Myśl na dziś
« styczeń 2010 »
MoTuWeThFrSaSu
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
26
27
31

Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić i wtedy przychodzi ten, który nie wie, że się nie da, i on to robi.

visit counter for blogspot

Współczesna architektura Berlina - poszukiwanie oblicza miasta

Zawsze, gdy pierwszy raz zwiedzam jakieś miasto staram się rozpoznać jego cechy charakterystyczne, jego koloryt, zapach... obserwuję, jak zachowują się ludzie, co lubią robić i gdzie czują się najlepiej... I tak, Rzym ma kolor żółty i grafitowy, a każdy jego kamień opowiada jakąś historię, na tym polega magia wiecznego miasta – było, jest i będzie i świadczy o tym całą swoją istotą. Barcelona jest kolorowa jak dzieła Gaudiego, przede wszystkim jednak czuje się tu powiew morza i entuzjastyczny temperament Katalończyków. Pobyt w Berlinie również nakłonił mnie do podobnych poszukiwań.

Jaki jest Berlin? Czy faktycznie jest on najnowocześniejszą stolicą Europy? Czy za tą nowoczesnością kryje się coś jeszcze? Czy nowoczesność da się pogodzić z potrzebami człowieka, z jego potrzebą piękna, odpoczynku, spokoju i bezpieczeństwa?

Po obejrzeniu Galerii Lafayette ( 1993-1996; Jean Nouvel), Kwartału 206 ( 1992-1996; I.M. Pei ) DG Banku ( F.O.Gehry; 1997-2000), czy Reichstagu ( przebudowa 1995-1999, Sir Norman Foster) miałam mieszane uczucia...

Z jednej strony zastosowane tu nowe technologie i  śmiałe, rzeźbiarskie formy imponowały rozmachem, z drugiej, nie mogłam uchronić się przed pytaniem: czy najważniejszy był tu komfort użytkownika, czy raczej chęć „wybicia się”, zrobienia czegoś oryginalnego, niespotykanego, jakiegokolwiek - byleby tylko innego niż sąsiad? Być może niektórym wydaje się to reakcją naturalną, wręcz nieuświadomioną, jednak mnie osobiście razi taki brak pokory architekta, który stawia nie „dobrą architekturę”, ale – pomnik, swojej osobie.

Znani światowi architekci  projektowali tu jeden, obok drugiego, konieczność podporządkowania się założeniom urbanistycznym sprawiła, że budynki musiały mieć prawie identyczną bryłę.

 

Z jednej strony konsekwencja taka owocuje ładem, poczuciem bezpieczeństwa i harmonii... ale czyż nie jest trochę uciążliwa, czy Berlińczykom nie brakuje czasem fantazji i nieprzewidywalności? Nie raz wydawało mi się, że owszem - brakowało, niestety jednak brak ten zaspokojony został  w sposób cokolwiek przesadny. W odpowiedzi na ostre rygory dotyczące formy zewnętrznej (wysokości gzymsu, szczelne wypełnienie działki, górne kondygnacje ukryte w kształcie dachu) powstały budynki, które niczym złote klatki skrywają w swych wnętrzach formy niespotykane i zaskakujące, a niekiedy wręcz dziwne, niepraktyczne i zbędne.

 

berlin


Z przyjemnością przeczytałam jeszcze raz.Podoba się sposób spojrzenia, wnikliwy, rzeczowy, surowy - ale nie sarkastyczny, co jak się okazuje, jest niezwykle rzadkim darem (w świecie architektów ;-)Więcej takich!

Sposób wyświetlania odpowiedzi
Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zachowaj ustawienia", by wprowadzić zmiany.