które ma ręce”: nie ma kopyt ani pazurów, aby zawładnąć coraz większą ilością rzeczy, ale ręce, aby tworzyć i dbać, aby kierować wszystko ku dobru wyższemu. Człowiek posiada ręce nie tylko, aby mieć, lecz także, aby dawać. To jeden znak więcej, że człowiek realizuje się poprzez dawanie.
Z drugiej strony ciało też ogranicza. Pozwala na pewne działania, a na inne nie (człowiek nie ma skrzydeł, aby latać). Jest dość kruche; proste ukąszenie owada może uniemożliwić działanie człowieka. I z czasem ulega niszczeniu.

Co więcej ciało nigdy całkowicie nie wyraża świata wewnętrznego; również go ukrywa. Słowa są czasami bardzo dalekie od wyrażenia tego, co czuję i rzeczywiście chcę powiedzieć. Dwie osoby nigdy nie mogą zrozumieć się bezpośrednio ani tylko słowami. Zawsze czynią to „za pośrednictwem” spojrzenia, uśmiechu, uściśnięcia ręki, pocałunku, objęcia...

Ciało jest więc dla człowieka środkiem wyrazu i zasłoną. Wyraża i zakrywa życie wewnętrzne człowieka. Jest narzędziem, a jednocześnie przeszkodą działania w świecie. Kiedy patrzy się na człowieka realnie, nie można też zaprzeczyć istnieniu pewnego napięcia pomiędzy ciałem a duchem: są w ciele pewne tendencje, które sprzeciwiają się duchowi, pewna energia, prowadząca do własnej i niekontrolowanej dynamiki.

Jeśli nasze ciało jest ociężałe i czasem „niebezpieczne”, to nie dlatego, że jest złączone z duszą, lecz dlatego, że nie jest z nią złączone całkowicie. Ciało, przy całej swej wartości i pięknie, nie jest celem samym w sobie, nie może stać się idolem. Jeżeli posiada największą godność, to zawdzięcza ją duszy, która czyni z niego ciało bytu stworzonego na obraz Boga. Bez duszy nie jest niczym więcej, jak tylko materią. Jego godność jest zdeterminowana przez jego związek z duszą. Dlatego „kult ciała” jest bezpodstawny.

Intymność człowieka

Człowiek rosnąc odkrywa, że ma wewnętrzną przestrzeń, w której jest w pewien sposób do dyspozycji samego siebie. Zaczyna zdawać sobie sprawę, że w swej istocie nie zależy ani od rodziców, ani od nauczycieli, ani od środków masowego przekazu czy opinii publicznej. Doświadcza przestrzeni, w której jest tylko sam ze sobą, gdzie jest wolny. Odkrywa swoją intymność. To znaczy, nie tylko „ma wnętrze” (mają je także zwierzęta), ale cieszy się pewnym panowaniem nad swoim światem wewnętrznym, mogąc go wyrazić na zewnątrz lub nie, zależnie od tego, czy odpowiada to realizacji życia jego i innych. Gottfried Keller mówi o „sercu bardziej wewnętrznym, które nie pozwala sobie rozkazywać”.

Intymność oznacza świat wewnętrzny, świat we mnie, którego mam świadomość. To sanktuarium człowieczeństwa. Intymne jest coś, co zna się tylko samemu: co jest najbardziej własne. Mogę wejść w siebie i być tam tylko ze sobą; nikt nie ma tam dostępu. W pewien sposób intymność zapewnia posiadanie samego siebie, bycie panem samego siebie. Owo posiadanie samego siebie jest typowe dla ducha.

Wolność człowieka

Osoba ludzka ma świadomość samej siebie; jest zdolna do panowania nad sobą i do samookreślenia (przynajmniej do pewnego stopnia). Jest to innymi słowy jego wolność wewnętrzna. Nie chodzi w niej jedynie o panowanie nad swoimi czynami, ale nad samym bytem. Człowiek nie tylko ma wolność, ale jest wolny i może tego doświadczyć na płaszczyźnie bardzo osobistej i intymnej.

Okoliczności mogą sprzyjać wolności lub ją ograniczać; mogą powodować jej wzrost lub zmniejszenie. Jednak nie mają istotnego wpływu na wolny czyn. Zatem jestem uzależniona od kraju, społeczeństwa, rodziny, w której się urodziłam, od otrzymanego wychowania i kultury, od własnego ciała, od kodu genetycznego i systemu nerwowego, od moich talentów i ograniczeń, i wszystkich frustracji, które przeżyłam, jednak pomimo tego, jestem wolna: jestem wolna co do postawy wobec tych wszystkich okoliczności. Człowiek może być wolny nawet w więzieniu, jak wykazali to Boecjusz, św. Tomasz Morus, Bonhoeffer i wielu innych. „Jest w tobie coś, do czego nie mogą dojść, czego nie mogą ruszyć; jest twoje” – mówi więzień do drugiego więźnia w niesamowitym dialogu pewnego filmu. Człowiek może być wolny również w systemie totalitarnym, chociaż groźby i strach zmniejszają wolność. Może zachować w głębi duszy jakieś przekonanie, pragnienie lub miłość, chociaż na zewnątrz ogłosi się ich absolutne zniesienie. W ten sposób Sacharow był wielki nie tylko jako fizyk, ale przede wszystkim jako człowiek, jako zagorzały obrońca wolności każdej osoby ludzkiej. Zapłacił za to cenę cierpienia, narzuconą mu przez system komunistyczny, którego zakłamanie i nieludzki charakter ujawnił przed całym światem.

Uświadomienie sobie swojej wolności i cieszenie się nią jest właściwe dla wieku dorastania, kiedy to zaczyna się doświadczać świata wewnętrznego. Jednakże wolność wewnętrzna nie powinna być okopem, za którym człowiek odcina się, odwracając się do innych plecami lub odrzucając ich. Gdy postępuje się w ten sposób, można zamienić się w introwertyka, kochającego przede wszystkim swoją niezależność, swoją nietykalność. Może to prowadzić do zamknięcia, samotności, zostania bez przyjaciół.
Odkrywszy własne wnętrze, warto przejść na kolejny stopień: używania i zaangażowania własnej wolności.

Życiowy projekt

Nasze życie nie jest czymś danym raz na zawsze. Jest raczej zadaniem, projektem, który realizujemy. Być wolnym oznacza „być otwartym na możliwości, które zamieniamy na projekty”. Chodzi o stwierdzenie „bądź sobą, realizuj się! Bądź taki, jaki możesz być!”. Tu zaczyna się osobista i niepowtarzalna historia. Człowiek, który używa swojej wolności, zaczyna żyć własnym życiem.
Wolność jest radykalnym otwarciem człowieka na rzeczywistość. Każdy znajduje się przed nieokreślonym horyzontem. Co zrobię z moim życiem? Rozum i wola dają mi możliwość skierowania się w pewien sposób ku wszystkiemu, ponieważ obie te władze duchowe mają jako swój przedmiot formalny rzeczywistość: wszystko, co istnieje jako takie może być poznane i chciane. I to wobec tego nieokreślonego horyzontu, człowiek ma możliwość bycia sobą.

Możliwości powinny przekształcić się w projekty. W zasadzie każda dorosła osoba ma jakieś ogólne idee wobec swojego życia, choćby mało przemyślane. Każdy człowiek ma jakiś życiowy projekt. Ów projekt może być wartościowy lub ubogi, szeroki lub wąski, powierzchowny lub głęboki. Zawiera myśli o rodzinie i pracy, zasady moralne i przekonania religijne. „Jeśli chcesz poznać kogoś – mówi św. Augustyn – nie pytaj go, co myśli, ale co kocha”.

Kluczowe pytanie jest następujące: na co zużywam moją wolność? Jeśli nie ma kierunku, jeśli nie ma celu, który warto osiągnąć, marnujemy ją na rzeczy nieznaczące. Mogę ograniczyć się do spełnienia roli społecznej, do pozorów, pragnień trywialnych, małych i wąskich aspiracji lub realizowania moich własnych dzieł... Wolność, której jedyny argument polegałby na możliwości zaspokajania bezpośrednich potrzeb, nie byłaby wolnością ludzką, pozostawałaby nadal na poziomie zwierzęcym.

Miarą wolności jest to, ku czemu zmierzamy. Jest jednocześnie niezależnością i zobowiązaniem. Ważne jest mierzyć bardzo wysoko, aby powiększyć serce i zmobilizować siły. „Kiedy chcesz zbudować statek i szukasz do tego ludzi – radzi niemieckie przysłowie ludowe – nie mów im, aby szukali materiałów i robili skomplikowane obliczenia: rozbudź w nich pragnienie wielkiego i przestrzennego oceanu”.

Święty Tomasz mówi, że jest w naturze ludzkiej „pierwotna miłość” skłaniająca ku pełni, ku szczęściu. Leibniz nazywa to „wewnętrzną siłą”. Papież Jan Paweł II mówi o „ukrytym poszukiwaniu” i „wewnętrznym impulsie”, który porusza wolność.

Życiowy projekt staje się coraz bogatszy i pełniejszy, kiedy człowiek znajduje prawdę o sobie samym. Kim jestem? Skąd pochodzę i dokąd zmierzam? Dlaczego jestem na świecie? Każdy powinien zadać sobie te pytania i odkryć, że nie może się zrealizować na płaszczyźnie operacyjnej wbrew prawdzie o sobie samym na płaszczyźnie konstytutywnej. Prawda ta ma dużo aspektów i prowadzi do niej wiele dróg. Ostatecznie to w Bogu znajduje człowiek najwyższą prawdę i to Bóg daje życiu ludzkiemu pełnię sensu i ucisza najgłębsze niepokoje. Słynne słowa św. Augustyna są zrozumiałe również teraz: „Stworzyłeś nas dla siebie, Panie, i niespokojne jest nasze serce dopóki nie spocznie w Tobie”.

A jednak jest cechą charakterystyczną naszych czasów, że wielu osobom zdaje się brakować owego niepokoju serca. Wydają się nawet „być weseli”, żyjąc w jakimś praktycznym nihilizmie, który sprawia, że nie martwią się one o głębsze przyczyny życia i nie zadają sobie żadnych pytań o sens życia. Z pewnością ważną rolę odgrywa tu często towarzyszący życiu stres i rytm zajęć, nadmierne zmęczenie, wyczerpanie, przeciążenie, cały ciężar, jaki może wiązać się z życiem zawodowym. Wszystko to sprawia, że nie ma czasu ani siły, aby samemu myśleć.

Kiedy ktoś nie widzi całego znaczenia życia, jego egzystencja może stać się czasem nie do zniesienia. Jeśli natomiast odkryje jakiś sens, wzrasta jego wewnętrzne męstwo. „Kto ma ‘dlaczego’ swojego życia, prawie zawsze zniesie ‘jak’”, twierdzi Nietzsche. I Frankl, żydowski psychiatra, dodaje: „Człowiek ma tę specyfikę, ze nie może żyć, jeśli nie patrzy na przyszłość sub specie aeternitatis, i to właśnie stanowi jego zbawienie w najtrudniejszych momentach życia”.

Kiedy nie widzę za rzeczami ostatecznego sensu, mogą wystąpić sytuacje bezradności, trwogi lub rozpaczy. Frankl mówi o „frustracji egzystencjalnej”. Są różne momenty w życiu, kiedy człowiek cierpi, bo nie może wytłumaczyć sobie swojego świata. Cierpienie to może spowodować zaburzenia psychiczne. Niektórzy rzucają się wtedy w wir niepohamowanej aktywności, aby uciec przed dramatem serca. Jednak zamiast wyjść z kryzysu, pogrążają się coraz bardziej.

Szczęście: tożsamość pragnień z rzeczywistością

Szczęście, którego wszyscy ludzie pragną, nie jest z pewnością łatwe do osiągnięcia. Ale można przynajmniej starać się spełnić jego niektóre warunki. Pierwszy z nich to odkrycie ostatecznego i pewnego sensu swojego życia, dla którego warto żyć. Drugi dotyczy pewnej wewnętrznej harmonii, przejawiającej się w tym, że moje czyny są zgodne z tym, co myślę i czuję.

Doszliśmy w ten sposób do trzech wielkich dróg, które łączą wnętrze człowieka ze światem zewnętrznym: poznanie, uczucia i działanie.

W praktyce wolność przejawia się poprzez wolę. To dzięki niej decyduję o toku mojego życia. Kieruję sobą, a w konsekwencji „czynię” siebie. Kiedy ktoś decyduje się zostać lekarzem, za kilka lat będzie inną osobą niż gdyby zdecydował się zostać muzykiem.

Jednak nie działam tylko dzięki woli. Używam też inteligencji. Przed wyborem kierunku studiów na przykład, dowiaduję się o wymogi nauki i przyszłego zawodu. Staram się poznawać otaczający mnie świat.

Inteligencja jest zarazem ściśle związana z cielesnością. Widzieliśmy, że z jednej strony, istotą ducha ludzkiego jest bycie siłą konfigurującą ciało, a z drugiej strony istotą ciała jest wyrażanie ducha. Dlatego każde ludzkie poznanie nieodzownie zawiera w sobie strukturę poznawalną zmysłami.

Zmysły ciała są jakby niezbędnymi drzwiami naszego poznania. Są jakby kanałami, przez które docierają do mnie informacje o świecie zewnętrznym. Rozróżnia się zmysły niższe i wyższe. Wśród niższych znajdują się – według Lerscha - organy zmysłowe skóry (temperatura, ból, dotyk), zmysł kinestetyczny (dający świadomość stanu mięśni i ścięgien podczas wykonywaniu ruchów), zmysł węchu i smaku. Zmysły te nie znajdują się w części ciała szczególnie wydzielonej, ale są rozrzucone po całej powierzchni ciała. Są jakby „organami orientacji w świecie”. Zapewniają najbardziej podstawową komunikację z otoczeniem. Zmysły wyższe natomiast, pozwalają nam poznać świat w sposób bardziej obiektywny, z pewnym dystansem, wykraczającym poza bezpośrednią wobec ciała przestrzeń życiową. To wzrok i słuch. Dają one dostęp do przestrzeni życiowej oddalonej od konkretnej sytuacji witalnej i służą jako łącznik ze światem duchowym. Poza formami i kolorami, śpiewem i muzyką, przekazują także słowo (pisane lub mówione). Dlatego mają szczególne znaczenie w życiu człowieka, ponieważ umożliwiają wyższy stopień komunikacji z innymi osobami. Zdaje się, że słuch jest bogatszy w skojarzenia i jest bliższy duchowi niż wzrok. Dlatego głuchota bardziej dotyka osobę niż ślepota. Mądrość ludowa mówi: „Ślepota oddziela od rzeczy, głuchota oddziela od osób”. W każdym razie osoba ludzka może wyjść poza ograniczenia spowodowane ślepotą czy głuchotą i osiągnąć głęboką komunikację z tymi, którzy go otaczają.

Każdy ze zmysłów zewnętrznych otwiera nam określony wymiar rzeczywistości. Wszystkie wiążą się zarazem ze zmysłami wewnętrznymi: ośrodek zmysłów jednoczy dane otrzymane z zewnątrz; pamięć zatrzymuje niektóre wydarzenia, otwierając w ten sposób poczucie przeszłości; wyobraźnia otwiera mi przestrzeń przyszłości, mówi co może mi się zdarzyć, a także pozwala na zapomnienie o tym, co mam obok, na zanurzenie się w innym świecie.
Zatem poprzez zmysły otrzymujemy informacje z zewnątrz i przerabiając je w bardzo złożonym procesie, dochodzimy do poznania duchowego. Przy tym wszystkim nie możemy zapomnieć, że „każdy akt poznawczy, jest aktem kierowanym z góry, aktywowanym przez inteligencję”. Inteligencja natomiast, jest poruszana przez wolę, to znaczy przeze mnie.

Istnieje ścisła interakcja pomiędzy inteligencją a wolą. Z jednej strony prawdą jest, że wola działa pod wpływem inteligencji. Ta przedstawia coś (osobę, przedmiot, sytuację), co wola może chcieć lub odrzucić. Na przykład zanim zdecyduję, czy jadę lub nie na kongres o literaturze XX wieku, muszę się dowiedzieć, że rzeczywiście jest taki kongres, jaki jest dokładnie temat, gdzie i kiedy się odbędzie. Rozum dostarcza mi danych i na ich podstawie mogę podjąć decyzję. Ważne jest, aby dane były prawdziwe. Jeżeli zdecyduję pojechać na taki kongres 20 maja do Pragi, a ma on miejsce 17 czerwca w Paryżu, rozum posłużył mi źle. Podobnie służy mi źle, jeśli przedstawia mi jako jadalne grzyby, które w rzeczywistości są trujące. Jeśli ufam swojemu rozumowi i zjem grzyby, może być, że umrę.

Prawda: tożsamość stanu rozumu z obiektywną rzeczywistością

To znaczy wolny akt woli idzie za poznaniem, którego dostarcza mu rozum. Jest konieczne, aby poznanie to było prawdziwe. Należy wykluczyć ignorancję i błąd. Aby dochodzić do coraz pełniejszej prawdy, wola w pewien sposób stymuluje rozum. Oznacza to, że inteligencja, która ukierunkowuje wolę, znajduje się zarazem pod jej wpływem. Jeśli chodzi o grzyby, być może boję się, że mogą się okazać niebezpieczne i dlatego decyduję zbadać je i poradzić się innych osób. Chcę mieć więcej danych zanim je zjem (popycham rozum do działania). Może się też zdarzyć, że grzyby okażą mi się tak apetyczne, że zjadam je od razu. Nie chcę więcej informacji, ponieważ wydają mi się zbędne i przeszkadzają mi w tym momencie (decyduję w takim przypadku nie używać więcej rozumu).

Zarówno przedmiot inteligencji jak i woli ma charakter uniwersalny, zawierają się nawzajem: dobro uniwersalne ma wymiar prawdziwy a szczególną racją prawdy jest to, że jest dobra. Stąd wynika wzajemna interakcja obu władz. Wola nie zaczyna chcieć, jeśli wcześniej inteligencja nie zaproponuje jej odpowiedniego przedmiotu. Inteligencja nie rozumie, jeśli wola nie poruszy jej do działania. Na przykład ktoś zaczyna się pasjonować książką, kiedy ją przeczyta, a przeczyta ją tylko, jeśli zainteresuje go treść.

Jednakże życie ludzkie nie zawsze jest świadome. Przez życie świadome rozumie się to, co podmiot postrzega jako swoje w sposób bezpośredni i natychmiastowy. Jednak nie zawsze zdajemy sobie sprawę z tego, co dzieje się w naszym wnętrzu. Nazywa się nieświadomym to, co stoi poza obrębem naszej świadomości. Termin ten przeszedł od filozofii do psychologii (ciekawy jest wkład Freuda, który jednak doszedł do interpretacji przesadnych i błędnych) i oznacza niejasną sferę psychiczną, przeciwną świadomości, która bez zdania sobie z tego sprawy, wpływa w jakiś sposób na nasze działanie. Zatem nazywa się nieświadomym zbiór procesów psychicznych (wrażeń, wyobrażeń, itd.), które nie podlegają introspekcji. Chodzi o wydarzenia życia przeszłego, zapomniane, wywierające jednak wpływ na świadomości teraźniejszej i warunkujące ją w różnym stopniu.

Nieświadomość (lub zupełny brak świadomości) pojawia się podczas głębokiego snu, podczas całkowitego znieczulenia lub w podobnych sytuacjach. Nie działa wówczas ośrodek zmysłów, obrazy wymykają się świadomości i wszelkie działanie inteligencji i woli zostaje wyeliminowane. Dlatego osoba śpiąca nie jest odpowiedzialna za swoje czyny. Brak świadomości nie oznacza jednak zaniku godności osoby, gdyż ta opiera się na samym istnieniu osoby.
Wszystko to dotyczy także złudzeń, które są prawie nieświadome. Działa w nich wyobraźnia: tworzy kombinacje obrazów poza jakąkolwiek relacją z inteligencją. Im płytszy sen, tym większy wpływ racjonalny. Jednak dopóki nie pojawi się świadomość, nie może być odpowiedzialności moralnej.
Podświadomy to znaczy niezupełnie świadomy: kiedy coś pojawia się w umyśle, rozpraszając, przeszkadzając, pociągając, ogólnie interweniując w przedmiot uwagi, i co nastawienie psychologiczne stara się usunąć.

Wymiar emocjonalny człowieka

Uczucia należą do natury człowieka, tak samo jak rozum i wola. Nie jesteśmy bytami tylko duchowymi, mamy też ciało i serce, będące centrum całej naszej sfery uczuciowej, najbardziej czułą, wewnętrzną i tajemniczą częścią osoby. Bez uczuć, nasze czyny nie są całe, dojrzałe. Dietrich von Hildebrand opłakuje fakt, że serce nie miało swojego miejsca w filozofii. Wielokrotnie studiowano rozum i wolę, nie biorąc pod uwagę bogatego świata uczuć. I tak, czasami, wpadano w niebezpieczeństwo stworzenia teorii na temat rzeczywistości, bez konsultacji z rzeczywistością. Autor ten odkrywa całą powierzchowność wszelkiego neutralizmu afektywnego, wszelkiego fałszywego „umiarkowania” i wszelkich idoli racjonalnego braku uczuć, hipertrofii woli i pseudo-obiektywności: „Posiadać serce zdolne do kochania, serce, które może doświadczyć trwogi i cierpienia, które może się martwić i wzruszyć, to najbardziej szczególna cecha natury człowieka”.

Nieczułość jest prawdziwym brakiem. Św. Tomasz, idąc za Arystotelesem, uważa, że nie tylko jest to defekt, lecz próżnia. Kiedy ktoś jest niezdolny do cieszenia się dobrymi rzeczami w życiu, jeśli jego zachowanie jest za bardzo zimne i suche, może to wynikać z przyczyn patologicznych.

Uczucia są specyficznym wymiarem życia. Ich źródłem i podstawą są impulsy (instynkty, pożądania, tendencje). Impulsy te występują także u zwierząt. Tradycyjnie dzieli się je na duże grupy: jedne należą do pragnienia lub „skłonności do dobra” (appetitus concupiscibilis), inne do walki o zdobycie tego dobra (appetitus irascibilis). Jednak w odróżnieniu od zwierząt, człowiek jest świadomy swoich impulsów i do pewnego stopnia maże je modelować.

Sfera uczuć zawiera doświadczenia na różnych poziomach. Od wrażeń cielesnych (ból głowy, pragnienie) do uczuć „psychicznych” (jest nim na przykład zmęczenie, niektóre depresje lub „dobry humor” odczuwany po wypiciu napoju alkoholowego). Ale życie uczuciowe osoby nie może ograniczać się do tego typu doświadczeń. Człowiek jest zdolny do „uczuć duchowych”; jest zdolny do szlachetnego entuzjazmu, do głębokiej radości, troski, skruchy, współczucia i wielu innych uczuć, budzących się w sercu. Mogą je zapalić do miłości lub złamać troską. W uczuciach tych są zwykle obecne zarówno czynnik odczuwalny jak i uczuciowość wyższa.
Oczywiście, uczucia mogą zaciemnić prawdę. Zwykle to z ich powodu wola hamuje działanie rozumu: nie chcę dowiedzieć się, czy pokarm jest niebezpieczny czy nie, ponieważ teraz mam wielką ochotę go zjeść. Dlatego wrażenia uczuciowe muszą być kontrolowane przez wolę i te uczucia, które nie odpowiadają mojemu życiowemu projektowi powinny być odrzucane, przynajmniej w takim stopniu, by nie miały wpływu na działanie. Normalnie jest to możliwe. Człowiek nie może bezpośrednio uniknąć pojawienia się uczuć, ale, w normalnym przypadku, może wybrać, czy chce czy nie zrobić to, co te uczucia mu dyktują.

Nie możemy deprecjonować znaczenia uczuć w życiu człowieka. Bez nich nie rozwijamy się w pełni. Uczucia mogą nas zachęcać lub hamować. Kierują przyszłością. Czasami zdają się mieć własną dynamikę. Trenerzy sportowi wiedzą, że atleci w niektóre dni mogą więcej, a w inne mniej. Kiedy spotkało nas niepowodzenie lub rozczarowanie, jesteśmy zniechęceni, bez sił. Kiedy otrzymamy dobrą wiadomość, jesteśmy gotowi podjąć wielkie rzeczy. Warto znać się i mieć na uwadze, że aktualny stan ducha wpływa na nasz sposób widzenia świata.

Doświadczenie uczy ponadto, że liczne wrażenia, nawet kiedy przestaną być świadome, nie znikają całkowicie ze świadomości. Stają się częścią naszego podświadomego życia psychicznego, na którą składają się ukryte byłe wrażenia, pragnienia i uczucia. Jako że nasza świadomość jest ograniczona, niektóre pojęcia i obrazy mogą zniknąć z naszego „pola widzenia”. Ale nadal pozostają w głębi naszego wnętrza i bez naszej wiedzy mogą mocno wpływać w sposób dla nas nieświadomy na nasze postępowanie. Podświadomą jest ta część życia nieświadomego, która zachowuje jeszcze relację z naszą aktualną świadomością i może na nią wywierać duży wpływ.

Miłość

Lewis rozróżnia pomiędzy miłością-daniem, które porusza człowieka do pracy dla dobra społeczeństwa, do czynienia planów i oszczędzania z myślą o jutrzejszym dobrobycie rodziny, a miłością-potrzebą: to ta, która rzuca przestraszone dziecko w ramiona matki. Nie można pomijać owej miłości-potrzeby, na której opiera się wiele aspiracji, wiele ludzkich relacji. Sama „miłość pierwotna” (sama „spontaniczność” ku dobru), jest na pierwszym miejscu potrzebą. Potrzebujemy innych fizycznie, uczuciowo i duchowo. Nie możemy zakwalifikować miłości-potrzeby jako „jedynie egoizmu”. Nikt nie nazwie egoistą dziecka uciekającego się do matki po pocieszenie, a także dorosłego zwracającego się do przyjaciela, aby nie być sam lub aby porozmawiać. „Ci, którzy tak nie postępują, dorośli lub dzieci, są zwykle największymi egoistami”, mówi Lewis. Odczuwając miłość-potrzebę, może być słuszne odrzucenie jej lub zupełne jej anulowanie; jednak brak odczuwania jej, jest ogólnie oznaką zimnego egoizmu. Jako że rzeczywiście wzajemnie się potrzebujemy, brak świadomości owej potrzeby jest złym symptomem duchowym, podobnie jak brak apetytu jest złym symptomem medycznym, ponieważ ludzie potrzebują jeść.

Komplementarność kobiety i mężczyzny

Podstawą godności człowieka jest jego charakter osobowy. Jednocześnie każda osoba istnieje jako mężczyzna lub kobieta. Płciowość (w swoim najszerszym znaczeniu) wyraża to, iż osoba ludzka jest od samego początku ukierunkowana na relację. Oznacza osobistą i całkowitą dyspozycję wobec drugiej osoby. Dlatego nie dotyczy wyłącznie sfery biologicznej, ani nie odnosi się tylko do prokreacji. Jeśli chodziłoby tylko o reprodukcję, byłoby też możliwe rozmnażanie osób w sposób dzieworodczy lub aseksualny, lub związki obojniaków, lub inne możliwości, jakie licznie występują w królestwie zwierząt albo są technicznie możliwe. Są one przynajmniej możliwe do wyobrażenia i świadczyłyby o pewnej samowystarczalności.

Różnica płci nie jest bez znaczenia, ani nie jest dodatkiem. Nie jest też produktem społecznym. Nie jest okolicznością bez której można by się obyć ani także rzeczywistością, którą można by ograniczyć tylko do płaszczyzny cielesnej. Mężczyzna i kobieta uzupełniają się wzajemnie w swojej specyficznej naturze cielesnej, psychicznej i duchowej. Oboje posiadają wartościowe, właściwe sobie cechy i każde z nich przewyższa w swoim własnym zakresie drugiego, co jest stale potwierdzane przez badania medyczne i psychologiczne. Owa komplementarność nie oznacza jednak „niekompletności” żadnego z nich.

Można zauważyć jasno i konkretnie, że mężczyzna i kobieta są różni. Nie należy tych różnic niwelować ani negować. Zdolność uznawania różnic jest wskaźnikiem stopnia kultury człowieka. W tym kontekście można przypomnieć stare przysłowie chińskie, mówiące, że „mądrość zaczyna się od wybaczenia bliźniemu, że jest inny”. Nie jednolita harmonia, lecz zdrowe napięcie pomiędzy poszczególnymi biegunami, czyni życie interesującym i ubogaca je.
Oczywiście nie istnieje mężczyzna ani kobieta jako konkretny byt. Różnią się jednak pewnymi cechami. Chociaż nie można stwierdzić żadnej cechy psychologicznej lub duchowej właściwej tylko jednej płci, to istnieją przecież cechy, które szczególnie często występują u kobiet, a inne częściej u mężczyzn. Ich rozróżnienie jest zadaniem bardzo trudnym. Czasem pada pytanie, czy kiedyś będzie można z naukową dokładnością zdecydować, co jest „typowo męskie” lub „typowo kobiece”. Natura i kultura, oba wielkie czynniki modelujące, bardzo ściśle się bowiem przeplatają. A jednak każdy, bez potrzeby jakiejkolwiek nauki, może dostrzec i uznać fakt, że mężczyzna i kobieta odbierają świat w różny sposób, inaczej rozwiązują problemy, różnie odczuwają, podchodzą do spraw i reagują.

Różnice psychobiologiczne

Chociaż istniejące pomiędzy kobietami a mężczyznami różnice ról i funkcji nie są różnicami o charakterze biologicznym, gdyż wykraczają daleko poza sferę biologiczną i są związane z przekonaniami, normami kulturowymi i prawami każdej społeczności, nie można zaprzeczyć, że różnice morfologiczne pomiędzy organami ciała powodują ich różne funkcje życiowe, co ściśle wiąże się z kolei z zachowaniami. Ciało i psyche jako zależne od siebie części jednej całości, wzajemnie się interpretują i warunkują. Stąd różnice w budowie ciała – cechy pierwszorzędne i drugorzędne – stanowią jeden z podstawowych punktów dla wyjaśnienia różnic psychicznych pomiędzy płciami.

Mężczyzna i kobieta to odmiany tej samej formy. Do ośmiu tygodni od poczęcia niemożliwe jest ich anatomiczne rozróżnienie. Potem geny aktywizują biologiczną płeć: chromosomy płciowe XY kierują rozwojem chłopca. Chromosomy XX powodują rozwój dziewczynki. Po ukształtowaniu się jąder wewnątrz embrionu męskiego, zaczynają one wydzielać testosteron, główny męski hormon płciowy, który powoduje rozwój męskich zewnętrznych narządów płciowych. Jeżeli nie jest wytwarzany testosteron, embrion dalej rozwija się i wykształcają się narządy płciowe żeńskie.

Obie płcie mają też różną agresywność. Różnica ta ujawnia się we wczesnym etapie życia i występuje u wielu gatunków ssaków. U różnych gatunków zwierząt można zwiększyć agresywność przez podawanie im testosteronu. U ludzi zaciekli kryminaliści mają średni poziom testosteronu wyższy niż normalny. Agresywność człowieka zmniejsza się w wieku dorosłym, kiedy spada poziom testosteronu. Chociaż żaden z powyższych argumentów nie rozstrzyga definitywnie kwestii, to zbieżność tych dowodów sugeruje, ze agresywność u mężczyzn ma bez wątpienia swoje źródło nie tylko w czynnikach społecznych, ale też biologicznych hormonalnych.

Dzięki nowym technikom diagnostycznym, które dostarczają danych o morfologii mózgu i pozwalają zobaczyć jego funkcjonowanie podczas myślenia, przypominania sobie czegoś lub odczuwania współczucia, odkryto całą serię różnic pomiędzy obiema płciami. Naukowcy stwierdzili, że pewne struktury układu nerwowego są różne u mężczyzn i kobiet oraz że nie zawsze używają oni tej samej części mózgu przy wykonywaniu podobnej czynności umysłowej.

Stwierdzono, że kobieta używa obszerniejszej części mózgu, kiedy ma smutne myśli oraz mniejszej, kiedy rozwiązuje określone problemy matematyczne; że mężczyzna ma dziesięć procent mniej neuronów w płacie skroniowym, który odpowiada za czynności językowe, rozpoznawanie głosu i dźwięków; a także, że spoidło przednie i ciało modzelowate, czyli elementy, które łączą półkulę prawą i lewą, mają większe rozmiary u płci żeńskiej.

Odkrycia te pozwalają wytłumaczyć niektóre codzienne zachowania, uważane tradycyjnie jako różne u jednej i drugiej płci. Fakt, że u kobiety prawa półkula – odpowiedzialna za emocje – jest bogatsza w informacje od półkuli lewej – odpowiedzialnej za racjonalność – może być kluczem do zrozumienia kobiecej intuicji. Dobra łączność pomiędzy stroną prawą, gdzie mieszczą się uczucia, a lewą, odpowiedzialną za język, może uzasadniać lepsze zdolności lingwistyczne kobiety, jak zdaje się sugerować neuropsychologia.

Jedną z drugorzędnych cech płciowych, która najbardziej rzuca się w oczy w budowie ciała jest to, że układ kostny albo szkieletowy (czaszka, dłonie, ramiona, nogi i stopy, łopatki i kręgosłup) jest na ogół słabszy u kobiety niż u mężczyzny. Mężczyzna ma zwykle bardziej rozwinięte i lepiej zarysowane mięśnie. Wskutek różnicy masy i grubości układu mięśniowo – szkieletowego, ciężar ciała kobiety jest na ogół mniejszy niż mężczyzny i kształt ciała bardziej zaokrąglony w porównaniu z bardziej ściętymi i kanciastymi liniami mężczyzny.

Jeśli chodzi zatem o funkcyjność organizmu, biorąc to wszystko pod uwagę, uznano, że ciało mężczyzny, dzięki swojej solidności i sile, jest fizycznie bardziej przygotowane niż ciało kobiety do obrony i dźwigania ciężarów; że bardziej prostopadły kształt jest właściwszy niż zaokrąglony do stawiania oporu, atakowania i odpychania; że dłoń mężczyzny, zazwyczaj silniejsza i bardziej koścista, jest stosowniejsza niż ręka kobiety do ciężkiej pracy fizycznej.

Znacząca jest także różnica między obiema płciami w szerokości pleców i bioder. Biodra są najszerszą częścią ciała kobiety, co sprawia, że całość jej figury ma inną linię niż figura mężczyzny, u którego ramiona wychodzą poza szerokość bioder. Logicznie nasuwa się myśl, że szerokość bioder kobiety związana jest z jej biologiczną funkcją przyjęcia w sobie i wydania na świat dziecka oraz że bardziej rozwinięty tors u mężczyzny ma służyć większej sile operacyjnej, stanowiąc mocną podstawę dla ramion, oraz większej wydolności płuc, koniecznej ze względu na duże zapotrzebowanie tlenu w mięśniach.

Poza strukturą i budową ciała, istnieje jeszcze inna różnica, która ujawnia się w dzieciństwie i trwa całe życie, a mianowicie różnica czynności i zdolności motorycznych. W wieku 3 lat dziewczynki i chłopcy wykazują już typowe różnice w zachowaniu. Polegają one na większej aktywności motorycznej chłopców, którzy używają więcej niż dziewczynki przestrzeni, którą mają do dyspozycji (co może być też związane z ich większą agresywnością, gdyż daje więcej możliwości napotkania na swojej drodze osób i rzeczy, czyli „przeszkód do pokonania”) i chętniej uczestniczą w ćwiczeniach ruchowych typu bieganie, wspinanie się, rzucanie przedmiotami. W przeciwieństwie do nich dziewczynki, które pod wieloma względami dojrzewają szybciej niż chłopcy – między innymi w zwinności i umiejętnościach motorycznych wymagających precyzji – wykazują niższy stopień aktywności fizycznej i skłaniają się raczej do spędzania więcej czasu na czynnościach wymagających precyzyjnej koordynacji ruchów oraz współpracy i wspólnego udziału.

Zatem, jeśli wrodzony stopień aktywności niektórych dzieci (większości chłopców) jest wysoki, jest naturalne, że lubią oni zabawy typu bieganie, wspinanie się i rzucanie przedmiotami, a także ściganie się i powalanie. Z drugiej strony, jeśli niektóre dzieci (w większości dziewczynki) wykazują względnie niski stopień aktywności motorycznej a jednocześnie znaczący stopień rozwoju zdolności ruchowych wymagających precyzji, też jest naturalne, że wolą one zajęcia i zabawy siedzące, wymagające zdolności manualnych i zwinności ruchów. Przy tym trzeba powiedzieć, że różnice te nie są bardzo wyraźne w wieku przedszkolnym i aż do wieku dojrzałości płciowej obie płcie mają podobne drogi rozwoju biologicznego, mając w przybliżeniu podobny wzrost i mogąc robić praktycznie wszystko to samo w tym samym wieku.

W wieku dorosłym utrzymują się pewne różnice motoryczne, wynikające niewątpliwie z różnej struktury ciała obu płci (masa mięśni, długość tułowia i kończyn, proporcja klatki piersiowej i bioder). Mężczyzna ma lepszą koordynację i szybkość ogólnych ruchów ciała (skierowanych ku otaczającej przestrzeni), takich jak bieganie, rzucanie i sięganie po coś ręką, itd., podczas gdy kobieta ma lepszą sprawność i płynność w ruchach koncentrujących na niej samej, robi krótsze kroki i chodząc bardziej porusza biodrami.

Różnice płci w zachowaniu ludzi są mniejsze niż różnice płci w wyglądzie. Jest jednak cała seria zachowań poznawczych i społecznych przypisywanych aktualnie bardziej kobiecie lub bardziej mężczyźnie, chociaż ich źródła psychobiologiczne i/lub psychospołeczne nie są jeszcze do końca zbadane.

Ogólnie badania cech poznawczych pokazują, że kobieta ma zasadniczo bardziej analityczny i sekwencyjny sposób myślenia (traktuje jedną rzecz po drugiej), podczas gdy mężczyzna jest bardziej syntetyczny (traktuje rzeczy równolegle); że mężczyźni skuteczniej rozwiązują problemy wymagające matematycznego toku myślenia i lepiej radzą sobie na płaszczyźnie abstrakcyjnej, w planowaniu globalnym, podczas gdy kobiety traktują fazę kalkulacji dużo szybciej i zatrzymują się bardziej na sytuacjach konkretnych i działaniach bezpośrednich. Przy tym wszystkim, niezależnie od faktu, że badania neuropsychologiczne potwierdzają, iż średnio mężczyźni są lepsi w jednych dziedzinach poznawczych, a kobiety w innych, nie można zapominać o ogromnym wpływie czynników społeczno – kulturowych. Niewątpliwie to właśnie oczekiwania społeczne determinują zainteresowania i cechy dziewczynek i chłopców.

Jeśli chodzi o zdolność mówienia, badania nie znajdują znaczących różnic zależnych od płci. Na podstawie badań słownictwa okazuje się, że średnia zdolność mówienia, rozumienie tekstu i zdolność do użycia analogii jest podobna u mężczyzn i kobiet. Owszem prawdą jest, że chłopcy wolniej uczą się mówić i że na zajęciach wyrównawczych z czytania jest trzykrotnie więcej chłopców niż dziewczynek.

Co do zdolności arytmetycznych różnice występujące w obrębie płci są wyraźnie większe niż różnica pomiędzy obiema płciami. Średnia dziewczynek ma takie same lub lepsze oceny z matematyki jak średnia chłopców. W stu niezależnych badaniach wybranych spośród trzech milionów testów z matematyki, kobiety i mężczyźni osiągnęli takie same średnie notowania.
Chociaż kobiety wypadają nieco korzystniej w obliczeniach matematycznych, w niektórych kulturach mężczyźni osiągają lepsze notowania w rozwiązywaniu zadań matematycznych. Zostało stwierdzone, że przewaga mężczyzn w rozwiązywaniu problemów matematycznych zwiększa się wraz z wiekiem i daje się dostrzec dopiero po ukończeniu szkoły podstawowej. Jednocześnie różnica między płciami zmniejsza się w miarę jak wzrasta liczba dziewczynek, którym stwarza się dogodne warunki rozwoju zdolności matematycznych i ogólnie ścisłych.

Zdolność orientacji przestrzennej faktycznie na dzień dzisiejszy jest bardziej rozwinięta u mężczyzn. Jeśli chodzi o różnice w mentalnej zdolności dokonania szybkiej rotacji przedmiotów trójwymiarowych (umiejętność użyteczna, kiedy trzeba zmieścić walizki w bagażniku, przy grze w szachy lub rozwiązywaniu pewnego rodzaju zadań geometrycznych), to średnio mężczyźni wypadają tu nieco lepiej. Jednakże jak zawsze trzeba pamiętać, że mówimy tu o statystykach i że determinujące dla wyników są bodźce zewnętrzne, wychowanie i środowisko.

Istnieją różnice płci w cechach i zachowaniach społecznych. Niezależnie od tego, czy wynika to z przyczyn biologicznych czy uwarunkowań społecznych, jest udowodnionym faktem, że kobieta ma na ogół więcej niż mężczyzna relacji międzyludzkich. Było to błędnie interpretowane jako objaw zależności kobiety (niezdolnej do emocjonalnej autonomii, potrzebującej zatem nadmiernego oparcia w innych), ale interpretacja ta została skorygowana i uzyskała formę „nowej” wizji relacji międzyludzkich, znanej pod pojęciem współzależności. W jej świetle być współzależnym nie oznacza niemocy, bezbronności, braku panowania i potrzeby pomocy. Oznacza predyspozycję, aby mieć wpływ na innych, aby okazać wrażliwość na innych; oznacza tendencję, aby dawać i otrzymywać oparcie, aby okazywać zaufanie i być go godnym, aby określić się w odniesieniu do innych i widzieć się nie jako istotę samotną, ale związaną z innymi, którzy też są ważni.

Najbardziej zbadane różnice płci w zachowaniach społecznych dotyczą nawiązywania kontaktów, opiekuńczości, empatii, dominacji i inicjatywy seksualnej.

Jeśli chodzi o nawiązywanie kontaktów, zostało udowodnione, że kobiety wykazują na ogół większą tendencję do wchodzenia w nowe relacje międzyludzkie. Częściowo może się to wiązać z większą opiekuńczością dziewczynek, które ze względu na mniejszą aktywność i szybszą dojrzałość mózgu, lepiej wychwytują oczekiwania społeczno-środowiskowe i sprawia im radość nowa interakcja. Interpretowano także, że dziewczynki (w odróżnieniu od płci męskiej: mężczyźni potrzebują określić swoją tożsamość poprzez oderwanie się od osoby, która się nimi opiekuje – najczęściej jest to kobieta) łatwiej utożsamiając się z matkami, budują swoją tożsamość bardziej w oparciu o relacje społeczne, to znaczy mają większą tendencję do współzależności.

Późniejsze doświadczenia wzmacniają niezależność własnego ja u mężczyzn i współzależność własnego ja u kobiet. Dlatego jest typowe, że chłopcy bawią się w większych grupach, skupieni na działaniu i przy ograniczonych rozmowach osobistych. Dziewczynki bawią się w mniejszych grupach, ich gry nie mają charakteru współzawodnictwa jak gry chłopców i naśladują bardziej relacje międzyludzkie. Zarówno w zabawie jak później w relacjach z innymi dziewczynki są bardziej otwarte i bardziej niż chłopcy wrażliwe na retrospekcję. Kobiety używają rozmowy raczej w celu pogłębienia relacji, podczas gdy mężczyźni dla znalezienia rozwiązań.

Co do stopnia opiekuńczości, przyjmuje się, że kobiety wykazują większe niż mężczyźni poświęcenie w sprawowaniu opieki społecznej. Kobiety nie tylko szczególnie doceniają zapewnienie komuś opieki, ale rzeczywiście w większości jej udzielają, zapewniając oparcie i troskę dzieciom oraz osobom w podeszłym wieku. Kobiety wykazują opiekuńczość także w swoich decyzjach i postawach zawodowych, co powoduje, że w większości zawodów, które obejmują opiekę nad innymi (prace socjalne, nauczanie, pielęgniarstwo) zatrudnionych jest więcej kobiet niż mężczyzn. Owa skłonność kobiety do opiekowania się może także mieć swoje źródło w jej większej współzależności i empatii. Może to jednak wynikać także z uwarunkowań społeczno – kulturowych: z wydzielania kobietom sektorów pracy związanych z opieką nad innymi, które akurat w nie są doceniane i słabo wynagradzane.

Zdolność do empatii, czyli zdolność do utożsamienia się z innymi, do postawienia się w ich miejscu i zrozumienia, jak muszą się czuć i czego doświadczają, to cecha, w której kobieta tradycyjnie przewyższa mężczyznę. W ankietach kobiety częściej niż mężczyźni piszą o sobie, że mają empatię. Przy czym objawy fizyczne empatii (na przykład rytm serca, kiedy się widzi czyjś lęk) pokazują, że realna różnica płci w odczuwaniu empatii jest mniejsza niż mówią ankiety. Kobiety mają w każdym razie większe prawdopodobieństwo okazania empatii, lęku i płaczu jako reakcji na czyjeś przeżycia.

Na podstawie powyższych ankiet stwierdzono także, że chociaż wiele osób określa swoją relację z ojcem jako bliską, to jednak dużo więcej ma taką relację z matką. Zarówno mężczyźni jak i kobiety przyznają też, że ich przyjacielskie relacje z kobietami są przyjemniejsze i bardziej pozytywne i że kiedy potrzebują zrozumienia i podzielenia się zmartwieniami i cierpieniami zwracają się na ogół do kobiet. Empatia zdaje się też być korzyścią w relacjach małżeńskich. Stwierdzono, że kiedy jedno z małżonków ma tradycyjne cechy kobiece, takie jak uprzejmość, wrażliwość, ciepło, albo jeszcze lepiej, kiedy mają je oboje, wówczas w ich małżeństwie panuje większa harmonia i zadowolenie.

Wszyscy zgadzają się także co do różnic płci w dominacji. Uważa się, że mężczyźni odgrywają bardziej dominującą rolę, są bardziej agresywni i nastawieni na zyski, kobiety natomiast są bardziej ustępliwe i mają większą skłonność, aby być oparciem i żyć w jedności. Jest też prawdą, że we wszystkich społeczeństwach to mężczyźni odgrywają w społeczeństwie dominującą rolę. Kiedy powstaje nowa grupa, zwykle przywództwo przypada mężczyznom. Będąc liderami, mężczyźni przyjmują postawy władcze, a nawet autokratyczne, podczas gdy kobiety są zwykle bardziej demokratyczne.

Podobnie w życiu codziennym: mężczyźni z większym prawdopodobieństwem zachowują się jak osoby mające władzę, to znaczy mówią w trybie oznajmującym, przerywają, kiedy ktoś mówi, to od nich zależy kontakt, mniej się śmieją, wpatrują się. W relacjach z innymi mężczyźni skłaniają się bardziej ku formułowaniu opinii, kobiety ku wyrażeniu poparcia. Na koniec nie można zapomnieć także jeszcze innego przejawu dominacji społecznej, a mianowicie, że wynagrodzenia w zawodach tradycyjnie męskich są zwykle wyższe.

Istnieją pewne różnice pomiędzy kobietą a mężczyzną w traktowaniu życia seksualnego.
Nie dziwi fakt, że u mężczyzny seksualność jest mniej uwarunkowana uczuciami niż u kobiety i przejawia się na marginesie uczuć, jako silny impuls mający na celu fizyczne płciowe zadowolenie. U kobiety natomiast pociąg seksualny nie jest tak silny fizycznie, co sprzyja jego integracji uczuciowej i sprawia, że kobieta doświadcza go w sposób mniej naglący.

Słusznie mówi się, że otoczenie podkreśla to, co biologia daje. Potwierdzenie tożsamości płciowej (bycia kobietą lub mężczyzną) zależy w dużej mierze od społecznego przyznania każdemu kategorii kobiety lub mężczyzny. Społeczne kategorie kobiety i mężczyzny obejmują zróżnicowane cechy i wzorce zachowania, które składają się na charakterystyczne role każdej z obu płci. W obrębie każdej tożsamości płciowej występują różne „typy” mężczyzn i kobiet, to znaczy osoby o różnych proporcjach cech i zainteresowań uważanych tradycyjnie jako męskie lub żeńskie, a także różne formy rozumienia i spełniania własnej roli płciowej.
Potwierdzanie przez społeczność przynależności do danego rodzaju zaczyna się od początku życia. W wieku trzech miesięcy niemowlęta zdają sobie sprawę, że głosy i twarze mężczyzn różnią się od głosów i twarzy kobiet. Uważa się, że jednoroczne dziecko już zaczyna przyswajać istniejące u innych normy kulturowe dotyczące sposobu ubierania się „właściwego dla każdej płci”.

Wśród pojęć i schematów, które są skutkiem wysiłku dzieci, aby zrozumieć świat, znajduje się schemat odnoszący się do własnej płci. Około trzeciego roku życia dzieci zaczynają organizować swój świat na podstawie swojego rodzaju, który działa jak soczewka, przez którą postrzegają własne doświadczenie. Poprzez język, ubiór, zabawki, itd. wychowanie odbija na osobowości dziecka schematy danego rodzaju. Potem dzieci zachowują się według własnego pojęcia rodzaju i przystosowują do niego swoje zachowanie.

Dzieci uczą się form zachowania związanych z płcią (typowe dla swojego rodzaju) obserwując i naśladując wzorce, identyfikując się z rodzicem tej samej płci i przyjmując typowe dla danego rodzaju cechy. Jednakże różnice w traktowaniu przez rodziców dziewczynek i chłopców nie wyjaśniają podziału płciowego. Nawet kiedy rodziny nie wzmacniają tradycyjnego podziału na płcie, dzieci organizują swój świat z podziałem na kobiety i mężczyzn, kierując się dla siebie zasadami swojej płci.

Nabycie tożsamości płciowej zakłada nauczenie się roli społecznej przewidzianej i kulturowo określonej dla każdej płci. Rola płciowa konkretyzując umiejętności, postawy, zachowania i zadania każdej płci, zasadniczo ułatwia wychowanie, skuteczność grupy oraz relacje społeczne. Może też niestety powodować stereotypowe nadużycia funkcji każdej płci, wraz z towarzyszącym im cierpieniem i stygmatyzacją osób, które nie dostosowują się do przyjętych przez społeczność konwencji.

W odróżnieniu od sfery biologicznej płci, rola płciowa uzależniona jest od wpływu kultury i czasu. Z jednej strony oczekiwania społeczne co do roli płciowej warunkują jej kulturową konfigurację i wyznaczają różnice, z drugiej strony wyznaczenie różnych ról ma swoje konsekwencje psychologiczne, ponieważ powoduje nabycie umiejętności i postaw, które z kolei tłumaczą różne zachowania każdej płci.

Zróżnicowanie kulturowe ról według płci jest ewidentne. Wszędzie mężczyźni są znani z działań wojennych i polowań, kobiety natomiast z opieki nad dziećmi. W społecznościach koczowniczych, której członkowie zajmują się poszukiwaniem żywności, podział pracy ze względu na płeć jest niewielki i zarówno dziewczynki jak i chłopcy otrzymują mniej więcej takie samo wychowanie. W środowiskach rolniczych, gdzie kobiety są bliżej domu, na polu i z dziećmi, mężczyźni natomiast załatwiają różne sprawy, wpaja się dzieciom bardziej zróżnicowane typowe role płciowe. W krajach uprzemysłowionych różnych regionów świata, zarówno role jak i praktyka życia różni się bardzo w zależności od kraju. Na ogół jednak dziewczynki poświęcają więcej czasu niż chłopcy na pomoc w domu i opiekę nad dziećmi podczas gdy chłopcy spędzają więcej czasu na niekontrolowanej zabawie.

Jednakże w obrębie tej samej kultury role płciowe z czasem ulegają zmianie. Na Zachodzie zadania kobiety i stosunek do nich spektakularnie się zmieniły w ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat. Można powiedzieć to samo, chociaż w mniejszym stopniu, o zadaniach i postawach mężczyzny. Stopień aprobaty społecznej zamężnej kobiety pracującej prowadzącej interesy lub pracującej w przemyśle powoli wzrastał; drastycznie spadła liczba studentek gotowych poświęcić cały swój czas na zajmowanie się domem; wzrosła proporcja kobiet zaliczających się do siły roboczej i pomnożyła się liczba lekarek, kobiet adwokatów czy inżynierów. Z kolei mężczyźni coraz mniej czasu poświęcają domowi, chociaż tutaj istnieją nadal duże różnice w zależności od kultury. Pomimo tego, nawet w krajach, w których promuje się równość, nadal istnieje dyskryminacja ze względu na płeć.

Trzeba na koniec powiedzieć, że istnieje też znaczące zróżnicowanie ról płciowych w ciągu życia. Różnice pomiędzy płciami, czyli nawiązywanie kontaktów, agresywność, dominacja, itd. są największe pod koniec wieku dojrzewania i na początku wieku dorosłego (czyli w latach, kiedy częściej poddaje się te różnice analizie). W wieku dojrzewania dziewczynki stają się coraz mniej asertywne i coraz bardziej kokieteryjne, chłopcy natomiast bardziej okazują dominację i stają się mniej ekspresywni. W miarę jak przybywa lat, różnice te zmniejszają się. Kobiety stają się bardziej asertywne i wykazują więcej pewności siebie, a mężczyźni nabywają więcej empatii i mniej dążą do dominacji.

Nie bez pewnych racji wysuwa się zarzut, że w okresie pierwszych lat rodzicielstwa oczekiwania społeczne doprowadzają obie płcie do odstawienia na drugi plan cech, które przeszkadzają w wypełnianiu oczekiwanej roli. I tak, dopóki oczekuje się od mężczyzn, aby zapewniali środki i opiekę, nie pokazują oni swojej zależności i czułości; podobnie dopóki oczekuje się od kobiet, aby karmiły i wychowywały, odrzucają one asertywność i niezależność. Dopiero po pozostawieniu za sobą tych ról, typowych dla wczesnego wieku dorosłego, zarówno mężczyźni jak i kobiety mogą się cieszyć większą wolnością i rozwijać oraz okazać wcześniej hamowane tendencje.

Aktualne tendencje

W ostatnich dekadach wielu psychologów rozwojowych, a także wielu rodziców propaguje w kulturze zniwelowanie różnic psychologicznych, normalnie uznawanych za „męskie” i „żeńskie”.
Bezpośrednim celem powyższego nurtu myślenia, poza odpowiedzią na błędną koncepcję, że męskość i kobiecość są ze sobą sprzeczne, jest próba wyzwolenia się od restrykcji tradycyjnych ról płciowych oraz umożliwienie, aby każda osoba mogła określić się po pierwsze jako człowiek a dopiero potem jako kobieta czy mężczyzna. Obecnie w średnich i wysokich klasach społecznych krajów kultury zachodniej coraz liczniejsi są (i zjawisko to ma tendencję wzrostową) mężczyźni i kobiety (zwłaszcza kobiety, ponieważ mężczyźni znajdują się w fazie przejściowej procesu), którzy wykazują wiele takich samych cech osobowości i zachowują się w sposób daleki od tradycyjnych schematów ról przypisywanych każdej płci. Mężczyźni uważają się za mniej dominujących niż tradycyjnie męscy mężczyźni, a kobiety uważają się za bardziej dominujące niż kobiety tradycyjnie kobiece. Zarówno mężczyźni jak i kobiety są serdeczni, niezależni i usiłują nie być ani zimni ani bierni. Są bardziej elastyczni w swoich rolach płciowych i mają ambicje rozwinięcia najlepszych cech tradycyjnych stereotypów. Osoby te, pod względem psychologicznym androgyniczne, wydają się na ogół bardziej kompetentne i mają wyższą samoocenę niż osoby, które postępują według tradycyjnych schematów zachowania odnoszących się do ról płciowych. Jednakże nie istnieją długotrwałe kompletne badania na temat rozwoju i skutków osobowości androgynicznej, a dostępne badania podają dane dwuznaczne lub mówią o co najmniej różnych skutkach w zależności od okresu życia.

Podsumowanie

Analiza antropologicznych cech człowieka przemawia bez wątpliwości za równością obu płci. Pomimo istniejących różnic o żadnej z nich nie można powiedzieć, że jest lepsza czy gorsza. Jednocześnie owa równość nie oznacza jednakowości. Ewidentne różnice biologiczne, warunkujące zarazem różnice psychospołeczne uzasadniają role płciowe istniejące w każdej kulturze, choć te ostatnie mają charakter konwencjonalny.

Wydaje się logiczne, aby społeczne uznanie równości przejawiało się w dowartościowaniu dziedzin działalności kobiet (dogodne warunki pracy umożliwiające spełnianie roli matki, wynagrodzenia, świadczenia socjalne, podatki nie dyskryminujące kobiety-żony, itd.), w szacunku dla ciała kobiet, będącego integralną częścią kobiety jako osoby (właściwa ochrona zdrowia, równy dostęp do służby zdrowia kobiet z różnych środowisk, zmiany prawne uniemożliwiające stosowanie w reklamie i mediach obrazu kobiety redukującego ją do sfery erotycznej, itd.). Uznanie równości obu płci nie powinno jednak polegać na zacieraniu różnic między nimi, dzięki którym zarówno mężczyźni jak i kobiety mogą osiągnąć swoją pełnię tożsamości jako osoby i wzajemnie się uzupełniać.