Feminizm – nowa ideologia?
Dzisiaj kobiety są o wiele bardziej widoczne w życiu publicznym niż przed kilkudziesięciu laty. Uczestniczą w życiu politycznym, gospodarczym i kulturalnym, i - o ile się wypowiadają - na ogół ich głos jest słyszalny. Powierza się im ważne decyzje i już nie twierdzi się (zazwyczaj), że wskutek braków natury odznaczają się niewielkim rozumem i zależnością.
W rzeczywistości nie zawsze tak było. Powstała olbrzymia literatura, która pokazuje, jak lekceważone były kobiety we wszystkich okresach historii. Przyzwyczailiśmy się już do słuchania o wszystkich rodzajach niesprawiedliwości, które musiały znosić kobiety z powodu swojej płci. Być może wynika to z pewnej potrzeby okazania zadośćuczynienia. Nie wolno jednak zapomnieć tej prawdy, że źródła historyczne obejmują jedynie wąski, ograniczony wycinek rzeczywistości. Prawdziwe życie jest szersze, bogatsze i bardziej kolorowe. Kobiety nie tylko były poniżane, lecz także szanowane, nie tylko niedoceniane, ale i kochane. I odwrotnie, dla każdego jest jasne, iż także mężczyzna może być zraniony czy dręczony przez kobietę, i że to wciąż się dzieje i będzie się działo.
Wiele napięć między mężczyznami i kobietami ma charakter osobisty. Oczywiście nie można zaprzeczyć, iż istnieje swego rodzaju niedowartościowanie płci żeńskiej, widoczne także w pewnych konwencjach społecznych i prawach. Z tego powodu nie można odnosić się tylko z lekceważeniem czy potępieniem do założonego przed kilkudziesięciu laty ruchu feministycznego. (Zresztą zjawisko to jest typowe dla świata zachodniego). Lepiej postawić pytanie, jak w ogóle było możliwe, że doszło do jego powstania. Pierwszy problem, z którym trzeba się zmierzyć w traktowaniu kwestii kobiecej, brzmi: Jak mogło dojść do tego (mówiąc sloganowo), iż kobiety cierpią z tego powodu, że są kobietami?
Niesprawiedliwość wobec kobiet w świecie zachodnim
Na początku europejskiej historii kultury tak nie było. Dzieła Homera i Hezjoda, mitologia grecka i rzymska, także np. świat bogów germańskich, świadczą, że kobieta zajmowała swoje właściwe miejsce obok mężczyzny. Miała inne zadania niż mężczyzna, przez to jednak wcale nie była uważana za mniej wartościową. Niedocenianie kobiety było ludom germańskich zupełnie obce. Jak donosi Tacyt Germanie obdarowywali kobiety w prezencie ślubnym nie tylko ozdobami i kwiatami, lecz bydłem, ujeżdżonym koniem, także tarczą, dzidą i mieczem. Kobiety ze swej strony wnosiły w posagu również broń – co nie znaczy – że koniecznie uczestniczyły w walkach, chyba raczej dlatego, iż wspólnie z mężczyznami ponosiły odpowiedzialność za ród i własność (w razie konieczności zastępowały swoich mężów).
W orientalnych kręgach kultury (mniej więcej do granic Indii), przeciwnie, panowała (i panuje do dzisiaj) inna mentalność. Tutaj kobieta – rozpatrując czysto zewnętrznie – jest uważana za kogoś niższego. Starożytny Izrael, prowadzony przez Boga i pouczany w szczególny sposób, stanowił wyjątek. We wczesnym Izraelu kobieta była, stosownie do epoki, bardzo wysoko ceniona. Pojawiały się prorokinie i sędziowie-kobiety, które potrafiły wyjednać sobie posłuch: Debora, Judyta i Estera były czczone nawet jako wybawicielki narodu. Teolog Peter Ketter słusznie mówi, że ”pozycja, jaką zajmuje kobieta w danym narodzie, jest pierwszym stopniomierzem jego kultury”.
Jednak za czasów Chrystusa także Izrael już od dawna nie był wzorcem pod tym względem. Na przykład w domu miejsce kobiety znajdowało się nie obok mężczyzny, ale obok dzieci i niewolników. Wielokrotnie przytacza się modlitwę, którą Żyd miał codziennie odmawiać: „Bądź pochwalony Boże, że nie stworzyłeś mnie poganinem! Bądź pochwalony Boże, że nie stworzyłeś mnie kobietą! Bądź pochwalony Boże, że nie stworzyłeś mnie głupcem!” Studiowanie Tory (Księgi prawa Izraela) było przywilejem mężczyzn. Rabbi Eliezer, współczesny Apostołowi Janowi, oświadczył nawet: „Prędzej niech będą spalone słowa Tory, niż by je powierzono kobiecie”.
Wobec tej sytuacji radykalnie zmienia się pozycja kobiety przez wystąpienie Jezusa Chrystusa. Jezus pojednał ludzi z Bogiem i między sobą. Okazuje wielką wolność w obejściu z kobietami, wobec sztywnych konwencji społeczeństwa stanowionego przez mężczyzn. Całe Jego zachowanie wobec kobiet było proste, spontaniczne, bezpośrednie – było odblaskiem dobroci Boga, który kocha każdego człowieka „ze swej woli”1. W sposób całkiem odmienny od swego otoczenia Chrystus akceptował kobietę jako stworzenie w pełni równe mężczyźnie. Ludzie byli tym zdziwieni, zakłopotani, gorszyli się, sami uczniowie „dziwili się”2. Jednakże Chrystusa wcale to nie martwiło, ponieważ On przyszedł po to, by wyzwolić ludzi. Chrystus uznał kobiety całkiem naturalnie jako współpracowniczki w Swoim dziele Odkupienia. Rozmawiał z nimi o sprawach, których nie było wówczas zwyczaju omawiać z kobietami, i odkrywał przed nimi najgłębsze tajemnice Boże3. Kobiety ze swej strony okazywały szczególną wrażliwość wobec Syna Bożego. Od początku były Jego wiernymi towarzyszkami, pozwalały, aby Jego nowa nauka przeniknęła do ich umysłu i serca, i odpowiadały wiarą, która przez wszystkie przeszkody potwierdziła się przy Krzyżu. Kobiety stały się pierwszymi świadkami Zmartwychwstania. Wydarzenia wielkanocnego poranka rzucają jeszcze raz jasne światło na fakt, że Chrystus najpierw im powierzył swoją Boską prawdę i w ten sposób przywrócił im całkowicie godność4.
Po zasadniczym przewartościowaniu myślenia o kobiecie, które zawdzięcza się młodemu chrześcijaństwu, po licznych regresach i nowych impulsach w kolejnych wiekach kobiety poczuły się w czasach nowożytnych, właśnie w Środkowej Europie, coraz bardziej dyskryminowane. „Dyskryminacja” (łac. discriminatio = rozdział) oznacza: z porządku życia „odgranicza się” określoną grupę. Oznacza to, z jednej strony, że kobiety w porównaniu z mężczyznami mają nierówne szanse w wykształceniu i życiu zawodowym, z drugiej strony kieruje się pod ich adresem pewne uprzedzenia i ocenia się je według określonych schematów.
Dowodzą tego z całą wyrazistością niektóre wypowiedzi przedstawicieli Oświecenia. W ten sposób pisze Lessing (1729-81): „Kobieta, która myśli, jest równie obrzydliwa, jak mężczyzna, który się maluje”. Sami wiodący myśliciele jak Rousseau (1712-1778) i Kant (1724-1804), którzy tworzyli emancypacyjne idee nowoczesnego państwa i konstytucje społeczne, uznawali kobietę za nierozsądną, niesamodzielną i wychowywaną tylko dla mężczyzny. „Kobieta nie kocha w ogóle sztuk, nie zna się na żadnej i brak jej zupełnie geniuszu” – uważa Rousseau. Wypowiedzi Kanta na ten temat wydają się najpierw pełne nadziei: "Płeć piękna posiada rozum w tym samym stopniu co mężczyzna”, dalej mówi jednak: „tylko, że to jest piękny rozum, nasz powinien być głęboki”. Lessing, Rousseau i Kant (także zresztą Nietzsche i Schopenhauer) mogą służyć jako przykłady pewnego kierunku myślenia, który wciąż panuje w niektórych kręgach.
Powstaje jeszcze raz pytanie, jak mogło dojść do takiego niedowartościowania kobiety, skoro zarówno dawna germańska (w ogóle zachodnia), jak i chrześcijańska myśl szły w zupełnie innym kierunku. Jak to jest możliwe, że wewnątrz kultury europejskiej, naznaczonej w sposób decydujący przez chrześcijaństwo, mógł się rozwinąć wizerunek kobiety, który poniża płeć piękną i pozbawia ją godności? Obok tego występowały niewątpliwie także inne obrazy kobiety, jednak nie można zaprzeczyć, że pewna „pogarda kobiety” była propagowana przez niektórych wpływowych myślicieli, a nawet próbowano ją podeprzeć naukowo.
Przyczyny tego są różnego rodzaju. Osobiste ograniczenia i słabości, a także tragiczne doświadczenia poszczególnych ludzi odgrywają tu z pewnością dużą rolę. W każdym razie trzeba zauważyć, że nie wszystko, co dzisiaj zniesławia się jako „pogardę dla kobiety”, jest nią faktycznie. Pewne zróżnicowane traktowanie ze względu na płeć nie musi oznaczać koniecznie niesprawiedliwości. (Nie można z dzisiejszym stanem świadomości, dzisiejszymi wyobrażeniami i pojmowaniem oceniać innej epoki!). Ponadto chciałabym zwrócić uwagę na tezę, o której obecnie się dyskutuje, i wyjaśnić, dlaczego kobieta w Europie także przez długie wieki była traktowana gorzej.
Misjonarze działający w Europie pochodzili bezpośrednio bądź przynajmniej pośrednio z narodów Orientu. To znaczy, że razem z wiarą chrześcijańską przekazywali także liczne orientalne wzory myślowe, które przejęli niektórzy teologowie, jako należące do Objawienia. Zanim w miejsce Starego Testamentu postawiono Nowy, przedstawiano jako wiążące, obecny tam patriarchalny porządek społeczeństwa i sposoby zachowania. W ostatnim czasie wprowadza się właśnie u narodów Afryki i Azji prawdziwą inkulturację Ewangelii, która nie miała miejsca w Europie. (Inkulturacja oznacza, że nie „wtłacza się” Ewangelii, niszcząc wszystko, co należy do własnej kultury i ma wartość, lecz pozwala się żyć młodym chrześcijańskim wspólnotom w swej specyficznej sytuacji, zgodnie z własną mentalnością. Naturalnie trzeba przy tym uważać, aby zasadnicze prawdy Objawienia przeniknęły rodzimą kulturę).
Według przedstawionej tutaj tezy wadliwe inkulturacje chrześcijaństwa i wzniosły wpływ orientalnych zwyczajów w Europie odpowiadają za to, że umacniało się coraz bardziej lekceważenie kobiety. Chciałabym w tym miejscu zrobić uwagę. Po pierwsze: Było i jest z pewnością wiele pogardliwych przesądów wobec kobiet. Te przesądy można znaleźć także u różnych teologów – i to we wszystkich wiekach chrześcijaństwa. Trzeba tylko poszukać, wówczas się znajdzie – a w ostatnim czasie wiele szukano! Jednak chodzi tutaj, mimo wszystkich przeciwnych zapewnień, o rozwój błędów, które istniały na marginesie społeczeństwa i Kościoła. We wszystkich czasach było wielu reprezentantów chrześcijaństwa, przekonanych o godności kobiety i skutecznie jej broniących. Jednakże im bardziej się oddalano od chrześcijańskiego myślenia – czy to wewnątrz, czy na zewnątrz Kościoła (jak w przypadku epoki oświecenia) – tym bardziej rozszerzało się pewne niedowartościowanie kobiety. Społeczeństwo w większości stawało się wrogie kobietom, im bardziej oddzielało się (świadomie bądź nieświadomie) od pierwotnej Dobrej Nowiny Chrystusa.
Ponadto uważam tę tezę za interesującą teorię, która chyba w niewielu przypadkach dotyczy historycznej rzeczywistości. Również w dawnym Cesarstwie Rzymskim kobieta nie miała praw wyborczych, także u ludów germańskich częściej niż mężczyzna zajmowała się wychowaniem dzieci. Napięć, które później wyniknęły z tej sytuacji, – przynajmniej w Środkowej i Północnej Europie – nie można tłumaczyć po prostu tylko wpływem kultury ludów Wschodu. Powstają one w każdym narodzie w momencie, gdy ocenia się bycie innym jako mniej wartościowe, a potem doświadcza się dotknięte tym grupy osób. Powstają konkretnie wtedy, gdy w zupełnie zmienionym świecie, nie chce się przyznać kobietom nowych zadań i funkcji. To jest problem naszych czasów.
Ruchy praw kobiet
To zrozumiałe, że były kobiety, które z powodu doznanego poniżenia, były zmuszone, aby protestować i działać na rzecz coraz wyraźniej uświadamianych swoich praw. Ruchy równouprawnienia kobiet występowały od 1789 roku. Warto podkreślić, że było to właśnie w czasie rewolucji francuskiej. Stanowiły kontynuację żądań praw człowieka, które nie powinny przecież przysługiwać tylko mężczyznom.
We wrześniu 1791 roku Olympe Marie de Gouges den Bürgern przedstawiła Deklarację praw kobiet, która została przekazana francuskiemu Zgromadzeniu Narodowemu do zatwierdzenia. Popierało ją wiele kobiet zorganizowanych w klubach kobiet. Określały się same jako ludzie i obywatelki, i definiowały swoje żądania polityczne i gospodarcze. Interesujący jest na przykład artykuł VII tej deklaracji, w którym mówi się: Dla kobiet nie ma żadnych szczególnych względów, będą skarżone i trzymane w więzieniu i traktowane, tak jak przewiduje prawo. Kobiety podlegają tak samo prawu karnemu, jak mężczyźni. Artykuł X precyzuje: Kobieta ma prawo być skazana na szafot. Kobiety nie chciały już dłużej być traktowane jak niepełnoletnie. Uznały nawet, że wolą podlegać karom, nawet karze śmierci, niż być uważane za nieodpowiedzialne i pozbawione wolności.
Faktycznie Olympe Marie de Gouges została stracona, jak i wiele znanych kobiet. Klub Kobiet został przemocą rozwiązany, a zgromadzenia kobiet zostały zakazane pod karą więzienia. Wydawało się, że ich przedsięwzięcie poniosło klęskę. Jednak kobiety nie poddały się. W Anglii w połowie XIX wieku zaangażowały się w tzw. “ruch przeciwko niewolnictwu”. Wyszły od tego, że zarówno im, jak i ówczesnym niewolnikom powinny przysługiwać prawa wyborcze i obywatelskie. W filozofie i ekonomiście Johnie Stuarcie Millu (1806-1873) znalazły wspaniałego zwolennika swoich idei.
W Niemczech problem kobiet sprowadzał się do problemu wychowania. Coraz bardziej uznawano konieczność kształcenia również dziewcząt. Wykształcenie jest nie tylko ważne dlatego, aby później móc kontynuować zawody poza pracami domowymi, ale także by rozwinąć w pełni swoją osobowość. Gdy człowiek uczy się samodzielnie myśleć, uczy się także być coraz bardziej wewnętrznie wolny i niezależny od publicznych opinii i mass mediów. Wzrasta duchowo i może łatwiej radzić sobie z własną sytuacją życiową i osobistymi nastrojami.
Kobiety nie chciały dłużej doświadczać szczególnej opieki i uwagi ze strony mężczyzn; uznały swoje prawo do własnego kształcenia i wykształcenia. Theodor Gottlieb von Hippel (1741-1796), urzędnik wysokiej rangi i pisarz z kręgu przyjaciół Kanta, który wstawiał się za publicznym równym traktowaniem kobiet, powiedział w ówczesnej dyskusji: “Wyświadczyć komuś dobro, jeśli mu się odebrało sprawiedliwość, oznacza deptanie nogami prawa naturalnego”.
Jednak jeszcze w 1883 roku w oficjalnym dokumencie stwierdzano, że dziewczęta nie są zdolne do studiów naukowych: “Prawem reguły jest, że dziewczęta wychodzą za mąż i w małżeństwie zdobywają wykształcenie. Także siostry, córki, opiekunki są kształcone przez braci, ojców, chorych i starców, gdy serdecznie troszczą się o nich”.
Pomimo tego ruch kobiet stale przybierał na sile. To zrozumiałe, że stawał się bardziej polemiczny. Rzeczniczki praw kobiet wywoływały sensację i sprzeciw, być może czasem trochę przesadzały. Jednak zasadniczo dążyły do czegoś na wskroś sprawiedliwego: do równych praw kobiet i mężczyzn.
Hedwig Dohm (1833-1919), jedna z głównych reprezentantek tego ruchu na przełomie XIX i XX wieku, pyta, co by się stało, gdyby Fryderyk Schiller przyszedł na świat jako “Fryderyka”. Prawdopodobnie jego talent nie mógłby się rozwinąć albo rozwinąłby się z wielkim trudem! Dla Hedwig Dohm pytanie o to, czy kobiety mogą, powinny czy wolno im studiować, jest tak samo bezcelowe, jak pytanie, czy człowiek może rozwijać swoje możliwości albo czy może używać nóg do chodzenia?
Ostatecznie na początku XX wieku we wszystkich krajach europejskich coraz szerzej zaczęto dopuszczać kobiety do matury i studiów wyższych. We Włoszech Maria Montessori wywalczyła nieco wcześniej studia medyczne dla kobiet. Jako pierwsza kobieta uzyskała tam w 1896 roku tytuł doktora medycyny.
Polityczne i społeczne równouprawnienie rozszerzyło się – przynajmniej zgodnie z prawem – w zachodnim świecie. Od 1918 roku kobiety uzyskały prawo wyborcze w Niemczech, Austrii i Anglii, dopiero od 1945 roku w Hiszpanii i od 1971 roku w Szwajcarii. Ruch równouprawnienia kobiet urzeczywistnił swoje zasadnicze cele w Europie i praktycznie się rozwiązał.
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- następna ›
- ostatnia »
